|
wtorek, 09 lutego 2010
Linchpin
Dzięki błyskawicznej elektronicznej dostawie już w kilka dni po amerykańskiej premierze miałem za sobą lekturę najnowszej książki Setha Godina "Linchpin: Are You Indispensable?" czyli... no właśnie. Mam problem z przetłumaczeniem tego tytułu. "Linchpin" to termin techniczny, którego polskim odpowiednikiem jest zawleczka lub przetyczka służąca do tego, żeby to, co się obraca na ośce z tej ośki nie spadło. Jest to zatem element niewielki, ale decydujący o działaniu całego mechanizmu. "Linchpin" w przenośni oznacza osobę lub element kluczowy dla działania danej organizacji lub mechanizmu. Inaczej mówiąc: "filar". Przeciwieństwiem "linchpina" jest "cog" czyli "trybik" lub "pionek" - element potrzebny, ale nieunikalny, który w przypadku awarii bardzo łatwo zastąpić. Ponieważ chciałbym tej książce poświęcić nieco więcej wpisów, muszę zdecydować, jakie tłumaczenie terminów "linchpin" i "cog" będzie najlepsze:
Jak sądzisz?
poniedziałek, 08 lutego 2010
Od malucha do toyoty
Maluch był moim pierwszym samochodem - świadkiem wielu pierwszych rzeczy, które zrobiłem w życiu. Na powyższym zdjęciu, tuż przed wskoczeniem za kierownicę, patrzę na moją przyszłą żonę, która z balkonu robi mi pamiątkową fotkę. To ostatni dzień wakacji i wolności przed założeniem munduru (w moich czasach po ukończeniu studiów należało odbyć roczne przeszkolenie wojskowe). Wielu moich kolegów unikało tego obowiązku uciekając się do naciąganych opinii lekarzy, jednak ja w tej sprawie byłem i jestem przesądny - wierzę, że zasłanianie się stanem zdrowia, kiedy ono dopisuje, sprowadza chorobę. Że jest to wywoływanie wilka z lasu. Jedni mogą uznać takie podejście za głupotę i naiwność, ale dla mnie to jeden z filarów mojej filozofii życiowej. Maluch dobrze mi służył przez 6 lat. Raz zrobiłem mu krzywdę, gdy wyjechałem do tyłu z garażu z otwartymi drzwiami. Aż się słupek, do którego te drzwi były przymocowane, okręcił. Na dachu tego samochodziku podróżowała nad Zalew Zegrzyński nasza deska windsurfingowa - pierwszy zakup, jakiego dokonaliśmy wspólnie z moją przyszłą małżonką. Teraz jeżdżę toyotą, ale okazało się, że mój pierwszy i obecny samochód mają coś wspólnego. Był okres, kiedy w maluchu zaczął zacinać się pedał gazu. Po wciśnięciu nie odskakiwał, lecz pozostawał w dowolnie wybranej pozycji. Należało wówczas go odciągnąć wkładając stopę pod pedał. Niestraszne więc mi są ostatnie doniesienia o podobnych problemach w całej generacji toyot. Stare umiejętności czekają na swoją okazję, a ja - bez stresu - na wezwanie do serwisu. Szerokiej drogi!
piątek, 05 lutego 2010
Profesjonalista nie musi...
Profesjonalista nie musi przechwalać się tym, jak bardzo jest profesjonalny. Po prostu jest profesjonalny.
czwartek, 04 lutego 2010
Johnny Bunko
We wspaniałym komiksie "Johnny Bunko. Tha Last Career Guide You'll Ever Need" dla młodych ludzi rozpoczynających właśnie swoją zawodową karierę Daniel Pink podał pod rozwagę sześć istotnych spostrzeżeń, których przemyślenie może sprawić, że twoja kariera nie będzie polegała na dołączeniu do wyścigu korporacyjnych szczurów:
środa, 03 lutego 2010
Gdy pójdzie nie tak...
Każdy popełnia błędy. Lecz nie każdy zna skuteczną metodę wychodzenia z opresji. Oto ona:
Tylko taka metoda pozwoli ci osiągnąć pozycję pozwalającą na popełnianie nowych, ciekawych błędów. Nie żartuję. Każda twórcza działalność to podróż w nieznane, gdzie wiele dróg prowadzi na manowce. Pamiętaj tylko, żeby nie popełniać dwa razy tego samego błędu. W dobrym towarzystwie nie wypada tego robić.
wtorek, 02 lutego 2010
Produktywność w 9 słowach
Wybierz jedną sprawę. Tę najważniejszą. I zacznij ją załatwiać. Na podstawie Productivity in 11 words.
poniedziałek, 01 lutego 2010
O motywacji
Istnieją dwie grupy motywacji, którymi kierujemy się w naszym rozumnym działaniu (częściowo podział ten dotyczy także działań o mniej przemyślanym charakterze):
Oczywiste jest, że to właśnie motywacja fundamentalna stanowi napęd, który pozwala nam osiągać to, co innym wydaje się nieosiągalne. Z drugiej jednak strony każdej pasji towarzyszą też prozaiczne, często nudne jak flaki z olejem czynności, które "nie chcemy, ale musimy" wykonać. I tu przydaje się motywacja instrumentalna. Dlatego w pierwszym rzędzie warto poszukać swoich fundamentów, żeby za pomocą instrumentów postawić na nich dom swoich marzeń.
piątek, 29 stycznia 2010
iPad dla... no właśnie. Dla kogo?
Oglądając zdjęcia z premiery tableta iPad firmy Apple zacząłem zastanawiać się, dla kogo przeznaczone jest to urządzenie. Oto moja analiza poszczególnych funkcji iPada:
Podsumowując - uważam, że iPad jest kolejnym dziełem sztuki w dziedzinie wzornictwa przemysłowego i powinien być omawiany na zajęciach z projektowania wyrobów i interfejsów człowiek-maszyna mimo, że nazbyt przypomina iPoda Touch. Dręczy mnie jednak zasadnicza wątpliwość: Czy ludzie potrzebują komputerów w kształcie tabliczki? Moim zdaniem: NIE! Uważam, że standardowy notebook/netbook jest doskonalszą i wygodniejszą w użytkowaniu formą komputera osobistego - przynajmniej w przypadku narzędzia służącego twórczemu człowiekowi XXI wieku. Tabliczka być może bardziej przyda się biernemu konsumentowi treści multimedialnych, przesiadującemu od rana do wieczora na kanapie. A ty? Co o tym sądzisz?
czwartek, 28 stycznia 2010
Naleśnik z jabłkiem
Składniki:
Trzepaczką rózgową wymieszać dokładnie wizję z pasją. Ubić perfekcję i delikatnie dodać do ciasta. Patelnię rozgrzać na ogniu i nalewać na nią przygotowane ciasto w akuratnych ilościach - tak, żeby naleśnik nie był zbyt gruby (jeśli zrobią się kluski, to znaczy, że temperatura patelni była niewystarczająca). Następnie posmarować naleśnik nadzieniem jabłkowym i podać w miłej atmosferze, na gustownym talerzu gościom czekającym cierpliwie już od wielu lat. Ach, chyba naprawdę zgłodniałem... Z jednej strony iPad jest tylko powiększonym iPodem Touch, ale legendarna łatwość obsługi aplikacji dopasowanych do urządzenia i możliwość podłączenia prawdziwej klawiatury (nareszcie), to atuty, które trudno będzie przebić konkurencji. Smacznego!
środa, 27 stycznia 2010
Szybko chowaj, żeby szybko znajdować
Zapewne nieraz zdarzyło ci się popaść w zniecierpliwienie, niepokój, zdenerwowanie, strach lub złość, gdy nie mogłeś znaleźć czegoś, co powinno leżeć gdzieś na wierzchu. Albo na tej stercie pod oknem. Albo w szafie. Albo na lodówce... Ale dlaczego właściwie w tylu miejscach? Czy każde z nich jest miejscem, gdzie powinna znajdować się ta rzecz? Pamiętaj: Każda rzecz powinna mieć swoje miejsce! Dlaczego więc szukany właśnie przez ciebie przedmiot nie znajdował się tam, gdzie należy? Znam dwa podstawowe powody takiej sytuacji:
Wyznaczenie jakiegoś miejsca to bułka z masłem, natomiast wyznaczenie dobrego miejsca, skłaniającego do utrzymywania porządku, wymaga nieco więcej namysłu i rozważenia, jak często i w jakich sytuacjach będziesz szukał danej rzeczy. Ja stosuję dwie generalne zasady, przy określaniu miejsca przechowywania rzeczy:
Podsumowując - jeśli masz trudności z odnajdywaniem rzeczy, nie kupuj nowej latarki i wykrywacza metali, lecz zoptymalizuj procedurę umieszczania dokumentów, przedmiotów lub plików w swoim archiwum, szafie lub pamięci komputera. |
Ostatnie notki
Zakładki:
Napisz do mnie na adres:
Ten utwór jest dostępny na | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||