|
Blog > Komentarze do wpisu
Rework
Dziś - zgodnie z obietnicą sprzed tygodnia - kilka słów o książce "Rework" ("Przeróbka") Jason Frieda i Davida Hanssona. Książka ta dotyczy filozofii prowadzenia biznesu, którą kultywują autorzy - założyciele firmy 37signals. A jest to filozofia godna polecenia w dzisiejszym, zagonionym świecie - filozofia biznesowego minimalizmu polegającego na powstrzymywaniu się od rozwoju tylko dla rozwoju. Bo bardzo często większe nie okazuje się lepsze od mniejszego, a zwinnego. Bo nierzadko poszerzanie zakresu działania i jego dywersyfikacja zjadają zyski i satysfakcję zamiast ją zwiększać. Scott Rosenberg, założyciel salon.com i autor książek "Dreaming in Code" oraz "Say Everything" powiedział o książce "Rework" tak: "Inspirująca... W świecie, gdzie wszyscy żądają od nas, żebyśmy robili więcej, dysponując mniejszymi środkami, autorzy pokazują nam, jak - robiąc mniej - można stworzyć więcej." Szczerze polecam tę książkę wszystkim, a w szczególności tym, którzy zamierzają rozpocząć własną działalność gospodarczą i marzą o stworzeniu koncernu zatrudniającego tysiące ludzi. Być może nie tędy droga. Być może firma 5-osobowa nie musi w ciągu roku podwoić swojego zatrudnienia, żeby zademonstrować swój wzrost. Być może wystarczy koncentracja na dostarczaniu klientom prostych narzędzi, dzięki którym będą mogli zrealizować swoje marzenia. Być może próba zadowolenia wszystkich potencjalnych klientów to błąd, ponieważ powoduje taką komplikację oferty, że narzekać zaczynają wszyscy. Dla zachęty przez najbliższe dni przedstawię wam szereg cytatów z tej fascynującej książki. Oto pierwszy z nich: A oto kolejny przesąd: "Powinieneś uczyć się na swoich błędach." A jaką wiedzę tak naprawdę zdobywasz w ten sposób? Czego nie powinieneś robić. Ale jaką wartość ma taka edukacja? Nadal nie wiesz, co powinieneś robić. Porównaj to z nauką na swoich sukcesach. Sukces daje ci do ręki prawdziwą amunicję. Jeśli coś się udaje, to wiesz, że to działa i nadaje się do powtórzenia. A następnym razem zapewne zrobisz to jeszcze lepiej. Porażka nie jest warunkiem wstępnym sukcesu. Badania przeprowadzone przez Harvard Business School wykazały, że przedsiębiorcy, którzy już odnieśli sukces mają znacznie większą szansę na kolejny (szansa ta wynosi 34%). Natomiast przedsiębiorcy, którzy ponieśli za pierwszym razem porażkę mają taką samą szansę sukcesu, jak początkujący w biznesie (23%). Ludzie, którym się nie udało za pierwszym razem mają zatem takie same szanse jak ci, którzy jeszcze nie próbowali. To sukces jest więc tym doświadczeniem, które się naprawdę liczy. Nie powinno to zresztą nikogo dziwić - takie są prawa natury. Ewolucja nie zatrzymuje się na wcześniejszych porażkach, lecz opiera się na tym, co zadziałało. Ty też powinieneś tak robić. Jason Fried, David Hansson "Rework" (Amazon Kindle location 205) poniedziałek, 31 maja 2010, testeq
Komentarze
2010/05/31 07:38:22
Według mnie porażki są przydatne - jeśli tylko potrafi się je odpowiednio wykorzystać.
W sytuacji, gdy ktoś przegrywa, to dostaje informację co poszło nie tak i jednocześnie ma szansę, żeby dzięki temu w większej ilości szczegółów wyobrazić sobie "stan idealny". Dzięki porażkom mamy więcej informacji. Według mnie nauka na błędach jest przesądem tylko dla tych, którzy nie potrafią tych błędów wykorzystać. 2010/05/31 09:20:30
Gość napisał: "Zdolni i swietnie prosperujacy przedsiebiorcy czesto zapominaja, ze osiagneli sukces dzieki wielu wrodzonym talentom, a na tych, którym sie nie wiedzie, spogladaja z góry".
Nierówność, różnorodność, również w zakresie zasobów finansowych, jest jednym z podstawowych praw natury. To patrzenie z góry jest paliwem dla większości przedsiębiorców - pieniądz jest energią, którą w ten prosty sposób, przez swoje ego, manifestują. Przedsiębiorcy utrzymują rodziny, płacą podatki, dlatego nie warto obrażać się na ten ich blask. Krzysztof 2010/05/31 10:41:50
Książka jak dla mnie rewelacja. Zamówiłem z amazon.co.uk w formie papierowej i jestem bardzo zadowolony - krótka, treściwa i powodująca myślowy ból głowy.
2010/05/31 11:52:56
Dobry zestaw cytatów. I chyba nie o minimaliźmie, a o optymalnej alokacji sił i środków. Tylko w TX piękne jest to, co duże (Texas size). Zapewne znaleźlibyśmy i biegun przeciwny, gdzie piękne jest to, co małe. Cała reszta świata mieści się pośrodku.
Uczenie się na błędach - lepiej w szkole. Inna sprawa, że podejmowanie decyzji przy nieznajomości wszystkich warunków brzegowych powoduje powstawanie błędów. Szybkie zauważenie błędu i zastosowanie sprzężenia zwrotnego pozwala minimalizować skutki błędnych działań. Katastrofa jest wtedy, gdy po raz drugi popełnia się ten sam błąd (bo Norman był na L-4). A stosunek sprzątacz - przedsiębiorca - jedni otrzymali od natury talenty i potrafią zorganizować pracę innym i za to mają płacone. Tak jak śpiewak, który dostarcza rozrywki masom - tu jest zgoda na wysokie honoraria - dlaczego brak tej zgody dla przedsiębiorcy? I zawsze rozbraja mnie taka kolejność zdań: zdanie 1. "nie mam talentu ani ochoty do prowadzenia biznesu" (czytam - jestem przekonana, ze się do tego nie nadaję albo mi jest dobrze tak, jak jest) zdanie 2. spory akapit dobrych rad dla przedsiębiorców. może dlatego, że sporo lat przeżyłem w państwie, gdzie deklarowanym dobrem najwyższym była praca fizyczna i tzw. mądrość robotnicza. A wtedy - rzeczywiście - takim państwem mogła rządzić i kucharka udzielając wszystkim dobrych rad. Dla rozweselenia lubię czasem posłuchać, jakich rad na temat małżeństwa udzielają bezżenni faceci w czarnych sukienkach. Z drugiej strony znam powiedzenie Marszałka, że kto w młodości nie był socjalistą, ten na starość zostanie świnią. 2010/05/31 14:01:29
@Idle Girl: Piszesz: Nie slyszalam podobnych stwierdzen od spiewakow operowych, pisarzy, lekarzy, inzynierow i wielu innych. A ja słyszałem. Jedną z najlepszych książek opisujących ten problem jest "The War of Art: Break Through the Blocks and Win Your Inner Creative Battles" Stevena Pressfielda. Moim zdaniem, statystycznie, przedsiębiorcy wkładają znacznie więcej wysiłku od pracujących "na etacie".
Natomiast zgadzam się z tym, że przedsiebiorca powinien szanować każdego pracownika, niezależnie od jego stanowiska. Spytaj Panie Sprzątaczki w mojej firmie, czy kiedykolwiek zostały potraktowane przez szefów instrumentalnie. @wojciechdudziak: Z porażek - jeśli się zdarzą - należy wyciągać wnioski na przyszłość, ale nie należy ich uważać za głowne źródło wiedzy o biznesie. @exporter.pl: Jest też druga strona medalu - pracownicy często nie dostrzegają, że szef zostaje w firmie dłużej niż oni, a w sobotę spotyka się z kontrahentami. Widzą tylko luksusowy samochód. @Portfeldomowy.pl: Tak, to świetna książka. @orginal_replica: Nieźle to podsumowałeś! Uczenie się na błędach? Tak! Błędy są nieuniknione, ale - jak napisałem wcześniej - nie można ich gloryfikować.
Gość: ma5t4h, net-1-33.tpn.ceron.pl
2010/05/31 14:26:20
Z popełnionych błędów wystarczy wyciągnąć wnioski i już można o nich zapomnieć
Gość: ma5t4h, net-1-33.tpn.ceron.pl
2010/05/31 14:30:30
Nasuwa mi się analogia z ćwiczeniem laboratoryjnym z metrologii elektrycznej
Polega ono na pomiarze pewnego zjawiska i obliczeniu błędu pomiaru a następnie spisaniu protokołu zakończonego sekcją Wnioski Potem już tylko zdać i zapomnieć `(|:)>
Gość: ko, 212-87-13-69.sds.uw.edu.pl
2010/05/31 14:33:27
Mam wrażenie, że te cytaty to wyważanie otwartych drzwi. Sukcesy uskrzydlają, dodają pewności siebie, wiary w kolejne powodzenie. Każdy (no prawie każdy) zna to wspaniałe uczucie, tą lekkość kiedy po ciężkiej pracy przychodzi nagroda. Można o tym pisać... ale bardziej wartościowe wydają się sugestie co zrobić, kiedy mimo ciężkiej pracy nie spotkała nas nagroda, nie zostaliśmy docenieni. Powodzenie w biznesie bardziej zależy od zdolności do radzenia sobie w chwilach w których jesteśmy bliscy wycofania się. Firmy nie upadają w czasach prosperity a w czasach kryzysu.
2010/05/31 17:08:40
@ Tes - w Piwnicy w mieście K. mawiano przed laty - nie jest dobrze i nie jest źle - czyli jest nieźle !
To był raczej głos w dyskusji, której poprzedni odcinek toczył się był na BBS mniej więcej przed dwoma laty. 2010/06/01 06:21:44
@ma5t4h: Tak jest, wyciągnąć wnioski i iść dalej starając się osiągnąć sukces, a nie ponieść kolejną porażkę dla nowych nauk.
@ko: Ten cytat jest reakcją na - popularną w Dolinie Krzemowej - teorię, że należy upadać szybko i często, żeby się rozwijać. @orginal_replica: W Piwnicach wygaduje się różne rzeczy. :-)
Gość: Idle Girl, s01060015f215fbd1.cg.shawcable.net
2010/06/01 16:39:38
Original Replica:
Jesli jestes przedsiebiorca, postaraj sie uwazne sluchac innych, zamiast przesadow we wlasnej glowie - bedziesz lepszym przedsiebiorca. Oczywiscie, ze jako szef firmy powinienes otrzymywac znacznie wyzsze wynagrodzenie niz sprzatacz. Moje pytanie dotyczylo wartosci czlowieka: Czy uwazasz sie za dobrego szefa, jesli dobry, ciezko pracujacy sprzatacz, ktorego firma potrzebuje, nie zarabia dosc, aby przezyc (powiedzmy, ze mieszka u mamy i zarobki wystarczaja na buty i papierosy, ale nie na mieszkanie i obiady)? Czy firma bez pracownikow (chyba ze prowadzisz jadnoosobowa) uczyni Cie wielkim? Czy nie potrzebujesz pracownikow tak samo, jak oni Twojej firmy? Naspepnie powiedzialam, ze nie zamierzam i nie umiem robic biznesu. Umiem za to (i robie) inne rzeczy, ktore Ciebie prawdopodobnie w ogole nie intersuja. Rozsmiesza Cie to, ze sa ludzie niezdolni do robienia szmalu? Idz sobie blyszczec, smiejac sie ze mnie. Jesli bys nawet okapywal zlotem, nie zaimponujesz mi. Ja lubie tych, ktorzy blyszcza madroscia i cnota (taka prosto z antycznej filozofii). To, jak traktujemy ludzi nam podleglych, jest moim zdaniem najlepszym swiadectwem naszej cnoty.
Gość: Idle Girl, s01060015f215fbd1.cg.shawcable.net
2010/06/01 16:47:51
P.S.
Original, Zapomnialam dodac, ze zdaje sobie sprawe z tego, ze Ci na opinii osoby niezamoznej w ogole nie zalezy. O tym byla cala moja oryginalna wypowiedz. Tam, gdzie wartosc czlowieka mierzy sie w jego zasobach finasowach, jestem zerem. Mam np. wybitnie zdolne dziecko uczeszczajace na jeden z najlepszych uniwesytetow, ale rozni przedsiebiorcy, jak np. rodzice sympatii mojego dziecka, ludzie obyci, traktuja je i nas (rodzicow) po chamsku i jak kompletne zero, chociaz ich latorosl nie zdaje sie mojego dziecka w niczym przewyzszac - wrecz przeciwnie, moje dziecko jej imponuje. Teraz ich latorosl mieszka praktycznie u mnie i do domu trzeba je z mojej nory wypedzac.
Gość: Idle Girl, s01060015f215fbd1.cg.shawcable.net
2010/06/01 19:27:17
TESTEQ:
Nazbyt czesto zdarza sie ludziom utalentowanym zaprzepascic talent, bo brakuje im pasji czy ochoty do pracy. Inni, mniej utalentowani, dzieki pasji i pracy, wspinaja sie na szczyty. I chwala im za to. Chyle przed nimi czola. Sa tez inni: Wybitny pianista Jan Lisiecki, Polak zamieszkujacy w Kanadzie, ktory w wieku 15 lat konczy szkole srednia (z trzyletnim wyprzedzeniem, choc czesto koncertuje i rzadko bywa na lekcjach), objechal juz z koncertami caly swiat. Kiedy jako trzylatek zasiadl po raz pierwszy do pianina (oboje rodzice sa muzycznymi analfabetami), podobno od razu zagral melodie. Przed szkola wstaje codziennie (ochoczo) okolo piatej rano i zaczyna grac. Mowi, ze zyje dla muzyki, ze to zadne poswiecenie czy praca, a radosc. Mowi rowniez, ze jesli sie da, albo jesli nie zostanie dobrym muzykiem, to zostanie pilotem. Wszystko, czego dotknie, przychodzi mu bez trudu i zamienia sie w zloto. Za napisane w wolnej chwili szkolne eseje wygrywa panstwowe nagrody. Nie kazdy rodzi sie takim Jankiem. Co wydaje mi sie ciekawe, to ze 14-to letni Janek, blondynek z loczkami, twierdzi w rozmowie z czolowym kanadyjskim dziennikarzem w czasie glownych wiadomosci, wprawiajac wszystkich w oslupienie, iz bez zadnego znanego sobie powodu, zostal obdarzony przez los za kilku ludzi, ze codziennie pragnie sie tymi darami dzielic, wnosic radosc do zycia innych ludzi, jesli sie da, i ze pragnienie to jest jego glowna motywacja (zaraz po naturalnej pasji, ktora po prostu w tym nim zawsze byla). Tymczasem dzieci w jego wieku, na pytanie: Kim chcesz zostac? odpowiadaja: Chce byc slawny i bogaty. Ciekawe, gdzie podziali sie ich rodzice. Janek nie potrzebuje zadnego prowadzenia, ale jego rowiesnicy, w wiekszosci - tak, i to bardzo. Znam dziewczyne, tak niska, ze prawie karlice, ktora po przeczytaniu paru ksiazeczek tak przejela sie ich idejkami, ze mowi teraz, iz jesli zechce, zostanie swiatowej slawy siatkarka. Ja pytam: A Twoj wzrost Ci w tym nie przeszkodzi? Odpowiedziala: Bede biegala na szczudlach. Come on, TESTEQ, really? Zapewniam Cie, nigdy nie zostalabym dobra spiewaczka operowa. Gdybym nic nie robila, a tylko spiewala (aby nadrobic praca brak talentu), predzej dostalabym raka krtani. Dla mnie pieknym wydaje sie to, ze nikt nie ma wszystkiego (oprocz Janka, ktory oprocz talentow posiadl madrosc), ze sie wzajemnie uzupelniamy. I Janek i sprzataczka, ktora zamiata po koncercie. Pa. 2010/06/02 08:09:24
@Idle Girl: Trzeba działać, żeby nie zmarnować swoich talentów i trzeba być realistą. Pa.
Gość: Leszek Cyfer, c144-233.icpnet.pl
2010/06/20 13:59:43
Nie lubię ekstremistów.
Odpowiedź jak zwykle leży pośrodku - należy uczyć się zarówno z sukcesów jak z błędów. Inaczej mówiąc należy wykorzystywać odpowiedź świata na twoje działania w celu ich modyfikacji. Powtarzać to co się sprawdza, nie powtarzać tego co się nie sprawdza. 2010/06/20 14:35:20
@Leszek Cyfer: Autorzy książki przeciwstawiają się popularnej ostatnio w Dolinie Krzemowej gloryfikacji porażek. Wolą gloryfikację sukcesów.
|
Napisz do mnie na adres:
Ten utwór jest dostępny na |
Moja zanotowana tu uprzednio ostroznosc (lub podejrzliwosc) w podejsciu do przedsiebiorcow i ewangelistow sukcesu wywodzi sie z nastepujacej obserwacji: Zdolni i swietnie prosperujacy przedsiebiorcy czesto zapominaja, ze osiagneli sukces dzieki wielu wrodzonym talentom, a na tych, ktorym sie nie wiedzie, spogladaja z gory. Wielokrotnie slyszalam przedsiebiorcow wypowiadajacych nastepujaca opinie: "Jesli ja moglem tak wiele osiagnac, kazdy moze, jesli gotow jest pracowac tak ciezko jak ja." Nie slyszalam podobnych stwierdzen od spiewakow operowych, pisarzy, lekarzy, inzynierow i wielu innych. (Nie musze chyba mowic, ze nie mam talentu ani ochoty do prowadzenia biznesu.)
Lepszym, bardziej pozytywnym bylby swiat, w ktorym utalentowani przedsiebiorcy nie kieruja sie wylacznie zyskiem, ale rowniez kreowaniem srodowisk pracy, w ktorych ludzie czuja sie doceniani. Jesli komus zabraklo talentu, aby byc przedsiebiorca lub spiewakiem, ale swietnie nadaje sie do mycia podlog, nawet ta osoba powinna byc w stanie utrzymac rodzine albo przynajmniej siebie. Czy przedsiebiorca wolalby sam myc te podlogi? Czy nie uwaza, ze gdyby jego wlasny syn do niczego innego sie nie nadawal, nie powinien byc w stanie zarobic za swoja prace tyle, by dalo sie przezyc? Z moich obserwacji wynika, ze przedsiebiorcy w to nie wierza. Oni w wiekszosci kieruja sie prawem podazy i popytu - dla maksymalizacji zyskow, oczywiscie. Sprzatacza mozna znalezc bez trudu za place ponizej minimum socjalnego. W ramach pozytywnego podejscia do zycia i biznesu mam pytanie: Czy przedsiebiorca musi traktowac sprzatacza jak towar na rynku czy tez moze sobie pozwolic na traktowanie go jak osobe rowna sobie (nawet, jesli pozbawiona jest ona swietnie sprzedajacych sie talentow)? Jesli znow wydaje sie zgorzkniala gdera, zapewniam Was, mylicie sie: chodzi mi o bardzo pozytywna wizje swiata. Czy daloby sie ja zrealizowc bez powrotu do komunizmu czy jest to wykluczone?