Pozostań przy zdrowych zmysłach i zachowaj życiową równowagę.
Kategorie: Wszystkie | a-propos | bwnd | gtd | hugething | kindle | lektury | raptularz | sos | sport | teraz | ztd | zzz
RSS
piątek, 27 listopada 2009
Autonomia, Mistrzostwo, Cel

W swojej prezentacji podczas konferencji TED Daniel Pink wymienił trzy atrybuty "nowego, motywacyjnego systemu operacyjnego" dla korporacji XXI wieku:

  1. Autonomia - pracownicy pragną być sami sobie sterami i żeglarzami.
  2. Mistrzostwo - pracownicy pragną doskonalić się w tym, co jest dla nich ważne.
  3. Cel - pracownicy pragną brać udział we wspólnej realizacji śmiałych zamierzeń, których nie da się osiągnąć w pojedynkę.

Pomyśl, co możesz zrobić, żeby twoja firma/dział/sekcja pozwalała członkom zespołu realizować powyższy zestaw pragnień w celu osiągnięcia wspólnego sukcesu.

czwartek, 26 listopada 2009
Konsultant z o.o.

Jeśli przyjdzie ci kiedyś korzystać z usług konsultanta, doradcy, mentora lub lajfkołcza, pamiętaj o następujących sprawach:

  1. Rady, które otrzymasz oparte będą na osobistych doświadczeniach i wiedzy konsultanta. Nawet jeśli udzielone zostaną w najlepszej wierze, mogą nie pasować do twojej sytuacji, strategii życiowej i poglądów. Może też się zdarzyć, że trafisz w sidła osoby nieuczciwej, której głównym celem jest jak najdłuższe doradzanie, a nie rozwiązywanie twoich problemów.
  2. Konsultant odpowiada za udzielenie ci rady - ty za podjęte działania. Nikt nie będzie słuchał twoich usprawiedliwień, jeśli podjąłeś błędne decyzje na podstawie niewłaściwych rad. Odpowiedzialność konsultanta jest ograniczona do jego reputacji, twoja wykracza znacznie dalej.
  3. Zatrudniając konsultanta przyjrzyj się jego kwalifikacjom. Czasami już na pierwszy rzut oka widać, że jego kompetencje mogą być wątpliwe. Na przykład twierdzi, że jego zadowolonymi klientami są - odnoszący wspaniałe sukcesy - prezesi i menedżerowie z najwyższej półki, a jednocześnie szczyci się tym, że nie przepracował ani jednego dnia "na etacie". Tymczasem należy osobiście zanurzyć się i samemu poczuć codzienny smak pracy w korporacji, żeby udzielać skutecznych rad w tym zakresie. Doskonałym źródłem wiedzy na temat kompetencji konsultanta może być jego blog, jeśli takowy prowadzi (a powinien). Czy jego teksty charakteryzują się należytą starannością i dbałością o język (są autorzy, którzy z ochotą dbają o język w blogowych komentarzach, nie przejmując się nagminnymi literówkami i błędami gramatycznymi w swoich tekstach)? Czy argumentacja jest spójna i przejrzysta? Czy wpisy zawierają solidną dawkę wiedzy, a nie luźny zbiór obiegowych banałów?
  4. Strzeż się konsultantów pozbawionych poczucia humoru i dystansu do własnej osoby. Takich, którzy każdy, nawet życzliwy, dowcip na swój temat gromią stwierdzeniami o powadze "zagadnień, które tu omawiamy" i o groźnych skutkach rozpowszechniania nieprawdziwych informacji.
wtorek, 24 listopada 2009
Jaka będzie przyszłość?

- Jaka będzie przyszłość?

- Taka, jak dzień dzisiejszy, tylko bardziej.

Bogaci będą bogatsi, biedni biedniejsi, to, co duże, jeszcze urośnie, to, co małe skurczy się niebywale, aż przyleci kometa i machnie ogonem, a wtedy będziemy mogli wszystko zacząć od nowa. :-)

piątek, 13 listopada 2009
Nowe Moleskiny

Niektórzy moi Czytelnicy pamiętają zapewne, że do prowadzenia swojego Dziennika Sportowego używam kieszonkowego terminarza Moleskine Pocket Weekly Diary - Horizontal. Odwiedziłem ostatnio sklep z Moleskinami i kupiłem taki terminarz na 2010 rok, ale moją uwagę zwróciły trzy nowe propozycje tej kultowej marki.

Pierwszą z nich jest terminarz biurkowy Moleskine Desk Calendar:

Moleskine Desk Calendar 0

Jego surowa prostota i elegancja, połączona z z tradycyjnie ekskluzywną ceną, pozwolą ci z powodzeniem szpanować i udowadniać kolegom, na co cię stać:

Moleskine Desk Calendar 1

Drugą propozycją jest harmonijkowy terminarz projektowy Moleskine Pocket Project Diary:

Moleskine Project Diary 0

Bardzo dobrze nadaje się on do tworzenia harmonogramów projektów. Po jednej stronie "harmonijki" znajduje się - zawierający wszystkie dni roku - kalendarz w układzie umożliwiającym tworzenie diagramów Gantta, a po drugiej stronie kalendarz w układzie miesięcznym oraz informacje uzupełniające:

Moleskine Project Diary 1

Trzecią propozycję stanowi produkt, o którym napiszę niebawem i umieszczę ten wpis w kategorii ZTD.

Mam nadzieję, że takie poszerzanie asortymentu nie rozproszy uwagi firmy Moleskine i nie zostaną zaniedbane główne linie produktowe, które stworzyły tę markę.

środa, 11 listopada 2009
Listopadowe usposobienie

Zastanawia mnie, czy data najważniejszego święta narodowego ma związek z ogólnym usposobieniem danego społeczeństwa. Zależność taka byłaby dla nas, Polaków, doskonałym uzasadnieniem poruszania się po ulicach z opuszczoną głową i wzrokiem wbitym w ojczystą ziemię. Wszak w listopadzie jest pochmurno, ciągle leje deszcz i wieje paskudny, przejmujący wiatr...

poniedziałek, 09 listopada 2009
Nie na wariata!

Dowiedziałem się ostatnio, że amerykańscy strażacy, po dotarciu na miejsce pożaru, postępują zgodnie z 7-punktową listą kontrolną. Nie znam treści wszystkich pozycji na tej liście, ale wiem, że gaszenie ognia znajduje się na piątym, a nie na pierwszym miejscu.

To ważne, żeby nawet w najtrudniejszych i wymagających największego pośpiechu sytuacjach nie dać się ponieść fantazji i nie działać "na wariata". Zamiast kogoś uratować, można w ten sposób narobić więcej szkód i samemu niepotrzebnie narazić się na niebezpieczeństwo.

Pamiętaj zatem, żeby zawsze - przed przystąpieniem do akcji - najpierw sprawnie ocenić zaistniałą sytuację, następnie - na podstawie dostępnych informacji - podjąć najlepszą decyzję i dopiero wtedy ruszać do walki z żywiołem. A po akcji zabezpieczyć teren i podsumować przebieg działań w celu wyciągnięcia wniosków na przyszłość.

Tak postępują profesjonaliści - zarówno w straży pożarnej, jak i w każdej innej dziedzinie życia.

piątek, 06 listopada 2009
Wykluj się ze swojej skorupki!

Czy wciąż kulisz się w swojej skorupce?

Czy wstydzisz się zadzwonić do nieznanej osoby?

Albo poprosić kogoś o pomoc w załatwieniu swojej sprawy?

Albo wejść do pierwszego z brzegu pokoju w nieznanej instytucji?

A jeśli nawet to robisz, czy przypadkiem nie pokrywasz maską sztucznej pewności siebie lęków, które wciąż mocno spajają twoją skorupkę?

A może próbujesz ją rozbić niekontrolowaną agresją skierowaną na obserwatorów twojej szamotaniny?

To nic nie da!

I nie oszukuj się, że to samo przejdzie, że czas skruszy twoją skorupkę. Widziałem wiele niewyklutych osób, które raniły swoje dzieci i wnuki, nie mogąc poradzić sobie ze swoimi zahamowaniami. Ale widziałem też wielu młodych ludzi, którzy grubo przed maturą pozbyli się skorupki i radośnie zaczęli przyglądać się błękitnemu niebu, z ufnością otwierać zamknięte drzwi i spotykać po drugiej stronie innych, równie szczęśliwych "wyzwoleńców".

Jak zatem wykluć się ze swojej skorupki? Oto 3 kroki - proste, lecz wymagające uczciwości i dyscypliny wewnętrznej:

  1. Przyznaj się sam przed sobą. Spojrzyj prawdzie w oczy, ponieważ najgorsza krzywda, jaką możesz sobie wyrządzić polega na oszukiwaniu się i życiu w kłamstwie. Powiedz sobie "Tak, wstydzę się dzwonić do nieznajomych.", albo "Tak, stresuje mnie zwracanie się o pomoc.", albo "Tak, czuję się głupio, gdy mam wejść do nieznanego pomieszczenia." Zapisz to wyznanie na kartce papieru.
  2. Wyobraź sobie "najgorsze konsekwencje". Zastanów się, czego właściwe się boisz. Co może się stać, kiedy zadzwonisz do nieznajomego (obcy głos odezwie się po drugiej stronie - to straszne! :-) ), poprosisz kogoś o pomoc (po prostu odmówi), wejdziesz do nieznanego pokoju (chyba nie będzie tam czaił się zbój z siekierą - najwyżej naburmuszony urzędnik, do którego będziesz mógł się uśmiechnąć!). Zapisz na kartce to, co sobie wyobraziłeś. W większości przypadków będzie ci głupio utrwalać na piśmie tak banalne i niegroźne "najgorsze konsekwencje", ale jednak nalegam, żebyś je zapisał. Pamiętasz, jak w dzieciństwie bałeś się cienia, dopóki nie zobaczyłeś, że rzuca go twój miś oświetlony przez lampę? Tak samo jest z niewyobrażonymi i nienazwanymi "najgorszymi konsekwencjami" - to owce w wilczej skórze. Zerwij tę skórę.
  3. Podejmij 30-dniowe wyzwanie. Wykluwanie trwa zwykle miesiąc i każdego dnia wymaga wykonania tylko jednej czynności. Jeśli nie lubisz dzwonić do nieznajomych, codziennie znajdź pretekst do przeprowadzenia takiej rozmowy. Jeśli wstydzisz się zwracać o pomoc, codziennie znajdź okazję, żeby o coś poprosić. Jeśli stresuje cię wchodzenie do nieznanych pomieszczeń, codziennie znajdź powód, żeby zapukać do obcych drzwi. Liczę na twoją kreatywność w tym względzie - to może być niezła zabawa i próba sił, z której - przy odrobinie wytrwałości - z łatwością wyjdziesz zwycięsko. A po 30 dniach nie powinieneś mieć już takich kłopotów - wyklujesz się, a twoja skorupka rozpadnie się na milion kawałków.

W tym miejscu widzę na niektórych twarzach niedowierzanie i zwątpienie:

"Naprawdę? Przecież to nie może być takie proste! Czemu nikt mi wcześniej o tym nie powiedział? Eee tam, jestem do niczego, i tak mi nic nie pomoże..."

Jest w tym pewna racja. Jeśli wbijesz sobie do głowy, że nic ci już nie pomoże, to ja też nic na to nie poradzę. Jeśli wybierzesz życie w zakłamaniu i nie przyznasz przed samym sobą, że siedzisz w skorupce, to nie weźmiesz się za jej rozbijanie. Jeśli nie wyobrazisz sobie swoich strachów i ich nie nazwiesz, to będą coraz bardziej rosły karmiąc się twoimi obawami.

Wiem jedno: można spojrzeć prawdzie w oczy, zrozumieć skąd się biorą cienie i przez 30 dni codziennie nokautować coraz słabszego, wrednego przeciwnika. Wiem to, ponieważ sam kiedyś wstydziłem się dzwonić do nieznajomych, prosić bliźnich o pomoc i pukać do złowrogo zamkniętych drzwi. Ale mi przeszło - może nie samo, może wymagało to trochę pracy, ale wyklułem się i mojej skorupki nie da się już posklejać. Wierzę, że i tobie uda się to w stu procentach!

Wykluj się ze swojej skorupki!

środa, 04 listopada 2009
TurboDymoMan na prezydenta!

W czerwcu 2008 roku w Irlandii odbyło się referendum w sprawie ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego reformującego ustrój Unii Europejskiej. Wyniki referendum były następujące (dane ze strony Referendum Ireland):

  • 3,051,278 uprawnionych do głosowania;
  • 1,621,037 wzięło udział w głosowaniu (53.13%);
  • 752,451 głosów "za";
  • 862,415 głosów "przeciw";
  • 6,171 głosów nieważnych.

TurboDymoMan (niewątpliwy kandydat na Prezydenta Unii Europejskiej), zapoznawszy się z tymi wynikami, tak zawstydził rząd Irlandii, że ten postanowił przeprowadzić kolejne referendum. Odbyło się ono w październiku 2009 roku. Przyniosło zgoła odmienne wyniki (dane ze strony Referendum Ireland):

  • 3,078,032 uprawnionych do głosowania;
  • 1,816,098 wzięło udział w głosowaniu (59.00%);
  • 1,214,268 głosów "za";
  • 594,606 głosów "przeciw";
  • 7,224 głosów nieważnych.

Zastanawiam się, jak to jest. Pierwszy mecz wygrali przeciwnicy ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego, drugi jego zwolennicy. Czy zatem nie należałoby rozegrać trzeciego meczu na neutralnym terenie? A może liczą się małe punkty? A może ten się śmieje, kto się śmieje ostatni?

W każdym razie dzięki wczorajszej decyzji prezydenta Vaclava Klausa usunięta została ostatnia przeszkoda na autostradzie politycznej kariery TurboDymoMana. Europie potrzebny jest przywódca, który będzie w stanie zachować i utworzyć o 50% więcej miejsc pracy niż prezydent Obama i zbudować o połowę dłuższy gazociąg pod Bałtykiem niż planowany przez premiera Putina!

wtorek, 03 listopada 2009
Mój plan dnia

Jeden z czytelników poprosił mnie o przedstawienie mojego standardowego planu dnia. Oto on (od poniedziałku do piątku):

  • 04:45 Pobudka, lekkie śniadanie, toaleta poranna oraz sprawdzenie, czy w mojej teczce Action Support są dokumenty niezbędne do załatwienia spraw, które chcę danego dnia załatwić.
  • 05:45 Jazda samochodem do firmy (słuchanie podcastów).
  • 06:30 Kawa, pielęgnacja blogu, poranny przegląd zadań.
  • 07:00 Czytanie i pisanie (dokumenty, literatura fachowa itp.).
  • 08:45 Drugie śniadanie.
  • 09:00 Spotkania, czytanie i pisanie, czyszczenie skrzynek spraw przychodzących.
  • 11:45 Lekki obiad (30 minut).
  • 14:45 Popołudniowy przegląd zadań.
  • 15:00 Jazda samochodem do domu (słuchanie podcastów).
  • 16:15 Biały ser z dżemem lub powidłami.
  • 16:30 Sport (bieganie, windsurfing, fitness) (słuchanie podcastów).
  • 17:45 Rodzina, zajęcia domowe, lektury, Internet, telewizja itp.
  • 19:00 Duże jabłko.
  • 20:00 Kieliszek czerwonego wina.
  • 21:00 Wieczorny przegląd zadań i przygotowanie zawartości teczki Action Support na następny dzień.
  • 21:30 Toaleta wieczorna.
  • 22:00 Cisza nocna.

Jest to oczywiście plan standardowy, który w razie potrzeby ulega modyfikacjom (na przykład, gdy wieje wiatr, windsurfing ma najwyższy priorytet :-) ), jednak staram się go trzymać i wpływać na świat tak, żeby dopasowywał się do moich zwyczajów.

W soboty i niedziele pozwalam sobie pospać nieco dłużej, bo aż do 06:45. W te dni stałymi, obowiązkowymi punktami programu są: pływanie (poranny basen), spacer, rozliczenia z fiskusem oraz Przegląd Tygodniowy.

Mam nadzieję, że niczego istotnego w powyższym opisie nie pominąłem.

Jak wam się podoba mój plan dnia?

Archiwum

Napisz do mnie na adres:

adres zwrotny autora


Creative Commons License

Ten utwór jest dostępny na
licencji Creative Commons
Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne
.