Pozostań przy zdrowych zmysłach i zachowaj życiową równowagę.
Kategorie: Wszystkie | a-propos | bwnd | gtd | hugething | kindle | lektury | raptularz | sos | sport | teraz | ztd | zzz
RSS
poniedziałek, 29 czerwca 2015
Łatwo kontra trudno

Easy vs. hard
(photo by: JD Hancock)

Łatwo być cool.
Trudno być miłym.

Łatwo coś mówić.
Trudno coś robić.

Łatwo błyszczeć ciekawostkami.
Trudno świecić mądrością.

Łatwo być modnym.
Trudno mieć styl.

Łatwo być kustoszem.
Trudno być twórcą.

Łatwo być cynicznym.
Trudno być romantycznym.

Łatwo widzieć świat zero-jedynkowo.
Trudno widzieć świat analogowo.

Łatwo podrasować swój głos w komputerze.
Trudno śpiewać tak jak Billie Holliday.

Łatwo rysować przy linijce.
Trudno rysować bez niej.

Łatwo się ekscytować.
Trudno się interesować.

Łatwo łamać zasady.
Trudno znać zasady (a potem decydować, kiedy warto je złamać).

Łatwo pisać smsy.
Trudno rozmawiać.

Łatwo mieć szerokie pasmo łącza internetowego.
Trudno mieć szerokie pasmo łącza emocjonalnego.

Łatwo powiedzieć: "Mam zaburzenia."
Trudno powiedzieć: "To moja wina."

Łatwo wpasować się.
Trudno być jak nikt inny.

Łatwo płynąć w strumieniu świadomości.
Trudno spędzać czas, dopracowując szczegóły.

Łatwo być anonimowym.
Trudno podpisać się pod czymś.

Łatwo być sprytnym.
Trudno okazać ludzką twarz.

Łatwo zmusić ludzi do myślenia.
Trudno zmusić ludzi do odczuwania.

Łatwo o tym mówić.
Trudno to zrobić.

Łatwo sporządzić listę.
Trudno żyć.

Wpis Easy vs. hard przetłumaczyłem i opublikowałem za zgodą Autora - Matta Ruby'ego.

Co o tym sądzisz?

Napisz do mnie: testeq małpa gazeta kropka pl albo ćwierknij @TesTeq.

Polub moją książkę "Teraz!" na Facebooku!

06:24, testeq , a-propos
Link
poniedziałek, 22 czerwca 2015
Fałszywa solidarność plemienna

Kangury
(photo by: Charlie Marshall)

Okazuje się, że fałszywa solidarność plemienna nie jest zjawiskiem charakterystycznym tylko dla terenów rozciągających się w dorzeczu Wisły i Odry, od wybrzeża Bałtyku aż po szczyty Tatr. Świadczy o tym niedawny wpis Setha Godina pod tytułem Kneejerks.

Autor zauważa w nim, że główną osią sporów pomiędzy współczesnymi plemionami (partiami, środowiskami zawodowymi, grupami społecznymi) jest przynależność, a nie obiektywna racja:

  • "Nie jesteś jednym z nas, więc gadasz od rzeczy."
  • "Ona jest z nami, więc ma rację, a ty tylko czepiasz się drobiazgów."

"Nasi" otrzymują automatyczne rozgrzeszenie, a "obcy" - cios w nos bez ostrzeżenia.

Przykłady? Proszę bardzo:

  • partie polityczne, których jedynym programem jest wyeliminowanie konkurentów;
  • izby lekarskie, według których największym zagrożeniem dla służby zdrowia jest pacjent;
  • rady komornicze, dbające o to, żeby nikt nie śmiał podważyć kompetencji i dobrego imienia ich członków;
  • rady dostojników religijnych zamiatające pod dywan niegodziwości, jakich dopuszczają się ludzie, którzy powinni pełnić rolę przewodników duchowych wspólnot;
  • piony, departamenty i oddziały walczące w organizacjach o wyrwanie dla siebie jak największej części tortu - nawet kosztem zmniejszenia tego tortu lub zniszczenia całej firmy.

Według Setha Godina prawdziwa zmiana na lepsze rozpoczyna się dopiero wówczas, kiedy wobec członka zespołu, który przekracza granice przyzwoitości, wódz plemienia potrafi otwarcie i stanowczo powiedzieć:

"Ludzie tacy, jak my, tak nie postępują."

Całe otoczenie zaczyna wtedy dostrzegać, że chodzi o coś więcej niż tylko o obijanie przeciwnika w nadziei, że sędziowie doliczą każde uderzenie do wyniku walki. Bo przecież nie o walkę tu chodzi, ale zbudowanie czegoś nowego, dobrego, czegoś, co sprawi, że ludziom będzie się żyło lepiej i przyjemniej.

Co o tym sądzisz?

Napisz do mnie: testeq małpa gazeta kropka pl albo ćwierknij @TesTeq.

06:18, testeq , a-propos
Link
poniedziałek, 15 czerwca 2015
Zajrzyj za kulisy

Harry Potter Spider
(photo by: Karen Roe)

Leo Babauta napisał ważny tekst The Miracle of Suspending Mis-Belief, który pozwoliłem sobie dość dowolnie przetłumaczyć i niniejszym udostępniam.


Czyż nie byłoby cudownie, gdybyś mógł rozpuścić swoje lęki, niepokój, stres, frustrację i złość, tak jak cukier rozpuszcza się w herbacie? I dokonać tego tylko za pomocą niewielkiej zmiany nastawienia?

Być może odpowiedź kryje się w sposobie, w jaki odbieramy filmy wyświetlane na srebrnym ekranie lub w telewizji.

Wczoraj wieczorem oglądałem z dziećmi trylogię "Władca pierścieni" i w pewnym momencie moja 9-letnia córeczka powiedziała, że niektóre sceny ją przerażają. Zacząłem jej tłumaczyć, że przecież to tylko aktorzy i czy to nie zabawne, że się tak poprzebierali, żeby nam opowiedzieć tę historię. Zaglądając z nią za kulisy filmu, próbowałem pomóc jej "rozpuścić" strach, który ją opanował.

Zadziwiające, ale okazuje się, że takie podejście działa również w stosunku do wszystkich innych obaw i nieprzyjemnych uczuć, które na co dzień nas nawiedzają. Wystarczy, że wówczas zajrzymy za kulisy filmu, który wyświetla się w naszej głowie.

Pomyśl tylko: kiedy oglądasz film, nie zaglądasz za kulisy. Wiesz, że to wszystko jest udawane, ale na 90 minut postanawiasz o tym fakcie zapomnieć. Chcesz wierzyć w to, co widzisz. Dzięki temu film może cię poruszyć, wycisnąć twoje łzy, oburzyć, przestraszyć lub przynieść ci satysfakcję przeżywania dramatycznego zwrotu akcji. Czasami jednak narracja cię nie wciąga, aktorzy są nieprzekonujący, a efekty specjalne kiepskie. Wówczas magia kina nie działa i widać tylko kulisy.

W naszym pozakinowym życiu nieustannie wierzymy w filmy, które wyświetlają się w naszych umysłach. Myśląc o czyjejś nieuprzejmości, widzimy opowieść o sobie w roli głównej i o tej drugiej osobie jako "czarnym charakterze", który wyrządza nam krzywdę. Gdy ktoś nie kocha nas tak, jakbyśmy tego chcieli, wierzymy, że to komedia romantyczna, w której ta druga osoba powinna ulec naszemu urokowi i związać się z nami na dobre i na złe. To dzieje się bez przerwy - cała nasza złość, stres, smutek i depresje wynikają z opowieści o otaczającym nas świecie, które snujemy w swoich głowach.

Tymczasem nie jesteśmy pępkiem świata i to, co się dzieje wokół nas, nie jest tak naprawdę fragmentem "naszej opowieści". Po prostu "się dzieje". Bardzo często przypadkowo, ale my, żeby zapanować nad tym chaosem, staramy się przypisać wydarzeniom jakiś logiczny porządek. Tworzymy narracje tam, gdzie ich wcale nie ma. Wydaje nam się, że kimś powodują złe intencje, gdy w rzeczywistości ta osoba tylko snuje swoją opowieść.

Jak sobie z tym poradzić? Tak, jak podczas oglądania filmu. Kiedy przestajemy wierzyć w opowieść i zaglądamy za kulisy, widzimy jedynie ruchome obrazy stworzone z rekwizytów, kostiumów, scenografii, efektów specjalnych, scenariusza, oprawy dźwiękowej i innych elementów. Zaczynamy dostrzegać świat X muzy taki, jakim jest, i nie odczuwany już bólu, gniewu czy strachu.

Kiedy dopadają nas negatywne emocje, możemy przestać wierzyć filmowi wyświetlającemu się w naszej głowie, zajrzeć za kulisy i dostrzec rzeczywistość, która tak naprawdę składa się tylko z fizycznych obiektów poruszających się wokół nas. Atomów, cząsteczek, żywych organizmów i ludzi, którzy potrafią mówić i tworzyć. Nie są częścią opowieści - po prostu "są". Odwiązując się od błędnego przeświadczenia, że to wszystko jest spójną intrygą, możemy pozbyć się związanych z nią obaw, gniewu i frustracji.

Dlatego, gdy jesteś zestresowany, smutny lub zły, nie rób sobie wyrzutów - każdego to dopada. Ale uświadom sobie, że, jeśli tylko zechcesz, możesz przestać wierzyć w spisek rzeczywistości i zajrzeć za jej kulisy.


Co o tym sądzisz?

Napisz do mnie: testeq małpa gazeta kropka pl albo ćwierknij @TesTeq.

06:44, testeq , a-propos
Link
poniedziałek, 08 czerwca 2015
Deszcz maili

Rain Leaf
(photo by: Faramarz Hashemi)

Nie będę tego dłużej ukrywał.

Obecnie moje najlepsze teksty ukazują się w Productive! Magazine.

Tak jest i tym razem.

W 13. numerze, który właśnie ujrzał światło dzienne, zająłem się problemem maili. Codziennie - niczym nieznośna ulewa - zatapiają one ciebie i twój dobytek. Zająłem się tą bolączką skutecznie - postawiłem diagnozę i przepisałem lekarstwo pozwalające ją złagodzić.

Z mojego artykułu dowiesz się, dlaczego - w przeciwieństwie do innych zaleceń - kuracja, którą proponuję, działa bez zarzutu.

Uchylę rąbka tajemnicy: deszcz maili możesz łatwo przemienić w niegroźną mżawkę, ograniczając:

  1. Plusk.
  2. Parowanie.

Co to znaczy? Dowiesz się z artykułu Deszcz maili.

Ciekawy jestem, czy w twoim przypadku moje lekarstwo też będzie równe skuteczne jak w innych.

Napisz do mnie: testeq małpa gazeta kropka pl albo ćwierknij @TesTeq.

06:40, testeq , a-propos
Link
Archiwum

Napisz do mnie na adres:

adres zwrotny autora


Creative Commons License

Ten utwór jest dostępny na
licencji Creative Commons
Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne
.