Pozostań przy zdrowych zmysłach i zachowaj życiową równowagę.
Blog > Komentarze do wpisu
Sposób na złośliwego urzędnika

Czy spotkałeś kiedyś złośliwego urzędnika?

Z pewnością nie raz i nie dwa.

Ja też... ale od pewnego czasu już ich nie spotykam.

A wiesz dlaczego?

Ponieważ zapobiegam wylęganiu się złośliwych urzędników w moim otoczeniu.

Doznałem kiedyś olśnienia. Zrozumiałem, że urzędnik to też człowiek, a nie tylko wysunięta ku mnie macka urzędu, który reprezentuje. Że porusza się w gąszczu sprzecznych przepisów i regulacji. Że z różnych przyczyn często nie dysponuje pełną wiedzą na temat spraw, którymi się zajmuje. Że ma swoje radości i smutki, swoje kompleksy i obawy - tak, jak każdy z nas. Że boi się, aby ktoś - słusznie, czy niesłusznie - publicznie nie podważył jego kompetencji lub wręcz nie obnażył ich braku.

Jako interesant, spotykając się z nieprawidłową - twoim zdaniem - interpretacją przepisów, masz ochotę rozpocząć walkę z biurokrację ograniczającą twoje możliwości lub naruszającą twoje prawa. Ale dla urzędnika jest to bitwa o jego pozycję zawodową, o przyszłość jego rodziny i o poczucie własnej wartości. Stajesz się zagrożeniem, które należy zniszczyć.

Oczywiście występują przypadki, kiedy machina urzędnicza z zasady działa wadliwie lub gdy posiadane uprawnienia są wykorzystywane do uzyskiwania korzyści osobistych. Sytuacje takie należy ujawniać i tępić w ramach istniejącego porządku prawnego, ale nie tego marginesu spraw dotyczy niniejszy wpis.

Chodzi mi o znacznie większą liczbę kontaktów urzędowych owocujących niepotrzebną eskalacją konfliktu, którego w ogóle mogłoby nie być.

Moje podejście jest następujące:

  1. Po pierwsze zakładam, że urzędnik chce pozytywnie załatwić moją sprawę.
  2. Po drugie zawsze mówię mu "dzień dobry", ponieważ jest człowiekiem, a nie elementem wyposażenia urzędu.
  3. Po trzecie dziękuję mu za pozytywne załatwienie sprawy.
  4. Jeśli zaś sprawa skręca na niewłaściwe tory, zamiast obnażać niekompetencję urzędnika, pomagam mu znaleźć honorowe, a jednocześnie korzystne dla mnie wyjście. I oczywiście dziękuję mu za pozytywne załatwienie sprawy. Wymaga to pewnej zręczności i zagłębienia się w obowiązujące akty prawne, ale to moja inwestycja, która zawsze procentuje, bo cóż jest lepszego niż "BIZNES BEZ STRESU"! :-)
środa, 13 stycznia 2010, testeq

Komentarze
2010/01/13 07:58:53
stara prawda głosi, że "jeśli nie chcesz mieć w otoczeniu złośliwych urzędników, wynajmij wiedźmina" :-))
-
Gość: nakijku, ip-89.171.168.174.static.crowley.pl
2010/01/13 08:36:22
o matko! dzień dobry do urzędnika???!! to nie za duża uprzejmość???? ;-)))
-
Gość: Leszek Cyfer, grodziska-gw.perfekt.pl
2010/01/13 09:10:59
Poruszaliśmy to już tutaj i tutaj - podsumowując warto na starcie założyć że druga osoba chce naszego dobra - a potem dostosować się do rozwoju sytuacji.
-
2010/01/13 09:31:35
Zaprawdę dobre to i sprawiedliwe. Ale... dobre wychowanie nakazuje takie postępowanie praktycznie zawsze, a nawet dobrze wychowani donoszą o spotykaniu urzędników wręcz złośliwych...
-
2010/01/13 11:37:29
@borsuk66: A gdzie jest najbliższa agencja wynajmowania wiedźminów?

@nakijku: Nie za duża.

@Leszek Cyfer: I nie należy tego wcale mylić z naiwnością.

@pak4: Z moich doświadczeń wynika, że zawsze istnieje prawdopodobieństwo spotkania zatwardziałego złośliwca, ale w większości przypadków ludzie sami prowokują nieprzyjazne zachowania bliźnich.
-
Gość: piotrmanps, public38001.xdsl.centertel.pl
2010/01/13 11:41:41
"ale nie tego marginesu spraw dotyczy niniejszy wpis. " czy to tylko margines ? Oby tak.
-
2010/01/13 12:53:15
Ostatnio wszystko w urzędach udaje mi się załatwić wyjątkowo szybko i sprawnie - i w dodatku spory odsetek urzędników jest nadspodziewanie uczynny i sympatyczny! Nadal występują "czarne owce", ale ogólnie wygląda na to, że sytuacja w polskich urzędach się poprawia!

I druga sprawa - nie zawsze wszystko, co złe w urzędzie to wina urzędników. Ostatnio czekałam w kolejce do rejestracji działalności gospodarczej. Kolejka nieziemska, ludzie zirytowani i narzekający na urzędników. Zauważyłam jednak, ze wiele osób wchodziło do "pokoju zwierzeń" z niewypełnionym drukiem. Te osoby ginęły na 15 - 20 minut, nic dziwnego, że kolejka się wydłużała! Czy naprawdę samodzielne wypełnienie dwóch stron druku (dane takie jak imię, nazwisko, adres, NIP...) przerasta możliwości petentów? Przy wypełnionym druku sprawa zajęła mi jakieś 3 minuty!
-
2010/01/13 14:28:03
Tak, to naprawdę działa (założenie dobrej woli, kompetencji, uczynności 'po drugiej stronie "barykady"')!!!... :)

Chyba jeszcze lepiej, niż w urzędach widać to w szpitalach i przychodniach.
Sama nieczęsto tam bywam, jak na razie, ale zdarza mi się towarzyszyć komuś albo wysłuchiwać opinii i doszłam już do sporej wprawy w typowaniu, jak znajomi (określone, rozpoznane przeze mnie typy osobowościowe) załatwią sprawy ochronno-zdrowotne, z którymi się wybierają (i obwieszczają to otoczeniu). Bomiś* najczęściej trafia na niedasia** a zwolennik podejścia "lekarz też człowiek", umiejący się wczuć w przynajmniej niektóre ze stresogennych położeń tego zawodu, otrzyma uśmiech, radę, sposób na prostsze zarejestrowanie, umilenie sobie czasu w kolejce, wolniejszy termin, etc.

[Nb, wciąż często widzimy modele skrajne: "bomisięmależy" od innych a "niedasię" prawie nic ode mnie... poza najminimalniejszym minimum, czasem znacznie poniżej teoretycznych zasad kurtuazji (które się czasem niby i zna, ale nie zawsze potrafi zastosować i w ferworze towarzyskim i w załatwianiowej "walce")]

Najlepiej ćwiczyć ten wstępny uśmiech i życzliwość-dobrą wiarę w przepełnionym tramwaju, na poczcie, przy supermarketowej kasie, itp. Po jakimś czasie już przestaniemy zauważać tę dużą dawkę pozytywnej energii, jaką wstępnie inwestujemy (czasem na pozór "marnując"...

___
*bo-mi-się (należy)... ;)
**nie-da-się (tego zrobić/załatwić/pokonać/...) ;)
-
Gość: urzędnik, dut200.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/13 18:45:55
Każdy ma prawo narzekać ale pewien przykład:
Wchodzi do biura (petent) czyli mieszkaniec pewnej gminy i zamiast zwykłego dzień dobry mówi: "chcę się dowiedzieć co w mojej sprawie", hmm.
Pomyślcie chwilkę, codziennie do biura przychodzi kilku lub kilkunastu mieszkańców.
Przychodzą w róźnych sprawach itd. Urzędnik niekoniecznie musi być mieszkańcem danej miejscowości czy gminy i niekoniecznie musi znać twarze wszystkich jej mieszkańców.
Ideałem byłoby:
dzień dobry
nazywam się tak a tak
czasami można dodać mieszkam tam a tam
przyszedłem w takiej a takiej sprawie
:-)

Ja to nazwyam "amerykanizacją": pani pracuje tutaj dzięki mnie, płacę podatki i należy się mi ...., nic tutaj nie robicie tylko przekładacie papierek na papierek itd.

To wszystko niewinne przykłady.

Czasami ktoś bardziej znerwicowany nakrzyczy, nabluźni, grozi na poważnie, obraża itd.

No cóż praca jak praca, jak się nie podoba to mogę się zwolnić.

Dodam tylko, że urzędnik jest ograniczony przepisami, czasami zupełnie ze sobą niespójnymi czy wręcz sprzecznymi.

Miłego wieczoru
-
2010/01/13 20:10:54
Może ja jestem jakimś wyjątkiem ,ale nie mam żadnych powodów aby narzekać na urzędników, wręcz przeciwnie zawsze wszyscy byli dla mnie bardzo życzliwi .
A to pani sama mi zaproponował i sama wypełniła wszystkie papiery i mam karę do bankomatu w 10 minut .
Urzędniczka do której chodzę co pól roku za każdym razem cierpliwie pomaga mi wypełniać wszystkie rubryki i sama robi obliczenia.
Gdy się okazało że są jakieś błędy w arkuszach i trzeba było 10 kwitów wypełnić odnowa pani wszystko sama napisała ja tylko złożyłam podpis .
W moim ulubionym urzędzie wiszą moje obrazy jako stała ekspozycja i leżą moje reklamówki.
Mam swój ulubiony punkt pocztowy gdzie jak jest duża kolejka zostawiam paczki listy i pieniądze ,wiem że wszystko będzie OK.
MOŻE DLATEGO ZE TO MAŁE MIASTO I WSZYSCY MNIE TU ZNAJĄ
A może po prostu uprzejmość za uprzejmość.
-
2010/01/13 20:37:29
TES gratulacje,
w dzisiejszej wybiurczej jesteś na zaszczytnym 3 miejscu:
"Blogi

* Zaraz umrę z braku wiosny Kartonki
* Jestem tym co jem Manufaktura radości
* Sposób na złośliwego urzędnika Biznes bez stresu"
Młodzież powiedziałaby, że zatrybiło biuro i wybiurcza, ale to młodzież.
-
Gość: , 188.141.88.20*
2010/01/13 22:20:45
Ja mam jeden sposob na urzednikow (po paru ostrych przeprawach).
Przychodze usmiechnieta i mowie paniom/panom za biurkiem: "Dziendobry, wie pan/i co? ja nic z tego nie rozumiem, prosze mi to wytlumaczyc jak trzyletniemu dziecku" Dziala za kazdym razem :D
-
2010/01/14 07:00:28
@piotrmanps: To kwestia podejścia. Nieuczciwość uważam za margines - niezależnie od jego wielkości.

@jadorna: Zgadzam się całkowicie z Twoimi spostrzeżeniami. Spotykam wielu uczynnych urzędników (wychodzących poza zakres swoich obowiązków). Z drugiej strony, są petenci, którzy uważają, że urzędnik powinien za nich wypełnić nawet najprostszy formularz.

@a_cappella: Tak, dotyczy to nie tylko kontaktów z urzędnikami. Otaczają nas ludzie, a nie funkcjonariusze biurokratycznej maszyny.

@urzędnik: Pozdrawiam i życzę miłych petentów.

@joanna2909: Niektórzy już tak mają (że uśmiechają się do świata i świat odwzajemnia ten uśmiech), inni mogą się tego nauczyć.

@orginal_replica: Dziękuję. Bardzo mnie to, cieszy - mogę sączyć swój jad do większej liczby uszu. :-)

@Gość: To skuteczny sposób. Dajesz urzędnikowi możliwość pomocy, a - wbrew pozorom - ludzie bardzo lubią pomagać bliźnim.
-
2010/01/14 09:08:04
Ja dodaję jeszcze usmiech. Działa
-
2010/01/14 13:45:22
@emka1216: Nie wątpię, że Twój uśmiech rozgrzewa nawet najbardziej zlodowaciałe serca!
-
2010/01/15 11:57:42
Gość: urzędnik 2010/01/13 18:45:55 napisał:
pani pracuje tutaj dzięki mnie, płacę podatki i należy się mi

ale to prawda. Moim zdaniem urzędnicy zbyt często zapominają, kto jest dla kogo. Nie obywatel-podatnik dla urzędu, tylko urząd, opłacany z podatków obywatela-podatnika, dla tegoż. Służba, nie władza.
Wyobraź sobie że zapominasz o tym, pracując np w sklepie. Długo się taki sklep utrzyma?
-
2010/01/16 16:22:23
@borsuk66: Nawet, jeśli ktoś pracuje dla mnie, też jest człowiekiem, a nie trybikiem.

Napisz do mnie na adres:

adres zwrotny autora


Creative Commons License

Ten utwór jest dostępny na
licencji Creative Commons
Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne
.