Pozostań przy zdrowych zmysłach i zachowaj życiową równowagę.
Kategorie: Wszystkie | a-propos | bwnd | gtd | hugething | kindle | lektury | raptularz | sos | sport | teraz | ztd | zzz
RSS
czwartek, 30 października 2014
Tchórzostwo, oportunizm czy zdrowy rozsądek?

Runaway
(photo by: Randy Robertson)

"Wyznaję filozofię Gichina Funakoshiego, mistrza karate shotokan, które trenuję od lat: w 99 proc. sytuacji, które mogą się skończyć źle dla ciebie i dla twoich bliskich, przepraszaj, negocjuj, uciekaj. Dopiero kiedy nie możesz uciec - broń się skutecznie. Powal przeciwnika jednym ciosem. Ale najlepiej tak, żebyś ostatecznie nie zrobił mu wielkiej krzywdy." - Tymon Tymański w wywiadzie opublikowanym 25 października 2014 roku w Gazecie Wyborczej.

No właśnie...

Co sądzisz o takiej postawie, Drogi Czytelniku?

poniedziałek, 27 października 2014
Zdrowe porównania

Apples & Oranges
(photo by: TheBusyBrain)

Porównywanie się z bliźnimi uznawane jest za niezdrowy nawyk, prowadzący do zazdrości i zawiści, bądź wręcz przeciwnie - do poczucia wyższości i nieomylności.

Jest jednak jedna osoba, z którą warto się porównywać.

Porównuj się z samym sobą. Wcześniejszym samym sobą.

W ten sposób możesz łatwo ocenić, czy twoje sprawy idą w dobrym kierunku, co osiągnąłeś w życiu i gdzie powinieneś skupić swoją uwagę, żeby następne porównanie wypadło (jeszcze) lepiej.

A oto kilka przykładów z mojego życia:

  • Wiele lat temu byłem redaktorem naczelnym studenckiej gazetki ściennej mogącej poszczycić się setkami aktywnych czytelników (ich aktywność mierzyliśmy liczbą dopisywanych komentarzy i obelg oraz częstotliwością kradzieży najpopularniejszych artykułów). Dziś jestem autorem BIZNESU BEZ STRESU - blogu o zasięgu ogólnopolskim, mogącym poszczycić się tysiącami uważnych czytelników.
  • Kiedyś jeździłem maluchem i z zazdrością patrzyłem na wyprzedzające mnie mazdy. Potem przesiadłem się do poloneza, a teraz pomykam wygodną, niepsującą się toyotą i wcale nie zazdroszczę ojcu Rydzykowi jego skromnej - jak przystało na hierarchę Kościoła Katolickiego - limuzyny z kierowcą.
  • Przez wiele lat byłem dość samolubnym facetem, który przede wszystkim zajmował się swoją karierę zawodową i mierzył własnymi sukcesami wartość osiągnięć wszystkich otaczających go ludzi. Dziś rozumiem, że każdy ma prawo do radości i satysfakcji ze swoich dokonań oraz do mojego szacunku i uznania, bowiem porównywanie jego dzieł z moimi nie ma żadnego sensu.
  • Wiele lat temu rozwiązałem problem wprowadzania wielkiej ilości danych z lokalnych placówek do komputera w centrali pewnej instytucji. Na sprzedaży tego systemu zarobiłem bardzo okrągłą sumkę. Ostatnio nie rozwiązałem żadnego istotnego problemu zawodowego i ten fakt daje mi trochę do myślenia...

Porównywanie się z wcześniejszym sobą to zdrowy proces pozwalający zauważyć i zdyskontować własne sukcesy oraz umożliwiający wyciągnięcie rozsądnych wniosków na przyszłość.

Szczerze polecam!

czwartek, 23 października 2014
Milczenie jest złotem

Milcz!
(photo by: Daniela Vladimirova)

W pierwszej serii słynnego serialu "House of Cards" usłyszałem następujący dialog:

- Resztę można przemilczeć.
- To dużo będzie tego milczenia...

Esencją polityki jest mówić to, co służy realizacji celów, a nie to, co się wie.

Reszta pozostaje milczeniem.

Kto to rozumie, zostaje Przewodniczącym Rady Europejskiej, a kto nie, musi wyjechać do Białowieży albo innego Chobielina.

Zaawansowanym czytelnikom BIZNESU BEZ STRESU polecam również korzystanie z następujących wskazówek praktycznych:

  1. Po pierwsze: nie myśl!
  2. Jeśli pomyślałeś, nie mów!
  3. Jeśli powiedziałeś, nie pisz!
  4. Jeśli napisałeś, nie podpisuj!
  5. Jeśli podpisałeś, to się potem nie dziw! ;-)
poniedziałek, 20 października 2014
Bo to zły problem był...

Think Hill
(photo by: Franco Pecchio)

"Bo to zła kobieta była..." - Franz Maurer, główny bohater filmu "Psy" Władysława Pasikowskiego

Powyższa światła myśl objawiła się w mojej głowie, gdy przeczytałem następującą wypowiedź:

"Znacznie częściej ponosimy porażkę rozwiązując niewłaściwy problem niż znajdując błędne rozwiązanie właściwego problemu." - Russell Ackoff

To tak, jakbyśmy chcieli zerwać jabłko z jabłoni, a przystawiali drabinę do sosny.

Problem w tym, jak się zorientować, że to nie jest właściwe drzewo!

Tu pomaga chwila namysłu - ale nie taktycznego, lecz strategicznego. Musisz cofnąć się i przyjrzeć całej sytuacji ze wzgórza swoich głównych celów i wartości. Stamtąd widać wyraźnie, gdzie należy szukać owoców, a nie szyszek i gdzie należy szukać rozwiązań, a nie pozornej, nieprowadzącej do niczego krzątaniny.

  • Czy rozwiązaniem problemu braku pieniędzy jest skupienie się na wyszukiwaniu kolejnej instytucji szybkopożyczkowej, która jeszcze cię nie zna, czy ograniczenie niepotrzebnych wydatków?
  • Czy rozwiązaniem problemu braku czasu jest krótsze spanie, czy nieoglądanie durnych programów telewizyjnych?
  • Czy rozwiązaniem problemu długich dojazdów do dobrej pracy jest jej zmiana, czy wykorzystanie tego czasu do czytania lub słuchania w celu zdobywania nowych umiejętności i wiedzy?

Kilka minut zainwestowanych w uczciwe przemyślenie szerszego aspektu sprawy, pozwoli ci uniknąć w przyszłości kiwania głową i mówienia:

"Bo to zły problem był..."

czwartek, 16 października 2014
Mam się bać?

PIFGIF

Tak!

Nie mylisz się!

To Pani TesTeqowa przygotowuje się do obrony swojego terytorium.

Nie radzę ci wchodzić jej w drogę!

Zielone ludziki nie mają szans!

Tymczasem natrafiłem na dość alarmującą statystykę porównującą stopień osobistego uzbrojenia obywateli w różnych krajach Europy i świata. Autor artykułu pisze:

W Polsce mamy ok 1.3 sztuki broni na 100 obywateli i jesteśmy na ... około 10 miejscu jeśli chodzi o posiadanie broni. Na 10 miejscu OD KOŃCA LISTY! Jesteśmy na 10 miejsce od końca pośród wszystkich krajów świata (chyba 150-pare miejsc w rankingu – nasze miejsce to 142). Należy dodać, że ten współczynnik 1.3 zawyżony przez to, że do broni w Polsce, a więc do statystyki, zaliczane są stare pistolety gazowe oraz pistolety sportowe które raczej "bronić" nie mogą. Wśród krajów europejskich jesteśmy ewenementem, cholernym jednorożcem.

Broń PL
(fragment mapy opracowanej przez: GUNBLOG)

Sięgnijmy do obowiązującej ustawy o broni i amunicji:

Art. 10.13) 1. Właściwy organ Policji wydaje pozwolenie na broń, jeżeli wnioskodawca nie stanowi zagrożenia dla samego siebie, porządku lub bezpieczeństwa publicznego oraz przedstawi ważną przyczynę posiadania broni.

(...)

3. Za ważną przyczynę, o której mowa w ust. 1, uważa się w szczególności:

  • 1) stałe, realne i ponadprzeciętne zagrożenie życia, zdrowia lub mienia – dla pozwolenia na broń do celów ochrony osobistej, osób i mienia;

Konia z rzędem temu, kto udokumentuje takie "stałe, realne i ponadprzeciętne zagrożenie życia", jeśli jakiś bandzior albo zielony ludzik nie przestrzelił mu wcześniej kolana albo nie spowodował obrażeń ciała skutkujących niezdolnością do pracy na okres powyżej 7 dni. To tak, jakby zezwalać na wyposażenie samochodu w hamulce, dopiero wtedy, gdy rozbije się na pierwszej latarni z powodu braku hamulców!

No i jeszcze trzeba przejść badania lekarskie zalecane rozporządzeniem Ministra Zdrowia:

§ 2. 1. Badania lekarskie osoby ubiegającej się o pozwolenie na broń lub osoby posiadającej pozwolenie na broń, zwanej dalej "osobą ubiegającą się", obejmują:

  • 1) ogólną ocenę stanu zdrowia, ze szczególnym uwzględnieniem układu nerwowego, stanu psychicznego, stanu narządu wzroku, słuchu i równowagi oraz sprawności narządu ruchu,
  • 2) badania specjalistyczne i pomocnicze zlecone przez lekarza przeprowadzającego ogólną ocenę stanu zdrowia, zwanego dalej "lekarzem upoważnionym", w tym:
    • a) badanie przez lekarza psychiatrę,
    • b) konsultacje innych lekarzy specjalistów, a także badania pomocnicze (laboratoryjne, EKG, EEG, RTG i inne), które lekarz uzna za niezbędne w wyniku przeprowadzonej oceny badania, o której mowa w pkt 1.

(...)

§ 3. 1. Badanie psychologiczne osoby ubiegającej się obejmuje w szczególności określenie poziomu rozwoju intelektualnego i opis cech osobowości, z uwzględnieniem funkcjonowania w trudnych sytuacjach, a także określenie poziomu dojrzałości społecznej tej osoby.

I to jest rozsądne, bo nie trzeba nam wariatów biegających po ulicach z nabitymi rewolwerami. Zastanawiam się tylko, dlaczego badaniom psychiatrycznym podlegają kandydaci na posiadacza broni, a posłowie, senatorowie i najwyżsi dostojnicy decydujący o losie kraju i milionów jego obywateli już nie...

poniedziałek, 13 października 2014
Iteruj!

Iteracja
(photo by: Vancouver Film School)

Perfekcjoniści chcą dobrze.

Bardzo dobrze.

DOSKONALE!

I w tym właśnie tkwi sęk. I pies jest pogrzebany.

Dlaczego?

Dlatego, że zamiast zrobić coś nieźle, perfekcjonista w nieskończoność przygotowuje się do wyboru najwłaściwszej z najwłaściwszych czynności, a jak już wybierze, obmyśla taki sposób jej wykonania, który nie wzbudzi żadnych wątpliwości i nie pozwoli usiąść na jego dziele żadnej musze. Ale świat idzie do przodu, zmieniają się okoliczności i pieczołowicie wypracowane rozwiązanie już po chwili przestaje być komukolwiek potrzebne.

Ale jest na to metoda. Sprawdzona w praktyce przez tysiące firm, które odniosły sukces stosując iteracyjne podejście do tworzenia swoich wyrobów i usług. Iteracyjne, czyli polegające na udostępnianiu klientowi produktu jeszcze niedoskonałego, ale już całkiem nieźle coś robiącego. A potem na sprawnym jego dopracowywaniu przy udziale użytkowników.

Zamiast więc skupiać się na dostarczeniu doskonałego dzieła już za pierwszym podejściem, osiągnij perfekcję w następujących dziedzinach:

  • określaniu minimalnych cech dzieła, które zaspokoją podstawowe potrzeby odbiorcy;
  • umiejętności słuchania uwag odbiorcy oraz rozumienia i priorytetyzowania jego podstawowych i zaawansowanych potrzeb;
  • projektowania swoich dzieł tak, aby ich wzbogacanie mogło być eleganckie, a nie polegające na łapaniu się prawą ręką za lewe ucho;
  • wstrzemięźliwości w akceptowaniu wybujałych ambicji odbiorcy.

Osiągnięcie perfekcji w tych obszarach czyni z każdego perfekcjonisty-nieudacznika perfekcjonistę spełnionego, a z erotomana-amatora, kochanka doskonałego.

Perfekcjonisto!

Iteruj!

Iteruj perfekcyjnie!

czwartek, 09 października 2014
Muzeum sztuki bezpiecznej

Odwiedziłem niedawno miejsce, które Kabaret Moralnego Niepokoju opisuje w następujący sposób:

"Gdzieś w głębi kraju jest zakład, w którym toczy się nasza historia. Nieważne, co produkuje. Ważne, jak daje sobie radę w trudnych czasach kapitalizmu."

Zaskoczony, miałem okazję obejrzeć tam niewielką galerię sztuki. W skład prezentowanej kolekcji wchodziły następujące dzieła:

  • Używaj kasku! Miej głowę na karku! - apoteoza zdrowego rozsądku.
  • Nie używaj drabiny! Tam gdzie nie wolno! - manifest przeciwko korporacyjnemu wyścigowi szczurów.
  • Nie chodź na skróty! Bo trafisz do szpitala! - metafora krętych ścieżek naszego życia i dokonywanych przez nas wyborów.
  • Szelki chronią życie! - lokowanie produktu przez producenta szelek.
  • Ciekawość! Pierwszy stopień do piekła! - manifest przeciwko mediom społecznościowym pożerającym nasze dusze.

Korzystając z nieuwagi kustosza i starając się opanować drżenie rąk zrobiłem zdjęcia tych dzieł. Po co? Żeby uwolnić je z zamkniętego, pilnie strzeżonego terenu zakładu produkcyjnego ku pożytkowi i radości moich czytelników.

Patrzcie i kątem plujcie!

BHP: KASK, DRABINA, SKRÓTY, SZELKI, CIEKAWOŚĆ

poniedziałek, 06 października 2014
Miłego dnia!

Mamo, Tato, Miłego dnia!

Zwykle irytują mnie bezmyślne bohomazy na ścianach budynków i płotach, ale w tym przypadku nie pozostaje mi nic innego, jak podziękować Autorce lub Autorowi powyższego dzieła.

To pozytywne przesłanie przylepiło się do mnie na dłużej!

Miłego dnia!

I tygodnia!

Archiwum

Napisz do mnie na adres:

adres zwrotny autora


Creative Commons License

Ten utwór jest dostępny na
licencji Creative Commons
Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne
.