Pozostań przy zdrowych zmysłach i zachowaj życiową równowagę.
Kategorie: Wszystkie | a-propos | bwnd | gtd | hugething | kindle | lektury | raptularz | sos | sport | teraz | ztd | zzz
RSS
wtorek, 06 marca 2018
Sleep is really cool...
"Sleep is really cool. One of the best things I do is sleep. I love it!" - David Allen
11:13, testeq , zzz
Link
poniedziałek, 27 listopada 2017
Fajnie by było...

"Fajnie by było, gdyby ludzie, którzy myślą, że myślą, naprawdę myśleli." - @TesTeq

14:42, testeq , zzz
Link
sobota, 11 listopada 2017
Twoje tweety...

Twitter pozwala dowolnej mrówce o małym rozumku podczepić się do tweetu tytana intelektu i ZAISTNIEĆ.

Na przykład:

@Gandhi: Bądź zmianą, którą pragniesz ujrzeć w świecie.

@TrollSmall: #DobraZmiana rządzi, łysy pokurczu!

I kto skuteczniej wbija się w nasze umysły?

Czy chciałbyś, żeby po Twoim tweecie świat stał się odrobinę lepszy, czy wystarczy Ci czyjś rechot albo aplauz nabzdyczonych?

21:22, testeq , zzz
Link
poniedziałek, 30 października 2017
Poczucie wyższości

"Ja reprezentuję uzasadnione poczucie wyższości." - prof. Falkowicz w "Na dobre i na złe", odc. 678

21:21, testeq , zzz
Link
niedziela, 22 października 2017
Tischner jediesz...
"Tischner jediesz, dalsze budiesz." - TesTeq (2017-10-22)
09:18, testeq , zzz
Link
środa, 07 czerwca 2017
Wybory i konsekwencje
Wszyscy dokonują wyborów. Sztuką jest żyć z ich konsekwencjami.
09:41, testeq , zzz
Link
czwartek, 23 marca 2017
Niedoskonała decyzja
Każda decyzja wyda ci się niedoskonała w świetle wiedzy, którą zdobędziesz po jej podjęciu.
22:36, testeq , zzz
Link
wtorek, 13 grudnia 2016
Wolność słowa
Wolność słowa to też prawo do opowiadania andronów przez osoby, które stan wojenny przespały lub walczyły z komuną w przedszkolu.
18:42, testeq , zzz
Link
wtorek, 25 października 2016
Żołnierz
"Żołnierz to człowiek, który został celowo napompowany żądzą zemsty." - Matthew Blakeway
11:35, testeq , zzz
Link
czwartek, 04 sierpnia 2016
Reinkarnacja

Reinkarnacja
(photo by: Keoni Cabral)

To chyba nieuniknione, że na końcu życiowej drogi wydaje nam się, że mogliśmy coś zrobić lepiej.

Ale według mnie to nieprawda.

Nie mogliśmy.

Dlaczego?

Bo gdybyśmy mogli, to byśmy zrobili!

Dlatego BIZNES BEZ STRESU przez 10 lat swojego życia nie mógł być ani lepszy, ani gorszy.

Dziś, 4 sierpnia 2016 roku przypada ostatni dzień tej biznesowo-bezstresowej dekady.

Dekady, którą rozpocząłem 5 sierpnia 2006 roku wpisem Masz rację, a kończę tą właśnie Reinkarnacją.

"Cooo? Jaką reinkarnacją?" - słyszę zdumiony czytelniczy chór.

Od poniedziałku BIZNES BEZ STRESU się zmienia i przenosi pod adres BiznesBezStresu.pl!

Ponownie będzie można komentować oraz krytykować moje pomysły i fascynacje, dyskutować o nich, chwalić mnie, a nawet rozmawiać ze mną w cztery oczy!

Oprócz tego zamierzam uporządkować i przenieść w nowe miejsce wszystkie wpisy z pierwszej dekady BIZNESU BEZ STRESU. Dlaczego nie skopiuję ich bezpośrednio - jeden do jednego? Ponieważ zdaję sobie sprawę, że znalezienie czegokolwiek w tej 2077-elementowej mozaice tekstów jest bardzo trudne. Nieraz próbowałem, więc znam ten ból. ;-)

Warto tę stertę skarbów posegregować i poukładać tematycznie, ponieważ przez dziesięć lat napisałem mnóstwo artykułów, które wcale nie straciły na aktualności. Szkoda by było, gdyby odeszły w zapomnienie, zamiast służyć dobrą radą potrzebującym.

Zatem... zapraszam w poniedziałek, 8 sierpnia 2016 roku do nowego BIZNESU BEZ STRESU!

Napisz do mnie: testeq małpa gazeta kropka pl albo ćwierknij @TesTeq.

Polub moją książkę "Teraz!" na Facebooku!

06:26, testeq , a-propos
Link
poniedziałek, 01 sierpnia 2016
Niemiłość

Mili Ludzie
(photo by: Rolands Lakis)

Przez świat przetacza się fala "niemiłości".

Dawniej dobre wychowanie nakazywało ludziom obytym i wykształconym odnosić się do siebie z szacunkiem. Konsekwencją niemiłego zachowania były publiczne przeprosiny lub pojedynek. Tak nakazywał kodeks honorowy.

Optymistom wydawało się, że powszechny dostęp do wiedzy i wolność słowa wzniosą rodzaj ludzki na wyższy poziom rozwoju. Tymczasem okazało się, że te cywilizacyjne zdobycze wzmocnione przez nowoczesną technologię obnażyły w pełnej krasie dzikość homo sapiens.

W imię walki z polityczną poprawnością, wyposażeni w środki masowego, globalnego i anonimowego rażenia, ludzie postanowili być dla siebie niemili. I wcale się z tym nie kryją. Chełpią się swoimi chamskimi odzywkami i żałosnymi insynuacjami.

Dawną wskazówkę:

  • "Jeśli nie masz nic miłego do powiedzenia, nie mów nic."

zastąpiła nowa praktyka:

  • "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, powiedz coś niemiłego."

I tak sobie zatruwamy minuty i godziny naszego życia. Czas, którego każdy z nas ma do dyspozycji tylko ograniczoną ilość. Czas, który może być albo dobry, albo zły, ale więcej go nie będzie.

Dlatego nie psuj bez potrzeby samopoczucia innym ludziom!

Miło jest być miłym człowiekiem!

Napisz do mnie: testeq małpa gazeta kropka pl albo ćwierknij @TesTeq.

Polub moją książkę "Teraz!" na Facebooku!

06:40, testeq , a-propos
Link
czwartek, 28 lipca 2016
Kto ci przerywa?

Portrait Interrupt
(photo by: Kyle LeBoeuf)

Oto typowe scenariusze:

  • Dzwoni twoja komórka. Odrywasz się od pracy i rozpoczynasz rozmowę.
  • Do twojego pokoju wchodzi kolega. Odrywasz się od pracy i wdajesz w niezobowiązującą pogawędkę.
  • Program pocztowy sygnalizuje nadejście maila. Odrywasz się od pracy i sprawdzasz, o co chodzi.
  • Odrywasz się od pracy, żeby spojrzeć, co się dzieje na Facebooku lub Twitterze.

Różne scenariusze, ale jeden fragment się powtarza: odrywasz się od pracy.

Bo prawda jest taka, że nikt nie jest w stanie ci przerwać. Chyba że użyje fizycznej przemocy. We wszystkich pozostałych przypadkach, to ty decydujesz, czy chcesz zareagować na bodziec. Dzwonek komórki, wejście kogoś do pokoju, nowy mail czy wewnętrzna potrzeba sprawdzenia, co w mediach społecznościowych piszczy, są tylko bodźcami, które zazwyczaj możesz zignorować. Naprawdę! Możesz je zignorować, jeśli robisz coś ważniejszego. Coś, co przybliża cię do twojego upragnionego celu.

Pamiętaj:

Tylko ty możesz sobie przerwać! Nikt inny nie ma takiej władzy, jeśli mu jej nie dasz!

Napisz do mnie: testeq małpa gazeta kropka pl albo ćwierknij @TesTeq.

Polub moją książkę "Teraz!" na Facebooku!

06:50, testeq , a-propos
Link
poniedziałek, 25 lipca 2016
Miłość

Miłość 1

Słowa są niepotrzebne. Wystarczy spojrzeć na to zdjęcie, żeby nie mieć żadnej wątpliwości, że moi rodzice się lubili, rozumieli i przyjaźnili.

Miłość 2

Słowa są niepotrzebne. Wystarczy spojrzeć na to zdjęcie, żeby dostrzec, jak wspaniałe miałem dzieciństwo. Moja mama zawsze była w pobliżu i przeżywała ze mną wszystkie moje sukcesy i porażki.

Miłość 3

Słowa są niepotrzebne. Wystarczy spojrzeć na to zdjęcie, żeby poczuć, jak wielką siłą i odpornością na przeciwności losu obdarzał mnie przy każdej okazji mój tata.

Słowa są niepotrzebne...

Napisz do mnie: testeq małpa gazeta kropka pl albo ćwierknij @TesTeq.

Polub moją książkę "Teraz!" na Facebooku!

06:48, testeq , raptularz
Link
czwartek, 21 lipca 2016
Syndrom zgrabnej sterty papierów

Zgrabna Sterta Papierów

Tak! Niestrudzenie namawiam wszystkich do porządkowania swojego otoczenia, usuwania rzeczy niepotrzebnych, a dla tych potrzebnych znajdowania należnego im, godnego miejsca. Jest tylko jedno ale...

Porządkowanie nie może stać się istotą twojego życia, jeśli nie jest ono pracą, którą wykonujesz zawodowo.

Tymczasem porządkowanie bardzo często zastępuje właściwe działanie - to jeden ze sztandarowych sposobów odwlekania przez udawanie, że się jest zajętym.

Pomyśl o tym, jeśli jesteś prezesem, dyrektorem albo kierownikiem, a twoim głównym zajęciem jest przeprowadzanie niekończących się reorganizacji.

Pomyśl o tym, jeśli jesteś kierownikiem projektu, a twoim głównym zajęciem jest uaktualnianie tabelek, harmonogramów i wykresów oraz dbanie o to, żeby segregatory z dokumentacją miały właściwe kolory.

Pomyśl o tym, jeśli jesteś programistą, a twoim głównym zajęciem jest formatowanie kodu i korekta stylistyczna obszernych komentarzy, którymi ten kod opatrzyłeś.

Pomyśl o tym, jeśli na twoim biurku rośnie sterta nieprzeczytanych listów, pism i dokumentów, a twoim głównym zajęciem jest dbanie o to, żeby ta sterta się nie przewracała i miała zgrabny, strzelisty kształt.

Te wszystkie przypadki są objawem syndromu zgrabnej sterty papierów, na który cierpisz. Ale nie martw się, z tego można się wyleczyć. Musisz tylko zdobyć się na pierwszy krok:

Przestań zaprzeczać, że cierpisz na syndrom zgrabnej sterty papierów!

Przestań się oszukiwać, że działanie polega na "byciu zajętym". Nie! Działanie polega na wyznaczaniu sobie, swojemu zespołowi i swojej organizacji celów i ich osiąganiu. Porządek w tym pomaga, ale nie może być celem samym w sobie!

Czy jesteś gotowy podjąć to wyzwanie?

Czy jesteś gotowy do walki z syndromem zgrabnej sterty papierów, który pożera twoją energię i sprawia, że stoisz w miejscu, zamiast dziarsko osiągać kolejne sukcesy?

Spróbuj! Wierzę, że ci się uda!

Napisz do mnie: testeq małpa gazeta kropka pl albo ćwierknij @TesTeq.

Polub moją książkę "Teraz!" na Facebooku!

06:52, testeq , a-propos
Link
poniedziałek, 18 lipca 2016
Liczba mnoga od "anegdota"

Mini Jesus On Water
(photo by: Anders Printz)

W audycji radiowej na temat pasażerskich przewozów kolejowych usłyszałem dwie wypowiedzi:

Przedstawicielka kolei: "Na podstawie danych o sprzedaży biletów i analizy przepływu strumieni pasażerów stwierdzamy, że ludzie wolą podróżować w dzień. Na podróże kuszetkami lub wagonami sypialnymi decydują się tylko na najdłuższych trasach - na przykład z Rzeszowa do Szczecina."

Dziennikarz: "Potrzeba więcej nocnych połączeń. Byłem niedawno na dworcu kolejowym i widziałem, że w nocy jest tam dużo ludzi."

W rewelacyjnej książce Marka Horstmana "The Effective Manager" znalazłem wspaniały cytat odnoszący się do powyższych wypowiedzi:

Liczbą mnogą od "anegdota" nie są "dane".

Cóż to oznacza?

Chodzi o to, że pojedyncze obserwacje (czyli właśnie "anegdoty z życia") nie mogą służyć do interpretacji rzeczywistości, wyciągania uzasadnionych wniosków i podejmowania racjonalnych decyzji. Do każdego zagadnienia należy podchodzić z należnym mu szacunkiem i wolą zebrania odpowiedniej liczby miarodajnych danych.

Niestety większość poradników dotyczących rozwoju osobistego, gospodarowania czasem albo zarządzania budżetem domowym grzeszy właśnie takim anegdotycznym podejściem. Autor opisuje swoje własne sukcesy i porażki, by na ich podstawie udzielać porad, co robić, żeby życie było lekkie, łatwe i przyjemne.

Anegdoty są potrzebne, ale nie do tego, żeby wyciągać z nich ogólne wnioski. Właściwa kolejność analizy i opisu rzeczywistości jest następująca:

  1. Zebranie danych o zjawisku na podstawie naukowo uzasadnionej procedury.
  2. Stworzenie i opisanie modelu zjawiska, który odpowiada zebranym danym.
  3. Zilustrowanie zjawiska "anegdotą z życia" (niekoniecznie swojego).
  4. Wyciągnięcie wniosków i przedstawienie racjonalnego sposobu reagowania na analizowane zjawisko.

Pamiętaj: jedno zdarzenie reguły nie czyni!

I tego sobie - jako autorowi książek - i tobie - jako ich czytelnikowi - życzę z całego serca.

Napisz do mnie: testeq małpa gazeta kropka pl albo ćwierknij @TesTeq.

Polub moją książkę "Teraz!" na Facebooku!

06:48, testeq , a-propos
Link
czwartek, 14 lipca 2016
Nie lekceważ słonia!

Distant Elephant
(photo by: shankar s.)

Widzisz słonia?

Tam, daleko?

Nieduży jest. Mniejszy od kota. Prawie taki mały jak mysz.

Ale nie daj się zwieść pozorom.

Z daleka wszystko wydaje się małe. Ale im bardziej się zbliża, tym realniejszym staje się zagrożeniem.

Tak samo jest z problemami. Gdy są daleko, wcale nie są mniejsze, tylko sprawiają takie niepozorne wrażenie.

Dlatego zajmij się nimi, zanim w niepohamowanym pędzie skierują się w twoją stronę i... cię stratują.

Nie lekceważ słonia tylko z tego powodu, że jest daleko...

Napisz do mnie: testeq małpa gazeta kropka pl albo ćwierknij @TesTeq.

Polub moją książkę "Teraz!" na Facebooku!

06:18, testeq , a-propos
Link
poniedziałek, 11 lipca 2016
Zmniejszanie niewiedzy o niewiedzy

Night Vision
(photo by: Program Executive Office Soldier)

Po czwartkowym wpisie "Fortepian" jedna z Czytelniczek podzieliła się ze mną wątpliwościami, co powinna robić ze swoją niewiedzą o własnej niewiedzy.

Czy świadomość tego, że istnieją potencjalnie groźne obszary rzeczywistości, o których nie ma zielonego pojęcia, powinna ją frustrować i skłaniać do zamartwiania się?

Czy z faktu, że więcej jest rzeczy, których nie wie, niż tych, które wie, wynika, iż powinna o nich wszystkich myśleć i natychmiast zostać przytłoczona ogromem wszechświata?

Czy jedyną rzeczą, którą może zrobić, jest przysłowiowe "usiąść i zapłakać"?

Otóż nie!

Po pierwsze zajmij się tylko tym, co dotyczy twoich zamierzeń i na co możesz mieć realny wpływ. Ta część twojej niewiedzy o niewiedzy jest stosunkowo niewielka. Wydaje się olbrzymia, ale tylko dlatego, że jest nieznana. Strach ma wielkie oczy!

Zamartwianie się nie jest żadnym rozwiązaniem, ponieważ... niczego nie rozwiązuje. Nic nie zmienia, oprócz pogarszania twojej motywacji do działania.

Co zatem zrobić ze swoją niewiedzą o własnej niewiedzy?

  1. Pierwszy krok polega na myślowej spekulacji. W każdym obszarze swojego działania musisz się zastanowić, gdzie może "tkwić haczyk". Wszystkich haczyków nie odkryjesz, ale zbyt często ludzie w ogóle nie podejmują prób ich namierzenia. Moja mama, kupując fortepian, słusznie założyła, że powinna zasięgnąć opinii eksperta. Umknął jej jednak fragment niewiedzy obejmujący potencjalne związki eksperta ze sprzedającym. Czy mogła to przewidzieć? Mogła, ale nie było to oczywiste. Dlatego dołóż wszelkich starań, żeby znaleźć jakiekolwiek obszary swojej niewiedzy, ale nie frustruj się, jeśli mimo twoich wysiłków niektóre z nich pozostaną poza zasięgiem twojego radaru.
  2. Drugi krok polega na zmniejszeniu wpływu odkrytego obszaru niewiedzy na własne działania. W przypadku zakupu fortepianu, moja mama mogła zwrócić się do innego eksperta, żeby dokonał niezależnego sprawdzenia instrumentu. Mogła też tego nie robić, akceptując istnienie pewnego poziomu ryzyka. Być może koszt dodatkowej ekspertyzy przewyższałby wartość całej transakcji. Najważniejsze, żebyś miał świadomość tego, że robisz wszystko, co w twojej mocy, aby zapobiec niemiłym, kosztownym niespodziankom.

Świetny przykład przeanalizowania obszaru własnej niewiedzy i zastosowania środka zaradczego pokazano w firmie "Negocjator". Główny bohater nie może zaufać nikomu ze swojego środowiska, żąda więc włączenia do akcji negocjatora pochodzącego całkowicie spoza "układu". Osoby najprawdopodobniej nieuwikłanej w lokalne rozgrywki.

Oczywiście nigdy nie będziesz miał żadnej gwarancji, że zidentyfikowałeś wszystkie obszary swojej niewiedzy i skutecznie zapobiegłeś czającym się w nich niebezpieczeństwom. Nie o to jednak chodzi. Ważne jest to, że podjąłeś trud zastanowienia się i zrobiłeś w tym względzie tyle, ile się dało.

To nie jest wybór pomiędzy nic-nie-robieniem a zrobieniem wszystkiego. Namawiam cię do zrobienia CZEGOKOLWIEK. Chwila namysłu sprawi, że twoje osiągnięcia będą znacznie większe od rezultatów działania 95% przedstawicieli rodzaju ludzkiego!

Napisz do mnie: testeq małpa gazeta kropka pl albo ćwierknij @TesTeq.

Polub moją książkę "Teraz!" na Facebooku!

06:46, testeq , a-propos
Link
czwartek, 07 lipca 2016
Fortepian

Yza

W nawiązaniu do mojego wpisu sprzed tygodnia "Nie ufasz mi?" przypomniało mi się rozczarowanie, jakie swego czasu przeżyła moja mama. Na powyższym zdjęciu zdaje się szukać niebiańskiej inspiracji do swojej różnorodnej twórczości.

Mama lubiła i rozumiała muzykę. W trudnych powojennych latach jej marzeniem stało się posiadanie fortepianu, na którym mogłaby pomuzykować. W połowie XX wieku porządny instrument był czymś luksusowym i zbyt drogim dla młodej osoby dopiero zaczynającej PRL-owską karierę zawodową. Mama wdrożyła zatem plan oszczędnościowy i po pewnym czasie uzbierała odpowiednią kwotę. Oczywiście kwota ta wystarczała tylko do zakupu używanego instrumentu w dobrym stanie, a nie "nówki-sztuki nieśmiganej".

Jako osoba przezorna moja mama wynajęła eksperta do zbadania fortepianu, który sobie upatrzyła. Fachowiec potwierdził, że wszystko jest w porządku i transakcja została zawarta. Instrument pojawił się w domu i stał się źródłem radości oraz mnóstwa pięknych dźwięków. Czas jednak płynął, a wraz z nim zaczął płynąć cały strój fortepianu. Coraz większy fałsz wdzierał się we wspaniałe melodie Beethovena, Chopina i Straussa.

Mama zaprosiła więc stroiciela, żeby przywrócił prawidłowe brzmienie niesfornych strun. Okazało się to niestety niemożliwe. To znaczy przez kilka dni po nastrojeniu wszystko wracało do normy, ale potem znowu potrzebna była korekta. Dlaczego? Ponieważ fortepian miał pękniętą ramę, na której naciągnięte były jego struny.

Jak to możliwe, że ekspert badający instrument nie dostrzegł tego krytycznego uszkodzenia? Otóż dostrzegł, ale za dochowanie tej tajemnicy został odpowiednio wynagrodzony przez sprzedającego...

Mama nie kupiła już kolejnego fortepianu, a ta przykra historia jest dowodem na to, że najbardziej powinniśmy obawiać się rzeczy, o których nie wiemy, że nie wiemy. W tym właśnie obszarze czają się prawdziwe niebezpieczeństwa. Sprawy, o których wiemy, że nie wiemy, nie są dla nas tak groźne.

Jaka stąd nauczka?

Strzeż się tego obszaru swojej niewiedzy, z którego istnienia nie zdajesz sobie nawet sprawy!

Napisz do mnie: testeq małpa gazeta kropka pl albo ćwierknij @TesTeq.

Polub moją książkę "Teraz!" na Facebooku!

06:48, testeq , raptularz
Link
poniedziałek, 04 lipca 2016
Obiektywizm

2 + 2 = 5 groszy

"Obiektywizm nie jest wyciąganiem średniej z prawdy i kłamstwa." - Janina Paradowska, królowa polskiego dziennikarstwa politycznego

Ten cytat pojawił się we wspominkowej audycji radiowej i uderzył mnie niczym obuchem w głowę.

Przecież to takie proste! Jeśli jedna strona sporu mówi, że 2+2=4, a druga strona twierdzi, że 2+2=5, to obserwator nie powinien kiwać głową ze zrozumieniem i uznawać, iż każdy ma trochę racji, więc cztery i pół będzie dobrym kompromisem. To bzdura!

Dlaczego zatem godzimy się na bezczelne kłamstwa? Z wygody? Ze strachu? Dlatego, że absorbuje nas naprawianie świata w innej dziedzinie?

Problem polega na tym, że kłamstwo stało się akceptowalnym środkiem walki politycznej. Ma podobno krótkie nogi, ale mimo to jest w stanie doraźnie wpływać na poglądy wyborców i zmieniać wyniki głosowań. Dziadek Tuska z Wehrmachtu, urojone miliony funtów Nigel Farage’a na opiekę zdrowotną w Anglii po Brexicie czy sztuczna mgła w Smoleńsku są tego oczywistymi przykładami.

Dlatego nie puszczaj mimo uszu bzdur i przekłamań. Demaskuj je! Staraj się nie ośmieszać publicznie ich głosiciela, ale daj mu wyraźnie do zrozumienia, że wiesz, jaka jest prawda i nie zawahasz się jej użyć!

Pamiętaj: 2+2=4 i żadne zaklęcia albo wola polityczna tego nie zmienią!

Napisz do mnie: testeq małpa gazeta kropka pl albo ćwierknij @TesTeq.

Polub moją książkę "Teraz!" na Facebooku!

06:18, testeq , a-propos
Link
czwartek, 30 czerwca 2016
Nie ufasz mi?

Trust Cat
(photo by: Mark Jones)

Uwielbiam "Rybkę zwaną Wandą".

Podczas montażu każdego filmu reżyserzy zwykle rezygnują z szeregu nakręconych scen, ponieważ byłyby one tylko gustownymi ornamentami niewzbogacającymi głównego wątku opowieści. Na przykład do "Rybki... " nie został włączony następujący dialog:



Wanda: Nie ufasz mi?

Otto: Nie.

Wanda: Och, cóż za "miłe" oświadczenie z rana! Bardzo, bardzo "miłe"!

Otto: Hej, to nic osobistego. Nie ufam nikomu i nie chcę, żeby ktokolwiek mnie obdarzał zaufaniem. Nie poradziłbym sobie z tym. Czy wiesz, dlaczego tak wiele związków się rozpada? Przez zaufanie! Zaufanie! Ludzie nie mogą znieść tej presji. Znika spontaniczność...



Ta sarkastyczna i gorzka w swojej wymowie scena nie daje mi spokoju. Z jednej strony to wspaniałe, gdy masz w swoim otoczeniu ludzi, którym ufasz. Ale z drugiej strony takie pragnienie rozbudza twoje oczekiwania wobec rzeczywistości. Przestajesz być wdzięczny za to, co masz, i wystawiasz się na ciosy, kiedy ludzi cię zawodzą.

Może rzeczywiście lepiej nie ufać nikomu? W takim sensie, w jakim robi to Otto: po prostu jako standardowe podejście do bliźnich, a nie coś dramatycznie osobistego?

Jeden z ludzi sukcesu powiedział mi ostatnio, że nie ufa nikomu i wcale mu to nie przeszkadza w efektywnej współpracy z podwładnymi, klientami i konkurentami. Twierdzi, że jego pole działania jest w ten sposób oczyszczone z nieuzasadnionych oczekiwań rodzących niepotrzebne emocje.

A ty? Co o tym sądzisz?

Czy jesteś wystarczająco silny, żeby nikomu nie ufać?

Napisz do mnie: testeq małpa gazeta kropka pl albo ćwierknij @TesTeq.

Polub moją książkę "Teraz!" na Facebooku!

06:48, testeq , a-propos
Link
poniedziałek, 27 czerwca 2016
Najpierw TY!

Oxygen Mask
(photo by: Mark Hillary)

Przed każdym lotem załoga samolotu przypomina pasażerom zasady bezpieczeństwa, których powinni przestrzegać podczas podróży. Dla własnego dobra.

Jedna z tych zasad dotyczy postępowania w przypadku dekompresji kabiny. Z sufitu wypadają wówczas maski tlenowe, które trzeba szybko założyć, żeby nie stracić przytomności. Najważniejsze w tej procedurze jest skupienie się na obsłudze swojej maski. Dopiero później można i należy się zainteresować swoimi dziećmi i sąsiadami.

Ten "egoizm" jest logiczny i skuteczny. Jeśli bowiem najpierw zaczniesz się zajmować innymi, sam stracisz przytomność i nie pomożesz ani im, ani sobie.

To samo podejście powinieneś zastosować w stosunku do zasypującej cię codziennie góry e-maili.

Zauważ, że większość z nich nie dotyczy twoich spraw. Twoich, to znaczy takich, które są związane z zakresem twoich obowiązków i realizacją twoich planów i marzeń. Nie mówię tylko o spamie i reklamach. Dostajesz mnóstwo maili, których celem jest nakłonienie cię do wykonania za kogoś pracy. Albo do wyciągnięcia kogoś z opresji. Jednym słowem - do zrealizowania czyichś zamierzeń, a nie twoich. Czasami wasze interesy są zbieżne, ale bardzo często ktoś bezczelnie korzysta z twojej uprzejmości, żeby upiec swoją pieczeń.

Jak sobie z tym poradzić?

Po pierwsze: nie obrażaj się na tych wszystkich spryciarzy, którzy chcą ci wcisnąć własne problemy. Uznaj, że mają prawo do podejmowania takich prób.

Po drugie: zastanów się, o co tobie naprawdę chodzi. Co jest dla ciebie ważne i co chcesz osiągnąć?

Po trzecie: ze szczególną uwagą zacznij się zajmować e-mailami, które dotyczą twoich spraw, a dopiero potem całą resztą.

Dlaczego?

Dlatego, że tylko wtedy, gdy ty sam nie masz kłopotów, możesz skutecznie pomagać innym!

Napisz do mnie: testeq małpa gazeta kropka pl albo ćwierknij @TesTeq.

Polub moją książkę "Teraz!" na Facebooku!

06:50, testeq , a-propos
Link
czwartek, 23 czerwca 2016
O moim Tacie

Tata Alpy

1997 rok. Pierwszy raz wybraliśmy się z Tatą na narty do Austrii. Mój Tata uwielbiał ten sport. Śmigaliśmy po 3-tysięcznikach, nie wiedząc, że to nasz ostatni wspólny wypad w góry. Ostatnia zima i ostatni śnieg. Pierwszy i ostatni lodowiec. To były czasy...

Jeśli chcesz poznać bliżej mojego Tatę, przeczytaj, proszę, te cztery wpisy:

Trzymaj się, Tato, gdziekolwiek jesteś!

Napisz do mnie: testeq małpa gazeta kropka pl albo ćwierknij @TesTeq.

Polub moją książkę "Teraz!" na Facebooku!

06:51, testeq , raptularz
Link
poniedziałek, 20 czerwca 2016
Czasowniki niepokonane

Cat Attack
(photo by: Vee Satayamas)

W języku polskim wyróżniamy:

  • czasowniki niedokonane, które mówią o tym, że coś się działo, dzieje lub będzie się działo, ale nie wiadomo, czy się zakończyło lub czy się kiedyś zakończy (na przykład "pisałem", "piszę", "będę pisał");
  • czasowniki dokonane, które informują o tym, że dana czynność została lub zostanie zakończona (na przykład "napisałem", "napiszę").

Językoznawcy mówią, że jest to aspekt czasownika, który sygnalizuje relację między momentem mówienia a momentem zakończenia tego, o czym jest mowa.

Dzięki wspaniałej literówce popełnionej przez użytkownika Twittera o identyfikatorze @ZbigSiedlewski, mam przyjemność ogłosić wprowadzenie do języka polskiego trzeciego aspektu czasowników. Od dziś, oprócz czasowników niedokonanych i dokonanych, możemy stosować czasowniki niepokonane!

Czasowniki niepokonane są konstrukcją językową sygnalizującą, że wypowiadający je człowiek ma niezłomną determinację, żeby czynność niedokonaną przemienić w pozytywnie dokonaną. Na przykład wersja niepokonana czasownika "pisać/napisać" może brzmieć tak: "piszę, żeby napisać!". Inne przykłady to: "uczę się, żeby umieć!", "pracuję, żeby było zrobione!". Takie sformułowanie swoich zamiarów wyraża zupełnie inną postawę od jakże częstego podejścia polegającego na akcentowaniu własnego wysiłku, a nie pozytywnego efektu będącego jego wynikiem.

Od dziś stosuj czasowniki niepokonane, żeby osiągać to, czego pragniesz, a nie tylko przygotowywać sobie alibi na wypadek niepowodzenia.

Napisz do mnie: testeq małpa gazeta kropka pl albo ćwierknij @TesTeq.

Polub moją książkę "Teraz!" na Facebooku!

06:48, testeq , a-propos
Link
czwartek, 16 czerwca 2016
Syndrom ciężkich czterech liter

Cztery Litery
(photo by: David Goehring)

Każdy cierpi na tę przypadłość. Ciężkie cztery litery sprawiają, że nie osiągasz swoich celów, nie realizujesz marzeń, a przestrzeń wokół ciebie zarasta bałaganem i pajęczynami.

Te cztery litery to:

  1. D jak decyzyjność. Odkładając decyzje w błahych sprawach utrzymujesz stałe zamulenie swojego umysłu, które utrudnia ci sprawne działanie.
  2. U jak uległość Mówiąc zbyt często TAK, mówisz NIE swoim prawdziwym planom i dążeniom.
  3. P jak perfekcjonizm. Dążąc do doskonałości w każdej sprawie, nie masz ani czasu, ani siły, żeby wyróżniać się w dziedzinach, na których naprawdę ci zależy.
  4. A jak abnegacja Popadając w skrajność przeciwną do perfekcjonizmu, marnujesz swój potencjał - potencjał, za pomocą którego mógłbyś uczynić świat choć odrobinę lepszym.

Dobrym lekarstwem na syndrom ciężkich czterech liter jest zasada dwóch minut będąca elementem metody Getting Things Done Davida Allena. Zasada ta nakazuje niezwłoczne zabieranie się za sprawy, których załatwienie nie zajmie więcej niż dwie minuty. Dlaczego? Bo nie warto ich zapisywać, ani obciążać swojego umysłu ich pamiętaniem.

Proste?

Proste!

Zatem do dzieła: podnieś z podłogi tę pogniecioną kartkę, którą miesiąc temu bez powodzenia usiłowałeś umieścić w koszu na śmieci!

Napisz do mnie: testeq małpa gazeta kropka pl albo ćwierknij @TesTeq.

Polub moją książkę "Teraz!" na Facebooku!

06:49, testeq , gtd
Link
poniedziałek, 13 czerwca 2016
Garmin czy Apple

Dawno, dawno temu we wpisie Gadżety zaprezentowałem elektronikę, która mi towarzyszy podczas biegania. Czy coś się ostatnio zmieniło?

W dalszym ciągu niezastąpionym źródłem dźwięku (czyli podcastów) są dla mnie kolejne generacje iPoda Shuffle. Lekkie, wygodne i banalnie proste w obsłudze.

Natomiast w dziedzinie pomiaru dystansu i czasu przez ostatni miesiąc eksperymentowałem ze sportową wersją zegarka Apple. Trzeba przyznać, że mój stary Garmin Forerunner 205 wygląda przy nim jak nieociosany kloc.

Garmin & Apple

Dlaczego na zdjęciu zamieściłem też iPhone’a? I pasek do jego przenoszenia? Ponieważ zegarek Apple nie ma wbudowanego odbiornika nawigacji satelitarnej GPS i dla uzyskania dobrej dokładności pomiaru dystansu wymaga współpracy z telefonem. Słabe to.

A teraz najważniejsze - porównanie łatwości obsługi obydwu urządzeń:

  • PRZED BIEGIEM:
    • Garmin: załóż na rękę i włącz lewym, górnym, bocznym przyciskiem;
    • Apple: włóż telefon do paska i załóż pasek;
  • POCZĄTEK BIEGU:
    • Garmin: naciśnij przycisk "start/stop";
    • Apple: naciśnij pokrętło, znajdź na ekranie ikonę programu "Trening" i ją stuknij, wybierz i stuknij typ treningu "Bieg (plener)", wybierz cel treningu (kalorie, czas, dystans lub trening otwarty) i ustaw wartość parametru, stuknij przycisk "Start" wyświetlony na ekranie;
  • PRZERWA W BIEGU:
    • Garmin: naciśnij przycisk "start/stop";
    • Apple: naciśnij mocno ekran, a następnie z trzech wyświetlonych, trudno rozróżnialnych w słońcu ikon wybierz "Wstrzymaj" i ją stuknij;
  • WZNOWIENIE BIEGU:
    • Garmin: naciśnij przycisk "start/stop";
    • Apple: naciśnij mocno ekran, a następnie z trzech wyświetlonych, trudno rozróżnialnych w słońcu ikon wybierz "Wznów" i ją stuknij;
  • KONIEC BIEGU:
    • Garmin: naciśnij przycisk "start/stop";
    • Apple: naciśnij mocno ekran, a następnie z trzech wyświetlonych, trudno rozróżnialnych w słońcu ikon wybierz "Koniec" i ją stuknij, przewiń ekran z podsumowaniem i stuknij przycisk "Zachowaj" (nie pomyl go z "Porzuć");

Czy dostrzegasz już problem?

Do obsługi Garmina wystarcza jeden i TYLKO JEDEN, doskonale wyczuwalny pod palcem przycisk "start/stop". Nie trzeba patrzeć na ekran i narażać się na potknięcie o korzeń, krawężnik albo psa!

Poza tym Garmin nie pyta, czy ma coś zapamiętać. W dzisiejszych czasach, gdy urządzenia są wyposażone w pamięci o olbrzymich pojemnościach, można przecież bez problemu zapisywać wszystko!

No i Garminowi nie jest potrzebny do szczęścia żaden telefon!

Szczegółowe wyniki treningu zarejestrowanego przez zegarek Apple są dostępne tylko na iPhone’ie. To jeszcze mogę zaakceptować, ale żenujący jest fakt, że nie da się bezpośrednio odczytać międzyczasów, tylko trzeba ręcznie sumować czasy pokonania poszczególnych kilometrów. A Garmin pokazuje wynik narastająco - tak jak przystało na profesjonalny czasomierz sportowy.

Wyrok jest więc bezlitosny: gdy idę biegać, zegarek Apple zostaje w domu, a towarzyszy mi mój niezawodny - od blisko dziesięciu lat - Garmin.

Napisz do mnie: testeq małpa gazeta kropka pl albo ćwierknij @TesTeq.

Polub moją książkę "Teraz!" na Facebooku!

06:50, testeq , sport
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 84
Archiwum

Napisz do mnie na adres:

adres zwrotny autora


Creative Commons License

Ten utwór jest dostępny na
licencji Creative Commons
Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne
.