Pozostań przy zdrowych zmysłach i zachowaj życiową równowagę.
Kategorie: Wszystkie | a-propos | gtd | kindle | lektury | raptularz | sport | ztd
RSS
czwartek, 26 stycznia 2012
Gotowana żaba

Gotowana żaba
(photo by: jronaldlee)

To smutne, ale coraz więcej szanowanych i w swoim czasie uwielbianych firm dzieli los przysłowiowej żaby, która siedząc w coraz cieplejszej wodzie i nie zauważając wzrostu temperatury, ginie marnie we wrzątku. Oto kilka przykładów:

  • Kodak - firma-synonim fotografii kieszonkowej i wynalazca fotografii cyfrowej. Bankrutuje, pławiąc się w bajorku fotografii analogowej, której czas już dawno minął. A i kieszonkowe aparaty fotograficzne powoli odchodzą do lamusa zastępowane telefonami komórkowymi wyposażonymi w wystarczająco dobre rejestratory obrazów.
  • RIM - producent profesjonalnych telefonów komórkowych BlackBerry, wyposażonych w bezpieczny dostęp do poczty elektronicznej i Internetu. Ginie w nierównej walce z iPhone'ami i Androidami.
  • Nokia - największy światowy dostawca komórek, twórca pierwszego smartfonu (Nokia Communicator). Poczuwszy gorąc wokół siebie, próbuje jeszcze walczyć, zaprzedając duszę Microsoftowemu diabłu.
  • Poczta Polska - traci rynek na rzecz konkurencji, której opłaca się dolepiać do listów kawałki blachy lub dokładać zeszyty, żeby ominąć przepisy chroniące ledwo dyszącego dinozaura-monopolistę.

Wystarczy samozadowolenie i brak uwagi, żeby gotowana żaba zaczęła tracić zdrowy rozsądek i we wrzątku nie mogła skupić się na opracowaniu skutecznej strategii ratunkowej. A wtedy pozostaje jej tylko gwałtowne machanie kończynami i żałosny skrzek wieńczący dzieło samozagłady.

Pamiętaj!

Nic nie jest dane na zawsze.

Rozglądaj się i mierz temperaturę wody, w której zażywasz kąpieli po sukcesie!

Nie daj się ugotować!

poniedziałek, 23 stycznia 2012
Samolub swojego klienta

Army Mud
(photo by: The U.S. Army)

Jest wiele hipotez tłumaczących rynkowy tryumf Steve'a Jobsa - począwszy od naukowych rozważań uznanych profesorów i doktorów, a skończywszy na doszukiwaniu się wpływu faz Księżyca lub zjawisk nadprzyrodzonych. Skoro inni mogą, to i ja postanowiłem znaleźć dobre wytłumaczenie tego fenomenu. I udało mi się! Steve Jobs jest wzorcowym przykładem wymyślonego właśnie przeze mnie hasła:

Samolub swojego klienta!

Z różnych przekazów wiadomo, że Jobs nie był zbyt miłym gościem, więc trudno podejrzewać go o miłość do każdego klienta kupującego produkowane przez firmę Apple gadżety. Na pewno zależało mu na uwielbieniu dla tych urządzeń, ale nie zamierzał na siłę przypodobywać się ich przyszłym użytkownikom.

Steve Jobs był samolubem i nadawał jabłuszkowym komputerkom taką formę, która jemu najbardziej się podobała. A że nie można mu odmówić dobrego, minimalistycznego gustu, przywiązania do szczegółów i umiejętności znalezienia projektanta (Jonathan Ive), który potrafiłby ucieleśniać te idee, wyroby Apple zyskały kultowy status i odniosły bezprecedensowy sukces rynkowy.

Pamiętajmy, że Steve raczej nie robił tego wszystkiego dla kasy - miał jej wystarczająco dużo nawet wtedy, gdy wyrzucano go z Apple. Robił to dla własnej satysfakcji, dla zaspokojenia swoich twórczych ambicji - tak w zakresie eleganckiego meblowania świata, jak i zmieniania ludzkich postaw oraz reguł, jakimi rządzą się całe gałęzie biznesu.

Był najbardziej krytycznym z klientów Apple - setki projektów poszły do kosza, bo w jego oczach nie były perfekcyjne. I nie miało znaczenia, że ktoś napracował się nad stworzeniem całkiem niezłego prototypu i że włożył w to dzieło całe swoje serce. W innej firmie taki produkt przy dźwięku fanfar byłby wprowadzony na rynek, ale nie w Cupertino, gdzie nieraz przez lata wstrzymywano premiery urządzeń niespełniających wymagań Steve'a.

I w tym tkwi cała tajemnica - największy sukces odnoszą te firmy, których liderzy czują się jednocześnie swoimi własnymi klientami. Tworzą dla siebie, ale swoją osobą reprezentują zainteresowania i pragnienia większego kręgu odbiorców.

Trudno na przykład wyobrazić sobie, żeby podobny sukces odniosła:

  • firma produkująca karmę dla kotów kierowana przez kogoś, kto rzuca kapciami w bezpańskie koty;
  • firma zbrojeniowa kierowana przez kogoś, kto za wszelką cenę w młodości starał się uniknąć służby wojskowej lub przez zawodowego oficera, który przez cały okres służby marzył tylko o tym, żeby przy pierwszej nadarzającej się okazji czmychnąć na emeryturę;
  • firma sprzątająca kierowana przez notorycznego flejtucha i brudasa.

Prędzej czy później szydło wyjdzie z worka i spod maski dyplomatycznej uprzejmości zacznie wyzierać niechęć lub nawet pogarda dla obecnych i przyszłych klientów.

Tak więc zastanów się, jaki swój problem - ale taki, który jest też problemem większej liczby osób - jesteś w stanie kreatywnie rozwiązać i ruszaj do działania. Pamiętaj, że zasada "Samolub swojego klienta!" sprawdziła się już w wielu przypadkach i jest bardzo prawdopodobne, że i tobie pomoże ona osiągnąć sukces w biznesie!

czwartek, 19 stycznia 2012
Świat wybacza wiele

Gregor Schlierenzauer
(photo by: Ggranvik)

Świat wybacza wiele, ale nie wszystko.

Dlatego możesz i powinieneś ruszać do działania mimo, że nie wszystko zostało zapięte na ostatni guzik. W większości przypadków nie wystąpią okoliczności, które pokrzyżują twoje plany.

Ale czym innym jest niezapięty ostatni guzik, a czym innym rozchełstana, brudna koszula.

Czym innym jest świadome zaniechanie przygotowań dotyczących mało istotnego lub mało prawdopodobnego elementu projektu, a czym innym totalne olanie potrzeby przygotowania się do realizacji przedsięwzięcia.

Nie spotkałem jeszcze człowieka czynu, którego nie mierziłaby potrzeba wykonywania zabezpieczających czynności wstępnych przed przystąpieniem do działania. Są oczywiście tacy, którzy poprzestają na niekończącym się opracowywaniu planów awaryjnych i rozpatrywaniu najczarnieszych scenariuszy, ale nie o nich tu mówimy.

Problem z przygotowaniem polega na tym, że w dużej mierze jest to proces bezproduktywny - wykonujesz szereg czynności, które zapewne okażą się niepotrzebne. Tyle, że nie wiadomo, które z nich - okaże się to dopiero po fakcie. Musisz więc pogodzić się z tym, że przygotowanie to zawracanie głowy, ale zawracanie głowy, które zwiększa prawdopodobieństwo uniknięcia katastrofy - takiej, jakiej doświadczył Gregor Schlierenzauer podczas ostatniego konkursu lotów narciarskich, kiedy to - zapinając z niedostateczną uwagą kombinezon - uszkodził zamek i został zdyskwalifikowany. A trzeba było spokojnie, profesjonalnie zrobić to, co należy, a nie pajacować przed kamerą.

Pamiętaj więc - świat wybacza wiele, ale jeszcze więcej tym, którzy należycie się przygotują.

poniedziałek, 16 stycznia 2012
Prawdziwe niebezpieczeństwa

Atak psa
(photo by: insane photoholic)

Prawdziwe niebezpieczeństwa to te, o których nie masz zielonego pojęcia.

Bo znane zagrożenie daje ci możliwość przeciwdziałania:

  • Jeśli wiesz, że za zaułkiem czai się zbir, możesz wybrać inną drogę, albo przygotować się na odparcie jego ataku.
  • Jeśli wiesz, że inna firma pracuje nad urządzeniem, które zagrozi twoim wyrobom, możesz odpowiednio zmodyfikować swoją strategię marketingową i uprzedzić jego zamiary.
  • Jeśli wiesz, że ktoś, kogo uważasz za sojusznika, knuje za twoimi plecami, możesz zmienić zasady gry i uchronić się przed zdradzieckim strzałem w plecy.

Jeśli zaś nie dysponujesz taką wiedzą, jesteś jak dziecię we mgle - bezbronny i podatny na ciosy.

Dlatego jedną z najważniejszych rzeczy w życiu jest ciągłe prowadzenie rozpoznania - zbieranie informacji i wyciąganie z nich wniosków. W ten sposób budujesz wiedzę oraz intuicję pozwalającą ci coraz trafniej uzupełniać luki w tej wiedzy. Zaglądasz za fasadę pozorów i zaczynasz wyraźniej dostrzegać wcześniej nieznane zagrożenia.

Ale nie przerażaj się ich mnogością. One tam były także wtedy, gdy nie zdawałeś sobie sprawy z ich istnienia. Teraz po prostu możesz sprać im pyski zanim wyszczerzą kły!

czwartek, 12 stycznia 2012
Co to jest?

Black Cat
(photo by: woodleywonderworks)

W metodyce GTD (Getting Things Done Davida Allena) każdą sprawę, która dotrze na twoją orbitę (znajdzie się w jednej z twoich skrzynek spraw przychodzących), masz obowiązek potraktować standardowym pytaniem:

Co to jest?

"Cóż za banalne pytanie!" - wykrzyknie w tym miejscu wszystkowiedzący mądrala. Otóż, Panie Mądralo, większość ludzi zbyt rzadko zadaje sobie to pytanie, przez co popadają w kłopoty - a to z powodu lekceważenia spraw ważnych, a to z powodu przytłoczenia liczbą nieistotnych błahostek.

Bo pytanie "Co to jest?" nie służy do przytoczenia słownikowej definicji danego zjawiska, ale do określenia twojego osobistego stosunku do tej sprawy. W gruncie rzeczy chodzi o odpowiedź na pytanie:

Czym to coś jest dla mnie?

  • Czy mogę to po prostu wyrzucić?
  • Czy powinienem to zachować na zaś?
  • Czy powinienem coś z tym zrobić?
  • A jeśli trzeba coś z tym zrobić, to jaki jest pierwszy krok (Najbliższe Działanie)?

Często odpowiedź na to fundamentalne pytanie jest banalna, ale są sprawy, w przypadku których zajęcie uczciwego stanowiska wymaga wiele odwagi.

Miej zatem odwagę zastanawiać się nad swoimi sprawami, bo uciekając od pytania "Co to jest?" uciekasz od swojego życia!

06:35, testeq , gtd
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 09 stycznia 2012
Sztuka skutecznej zemsty

Dog And Baby
(photo by: zipckr)

Nie jesteśmy idealni. Otaczający nas ludzie też nie. Niektórzy z nich tak zaleźli nam za skórę, że naszym największym pragnieniem jest odpłacenie im z nawiązką. Chcemy zemsty do kwadratu!

Zaczynamy więc knuć, kopać doły, krzyżować im plany i siać wrogą propagandę. W zapamiętaniu zaniedbujemy własne sprawy i wspólnie z naszym wrogiem staczamy się w przepaść.

Tymczasem droga do najskuteczniejszej zemsty nie prowadzi przez nieszczęście, lecz przez szczęście.

Chuck Palahniuk, - autor powieści "Fight Club" i "Survivor" powiedział kiedyś (parafrazując hiszpańską mądrość ludową):

"Szczęście jest najlepszą formą zemsty. Nic tak nie wkurza ludzi, jak obserwowanie czyjegoś cholernie dobrego życia."

Skup się zatem na swoich sprawach, uczyń swój świat barwnym i ekscytującym - wtedy popaprańcom, którzy zrobili ci kiedyś krzywdę, pęknie żyłka ze złości. Ot, co!

czwartek, 05 stycznia 2012
Pompujesz?

Pompa
(photo by: DWRose)

Co robisz, kiedy stoisz przy ręcznej pompie i chcesz napić się wody?

  • Pompujesz?
  • Czy raczej mówisz pompie, że zaczniesz machać ręką dopiero wtedy, gdy podstawiony przez ciebie kubek wypełni się już wodą?

Stanowczo zbyt wiele osób stosuje w życiu to drugie podejście.

Mówią:

  • Jeśli zapłacisz mi więcej, to pokażę ci na co mnie stać.
  • Jeśli docenisz, że pojawiłem się w szkole, to rozważę potrzebę odrobienia pracy domowej.
  • Jeśli przyniesiesz mi odkurzacz, to posprzątam w swoim pokoju.

A ty?

Zastanów się - może też oczekujesz nagrody, zanim na nią zasłużysz?

Może też pomstujesz na pompę, z której woda nie chce sama wylecieć?

środa, 04 stycznia 2012
Kalendarz Marcina 2012

Po raz drugi mój czytelnik Marcin przygotował dla nas noworoczny prezent:
KALENDARZ_OSIAGNIEC_2012.PDF

Prezent ten znakomicie koresponduje z moim wpisem 366 kratek motywując do pozytywnego wykorzystania każdego z 366 dni, które kalendarz dał nam do dyspozycji w tym roku.

A zatem z przyjemnością powtarzam: bierzcie i się radujcie, a Marcinowi dziękujcie.

poniedziałek, 02 stycznia 2012
12 km na dobry początek

Jak 1 stycznia powitać Nowy Rok?

12-kilometrową przebieżką!

Początkowo chciałem przebiec standardowe 8 kilometrów, potem pomyślałem, że okazja jest szczególna, więc 10 km byłoby bardziej odpowiednie, ale w końcu doszedłem do wniosku, że 12 km jest właściwym dystansem na początek 2012 roku. Słuszność tego wyboru potwierdziło słońce, radośnie wyglądając zza chmur.

Mam nadzieję, że pogoda nadal będzie wspierać moją radość biegania i kolejny rok okaże się nie gorszy od poprzedniego. No właśnie - skoro już o tym mówimy - oto sprawozdanie z moich wyczynów w 2011 roku.

Przebiegłem 1127 km (a od 2006 roku, kiedy zacząłem prowadzić Dzienniki Sportowe już 3400 km):

2011 BIEGANIE

Przepłynąłem w basenie 87.2 km:

2011 PŁYWANIE

Windsurfowałem przez 31 godzin i 45 minut:

2011 WINDSURFING

czwartek, 29 grudnia 2011
366 kratek

2012 Empty

2012 rok to na razie tylko 366 pustych kratek do zapełnienia.

Kryzys, kryzysem, refundacja leków, refundacją leków, pogoda, pogodą, ale tak naprawdę to tylko od ciebie zależy, co zrobisz z kolejnymi kratkami.

W każdych okolicznościach możesz zmarnować dzień, spędzić go bezmyślnie w szkole lub pracy, przesiedzieć przed telewizorem lub utopić w alkoholu.

Możesz, ale nie musisz.

Nic nie musisz.

Ale możesz.

Możesz ruszyć głową i sprawić, żeby każda z tych kratek wypełniła się treścią, żeby warto było ją przeżyć.

Albo chociaż połowę z nich.

Albo chociaż tę jedną...

Tego ci życzę w Nowym Roku!

2012 Yes/No

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 153

Napisz do mnie na adres:

adres zwrotny autora


Creative Commons License

Ten utwór jest dostępny na
licencji Creative Commons
Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne
.