Pozostań przy zdrowych zmysłach i zachowaj życiową równowagę.
Kategorie: Wszystkie | a-propos | bwnd | gtd | hugething | kindle | lektury | raptularz | sos | sport | teraz | ztd | zzz
RSS
czwartek, 23 czerwca 2011
Pełne zanurzenie

Peryskop
(photo by: adam.hyland)

Pełne zanurzenie to wspaniały stan oddania się bez reszty swojej pasji. Wyłączenia całego świata i poświęcenia się tej jednej, jedynej rzeczy. Czasami tak trzeba, czasami jest to jedyny sposób osiągnięcie sukcesu, czasami nie ma innego wyjścia, ale... pełne zanurzenie może być bardzo niebezpieczne:

  • Zanurzony nie widzisz, co dzieje się na powierzchni i wokół ciebie. Znam wiele osób, które tak pasjonują się swoim zajęciem, że nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo są niedoceniani lub wręcz wykorzystywani. Nie używają swoich nadzwyczajnych umiejętności i profesjonalnej postawy jako karty przetargowej, ponieważ dla nich liczy się tylko to, co robią - uwielbiają to i gdyby mogli, to by jeszcze dopłacali za możliwość realizacji swoich dzieł.
  • Zanurzony jesteś jak żaba, która nie czuje, że woda w której pływa powoli się ociepla i nim zdąży zareagować, zostaje ugotowana. Twoje otoczenie zmienia się nieustannie - ciągła ewolucja i niespodziewane rewolucje kształtują nowe krajobrazy i okoliczności. Ci, którzy tego nie zauważają, stają się zgorzkniałymi dziwakami pracującymi nad przestarzałymi lub niepraktycznymi wynalazkami.

Pamiętaj - pełne zanurzenie to wspaniały stan, ale warto monitorować parametry otoczenia i od czasu do czasu wysuwać swój peryskop ponad powierzchnię wody.

poniedziałek, 20 czerwca 2011
Hasło w stogu siana

Stogi
(photo by: John Pavelka)

Na łamach BIZNESU BEZ STRESU zajmowałem się już problemem haseł do systemów komputerowych i serwisów internetowych - czyli "kluczy" zabezpieczających nasze cyfrowe zasoby przed kradzieżą i nieuprawnionym dostępem. Hasła te powinny być jednocześnie łatwe do zapamiętania (żeby nie trzeba było ich zapisywać) i trudne do złamania (z oczywistych powodów). Te dwie cechy wydają się być nie do pogodzenia, więc albo stosujemy hasła banalne, albo skomplikowane, które zapisujemy na karteczkach lub przechowujemy w zaszyfrowanej postaci, korzystając z wyspecjalizowanego oprogramowania lub serwisów sieciowych.

Steve Gibson - specjalista do spraw bezpieczeństwa komputerowego, twórca znakomitego programu do odzyskiwania danych SpinRite oraz terminu "spyware" - odkrył ostatnio nową, genialną w swej prostocie metodę tworzenia haseł - haseł, które są jednocześnie łatwe do zapamiętania i trudne do złamania!

Zastanówmy się najpierw, jak Niedobry Haker podchodzi do łamania naszych haseł. Po pierwsze za pomocą olbrzymiego słownika sprawdza wszystkie ciągi znaków, które mogą się z czymś kojarzyć - liczby, słowa, zmodyfikowane słowa oraz ich nieskomplikowane połączenia - na przykład:

  • "pies", "pies0", "pies1", "pies2",... "pies9";
  • "Pies", "Pies0", "Pies1", "Pies2",... "Pies9";
  • "piEs", "piEs0", "piEs1", "piEs2",... "piEs9";
  • "pie5", "pie50", "pie51", "pie52",... "pie59";
  • i tak dalej...

Atak słownikowy wymaga znacznej liczby sprawdzeń, jednak ogranicza się do stosunkowo skromnego repertuaru ludzkich skojarzeń - co to jest "pies", wie każdy, zaś "pvra" to słowo, które raczej nikomu nie przyjdzie samoistnie do głowy.

Gdy powyższa metoda nie przynosi sukcesu, Niedobry Haker musi uciec się do znacznie bardziej pracochłonnego łamania hasła "brutalnom siłom" - poprzez sprawdzenie WSZYSTKICH możliwych, "niekojarzących się" ciągów znaków. Liczba kombinacji, które trzeba w tym przypadku poddać próbie jest olbrzymia i zależy od nieznanej Niedobremu Hakerowi długości hasła i nieznanego repertuaru użytych w nim znaków (czy są to tylko małe litery, czy małe i wielkie litery, czy małe i wielkie litery oraz cyfry, czy wreszcie małe i wielkie litery oraz cyfry i znaki przestankowe).

Zatem podsumujmy - dobre hasło to takie, którego nie da się znaleźć w słowniku i które jest długie. Dobre hasło nie musi być wcale skomplikowane! Pracochłonność procedury szukania od tego nie zależy! Zależy od wielkości stogu, który trzeba przekopać!

Na przykład 24-znakowe hasło "Pie5...................." jest 95 razy trudniejsze do złamania niż 23-znakowe hasło "PrXyc.N(n4k77#L!eVdAfp9".

Oczywiście pod warunkiem, że Niedobry Haker nie wie, jak długi jest i z jakich znaków składa się ogon doczepiony naszemu psu. I czy doczepiliśmy go z tyłu, z przodu, czy w środku.

Dodatkowo warto różnicować swoje hasło tak, aby nie używać tego samego ciągu znaków do uzyskiwania dostępu do wielu witryn internetowych, bowiem Niedobry Haker mógłby jednym, zgubionym przez nas kluczem otworzyć wszystkie nasze cyfrowe szuflady.

A oto prosty przykład użycia metody Steve Gibsona do utworzenia zbioru mocnych, łatwych do zapamiętania haseł do wybranych witryn internetowych: słowo kluczowe: "klon" (zmodyfikowane w następujący sposób: "kl0N"), wypełniacz: ".1" powtórzony 4 razy, identyfikator witryny: dwa pierwsze znaki:

  • gmail: "kl0N.gm.1.1.1.1"
  • amazon: "kl0N.am.1.1.1.1"
  • twitter: "kl0N.tw.1.1.1.1"
  • facebook: "kl0N.fa.1.1.1.1"

PS. Oryginalny, opracowany przez Steve'a Gibsona, opis metody znajdziesz tu: GRC's | Password Haystacks: How Well Hidden is Your Needle?.

czwartek, 09 czerwca 2011
Bezstresowe zarządzanie

Dziś, po raz kolejny w ramach BIZNESU BEZ STRESU zamieszczam wpis gościnny - tym razem jest to "Bezstresowe zarządzanie" Wojtka Dudziaka - jeśli chcesz zapoznać się z jego innymi tekstami, zajrzyj tu: Mała i średnia firma.

Wpis Wojtka traktuje o "kręgosłupie" firmy - twardych zasadach, które powinny stanowić podstawę jej funkcjonowania. Dopiero na tym fundamencie można nadbudowywać elementy "miękkiego", zindywidualizowanego zarządzania ludźmi, stanowiącego "układ nerwowy pobudzający mięśnie" przedsiębiorstwa. Brak równowagi w tym względzie często prowadzi do rozwoju wiotkich, wykrzywionych firm, których pracownicy wydają się działać wbrew zdrowemu rozsądkowi. A im po prostu nikt nie powiedział, jak ten zdrowy rozsądek powinien wyglądać.


Bezstresowe zarządzanie

Praca od rana do wieczora. Mało czasu dla siebie i na realizację swoich pasji. Wciąż pod telefonem. Dużo spraw pilnych, pojawiających się na bieżąco i wymagających szybkich rozwiązań. Konieczność sprawowania szerokiej kontroli. Ciągły stres i niepewność jutra - tak wygląda rzeczywistość przeciętnego przedsiębiorcy.

Istnieją jednak metody zarządzania redukujące konflikty i niepewność z jednoczesnym zapewnieniem większej ilości czasu. Nazywam je bezstresowym zarządzaniem. Poniżej przedstawię trzy najważniejsze zasady, których trzymanie się jest krokiem w dobrym kierunku:

1. Buduj i wdrażaj systemy zarządzania

System zarządzania określa zasady i zależności w danym obszarze zarządzania. Dzięki niemu wiadomo jakie zadania wykonać i kto jest za nie odpowiedzialny – zarządzając nie trzeba wciąż odkrywać koła na nowo.

Przykład to system wynagrodzeń, określający co wpływa na wysokość płac pracowników na poszczególnych stanowiskach. Po jego skonstruowaniu wystarczy do arkusza kalkulacyjnego wpisać dane wejściowe, a on sam wyliczy poziomy wszystkich wynagrodzeń.

System

  • zaoszczędzi czas - nie trzeba za każdym razem przeznaczać go na analizowanie poziomu wynagrodzeń;
  • wyeliminuje konflikty - skoro zasady przyznawania płac są jasne i ustalone z góry, nie będzie się o co kłócić.

W praktyce systemów jest wiele – często występują systemy budżetowania, kontroli kosztów, komunikacji, zarządzania kompetencjami oraz szkoleń.

2. Sprecyzuj strukturę organizacyjną

Opisanie struktury to inaczej określenie odpowiedzialności i uprawnień na poszczególnych stanowiskach oraz relacji między nimi.

Dlaczego jest ono tak ważne? Wystarczy, zadać sobie pytanie: kiedy w firmie stajesz się zestresowany? Poniżej kilka odpowiedzi, a wszystkie związane z opisem struktury:

  • gdy ktoś wchodzi w Twoje kompetencje;
  • gdy jesteś odpowiedzialny i rozliczany z czegoś, do czego realizacji nie masz pełnych uprawnień;
  • gdy jest coś do wykonania, a nie wiadomo, kto jest za to odpowiedzialny;
  • gdy dostajesz sprzeczne polecenia z różnych stron i musisz lawirować, żeby je zadowolić.

Z moich obserwacji wynika, że nieprecyzyjna struktura organizacyjna jest jedną z najczęstszych przyczyn konfliktów w firmach. Ich rozwiązanie leży oczywiście w rękach zarządzającego – zabierając mu czas. Dopiero dzięki precyzyjnemu opisowi stanowisk wyeliminowany jest efekt "gdzie kucharek sześć...".

3. Deleguj odpowiedzialność z zakresu zarządzania

Delegowanie jest umożliwianiem współzarządzania firmą innym osobom. Dla przedsiębiorców bezpośrednio kontrolujących wszystkie poczynania pracowników wydelegowanie części odpowiedzialności może być trudne. Mimo to w miarę rozwoju firmy – staje się konieczne.

Tylko w przedsiębiorstwach liczących maksymalnie kilkunastu pracowników możliwe jest jednoosobowe zarządzanie. Jeśli firma rozwinie się, a styl bezpośredniego zarządzania pozostanie – właściciel przestanie "nadążać" stając się zestresowany, napięty oraz cierpiący na wieczne braki czasu. W pewnym momencie zabraknie mu też kompetencji. Nie da się być ekspertem od wszystkiego – zaczynając od księgowości poprzez produkcję, HR, a na sprzedaży kończąc...

Interesująco o delegowaniu odpowiedzialności w miarę rozwoju firmy napisał Steve Jobs. Według niego ewolucja przedsiębiorcy następuje w trzech fazach:

  • Pierwsza -> określasz co jest do zrobienia, jak to zrobić oraz często sam to wykonujesz.
  • Druga -> określasz co jest do zrobienia, jednak kwestię sposobu wykonania pozostawiasz innym.
  • Trzecia -> określasz kto jest odpowiedzialny za poszczególne obszary, jednak nie ingerujesz bezpośrednio w działania do wykonania.

Ostatni stopień "ewolucji przedsiębiorcy" daje najwięcej czasu i najwyższy komfort pracy. Żeby go osiągnąć konieczne jest delegowanie. Jeśli delegowania zabraknie – bardzo prawdopodobne, że przedsiębiorca nie da rady, a firma upadnie.

czwartek, 02 czerwca 2011
Komplementy dla przeciwnika

Tennis Fall
(photo by: Evil Erin)

Jest taka dziecinna przypadłość, z której wiele osób nigdy nie wyrasta (na przykład Robert Radwański - ojciec i trener naszych znakomitych tenisistek - Agnieszki i Urszuli), polegająca na negatywnym wypowiadaniu się o konkurentach.

Oto przykłady takich odzywek, które nierzadko padają z ust zawodników, szkoleniowców i polityków cierpiących na tę chorobę:

  • Przegrałem z nim, ale to straszny palant - w ogóle nie umie grać!
  • Mecz trwał tak długo, bo on tylko się bronił, zamiast porządnie atakować!
  • Wygrałem z tym cieniasem bez problemu!
  • Ja panu mogę nogę podać.

Są dwa powody, dla których takie podejście jest błędne:

  1. Oznacza brak szacunku dla przeciwnika, który z pewnością rozegrał najlepszy mecz, na jaki go było stać, więc po co opowiadać te nieuprzejme androny?
  2. Oznacza brak szacunku dla samego siebie - lepiej przecież wygrać (a i lepiej przegrać) z dobrym przeciwnikiem, a nie ciamajdą!

Dlatego pamiętaj - jeśli tylko twój przeciwnik grał fair, mów o nim dobrze, znajdując te aspekty jego postawy, które zasługują na szczere komplementy.

Rób tak niezależnie od wyniku meczu.

A problem grających nie fair i astmatyków pozostaw ocenie sędziów i widzów - nie ma co robić z siebie mazgaja!

Archiwum

Napisz do mnie na adres:

adres zwrotny autora


Creative Commons License

Ten utwór jest dostępny na
licencji Creative Commons
Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne
.