Pozostań przy zdrowych zmysłach i zachowaj życiową równowagę.
Kategorie: Wszystkie | a-propos | bwnd | gtd | hugething | kindle | lektury | raptularz | sos | sport | teraz | ztd | zzz
RSS
piątek, 27 kwietnia 2012
Sens życia za darmo na Kindle!

Nie, nie chodzi o sens życia według Monty Pythona. :-)

Tylko do jutra możesz za darmo "kupić" książkę: The On-Purpose Person: Making Your Life Make Sense Kevina W. McCarthy'ego.

Ściągnij na swój czytnik, tablet, telefon lub komputer, przejrzyj i sam oceń, czy warto! To nic nie kosztuje.

08:59, testeq , kindle
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 12 marca 2012
Jak Pan może, Panie Profesorze?

Broken Kindle
(photo by: kodomut)

Coś jest na rzeczy.

Gazetę Wyborczą zaczęły wypełniać artykuły dotyczące przyszłości książek elektronicznych, a w szczególności ich szans rynkowych w Polsce. Jak nie wiadomo, o co chodzi, to oczywiście chodzi o pieniądze. Gazeta Wyborcza stała się właśnie dostępna w sklepie Amazon, którego wejście do naszego kraju zapowiadają coraz częstsze plotki, spekulacje i przecieki. I bardzo dobrze - Amazon wie, jak to się robi.

W piątek (2012-03-09) opublikowany został wywiad z Panem Profesorem Zygmuntem Baumanem - jednym z socjologiczno-filozoficznych autorytetów Gazety Wyborczej. Oto fragment tej rozmowy:

Zygmunt Bauman: Książka papierowa to jest jednak szczególna przyjemność dla wielu ludzi. Ja na przykład lubię papierowe książki m.in. dlatego, że jak czytam, to podkreślam w nich to, co zwróciło moją uwagę. Lubię też zaginać rogi, żeby wiedzieć, jak do tego trafić.

Tomasz Kwaśniewski: Pan niszczy książki!?!

Zygmunt Bauman: Przeciwnie, ja je personalizuję.

Tomasz Kwaśniewski: A dlaczego zrezygnował pan z Kindle'a?

Zygmunt Bauman: Bo próbowałem zaginać ekran, ale się nie dało.

Panie Profesorze! Panie Profesorze!

Czy to premedytacja, czy tylko ignorancja?

Trzeba było zajrzeć do menu urządzenia, a jeśli nic Pan tam nie znalazł, to przeczytać instrukcję obsługi, a jeśli i ona okazałaby się niejasna, to po prostu zapytać. Na przykład mnie. Albo autora blogu Świat Czytników. Z przyjemnością byśmy pomogli!

Amazon Kindle dysponuje wygodną funkcją podkreślania interesujących fragmentów lektury. I nie trzeba ich potem wcale szukać - urządzenie tworzy indeks, za pomocą którego bardzo łatwo znaleźć właściwy cytat. Omawiając lektury w ramach BIZNESU BEZ STRESU często korzystam właśnie z tej funkcji czytnika.

Ale to jeszcze nie wszystko. Zaznaczone przez siebie fragmenty można udostępnić innym czytelnikom, a na własnym urządzeniu można zobaczyć ilu z nich zachwyciło się tą samą odkrywczą myślą autora książki. To wszystko jest niemożliwe w przypadku wydań papierowych.

Poza tym Kindle dysponuje wirtualnymi zakładkami oraz możliwością dołączania własnych notatek.

I wcale nie trzeba w tym celu giąć ekranu lub mazać po nim flamastrem - wystarczy nacisnąć odpowiedni klawisz.

Wnioski z tego wszystkiego są dwa:

  1. Książki elektroniczne to przyszłość druku - przyszłość polegająca na tworzeniu wspólnoty czytelniczej, a nie tylko na dygitalizacji martwego słowa.
  2. Nawet profesorowi nie przystoi krytykować spraw, na których poznanie i zrozumienie nie miał ochoty poświęcić należytej dozy swojej uwagi.
poniedziałek, 05 grudnia 2011
Pojawia się Kindzio - Kindle 4 Unboxing

Dokładnie tydzień temu, w poniedziałek, Kindelka oświadczyła Kindelkowi: "Będziemy mieli dzidziusia!"

Kindelek najpierw zaniemówił, a potem zażądał podłączenia go do prądu, bo z wrażenia wyczerpała mu się bateria. Następnego dnia rano wyszli przed dom i zaczęli wypatrywać nadlatującego w ich kierunku bociana z zawiniątkiem, ale nic takiego nie nastąpiło. Środa też nie przyniosła radosnej nowiny. Dopiero w czwartek na niebie pojawił się olbrzymi ptak - co prawda miał dwa skrzydła i dziób, ale bociana nie przypominał. Na jego ogonie napisane było UPS...

Kindle 4 Unboxing 0

Nagle brzuszysko ptaka rozwarło się i z czeluści wypadło zawiniątko, które po kilkudziesięciu sekundach - uśmiechnięte i bezpiecznie opakowane - wylądowało w ramionach Kindelki i Kindelka:

Kindle 4 Unboxing 1

Jedno pociągnięcie specjalnego uchwytu wystarczyło, żeby otworzyć ekologiczne pudełko i odchylić jego górną pokrywę. Oczom rozradowanych rodziców ukazała się wyczekiwana od kilku dni pociecha - mały Kindzio:

Kindle 3 Unboxing 2

Kindzio (Amazon Kindle 4) okazał się rzeczywiście być znacznie mniejszy od Kndelka (Amazon Kindle 2) i Kindelki (Amazon Kindle 3). Projektanci pracujący w firmie Lab126 zrobili to, czym od lat czarował świat Steve Jobs. Usunęli z urządzenia wszystko, co w czytniku książek jest niepotrzebne: niewygodną klawiaturę (zastąpiła ją jeszcze niewygodniejsza klawiatura ekranowa, ale urządzenie nie służy przecież do edycji tekstów) i głośnik (uznano, że ludzie słuchają audiobooków za pomocą telefonów lub odtwarzaczy MP3, a komputerowe odczytywanie e-booków brzmi sztucznie i jest bardzo rzadko używane). Te wszystkie zabiegi doprowadziły do powstania najzgrabniejszego urządzenia do czytania książek.

Śmiem twierdzić, że w swojej klasie Amazon Kindle 4 jest już szczytem możliwości funkcjonalnych i technicznych. Jest końcem drogi książki czytanej.

Kindle 4 Unboxing 3

Po narodzinach nowego członka społeczeństwa zawsze następuje jego ważenie. Zanieśliśmy więc Kindzia do kuchni i tam - na wadze pożyczonej od Pani TesTeqowej - dokonaliśmy pomiarów porównawczych:

Kindle 4 Unboxing 4

Oto wyniki:

  • 298g - Kindelek (Amazon Kindle 2)
  • 222g - Kindelka (Amazon Kindle 3 - obecnie Amazon Kindle Keyboard)
  • 168g - Kindzio (Amazon Kindle 4)
  • 380g - Samsung Galaxy Tab 7"
  • 207g - tygodnik Polityka z 2011-11-30

Po raz pierwszy czytnik elektroniczny jest znacznie mniejszy, lżejszy i wygodniejszy od czasopisma papierowego, które można za jego pomocą przeczytać, nie mówiąc już o tysiącach książek, które może w sobie pomieścić. No i ta cena - $109! Uważam, że to prawdziwy przełom i postawienie "kropki nad i" w tej gałęzi biznesu.

Z okazji powicia potomka Kindelka otrzymała gustowną torebkę, do której może się schować. Przyznam szczerze, że nie przepadała za bezpieczną, czerwoną okładką, którą kiedyś dla niej zrobiłem. Natomiast Kindzio dostał firmowe, zapinane etui, które bardzo przypadło mu do gustu.

Kindle 4 Unboxing 5

poniedziałek, 28 lutego 2011
Kindelkowa "Polityka"

Niedawno zelektryzowała mnie informacja, że tygodnik "Polityka" jest dostępny na tablecie Apple iPad i już zacząłem wymyślać dodatkowe argumenty uzasadniające nabycie tego urządzenia, gdy dowiedziałem się, że elektroniczna oferta objęła także czytnik Amazon Kindle. I jakby tego było mało, pierwsze dwa tygodnie prenumeraty są darmowe, a potem koszt wynosi tylko cztery dolary miesięcznie, czyli znacznie mniej niż 4 lub 5 wydań papierowych!

Ruszyłem zatem do sklepu Amazon. Zalogowałem się i poleciłem wysłać prenumeratę do mojego Kindelka (Amazon Kindle 2 z oprogramowaniem w wersji 2.5.3). Niestety witryna Amazon odmówiła współpracy i stwierdziła, że wystąpił błąd, który nie powinien wystąpić. :-) Wstrzymałem więc eksperymenty do następnego dnia - wiadomo wszak, że czas leczy wiele problemów, szczególnie w dziedzinie informatyki.

Miałem rację. Owego następnego dnia wszystko poszło bez problemów i już po chwili najnowsze wydanie "Polityki" automagicznie pojawiło się w Kindelku, bezszelestnie przetransmitowane przez sieć komórkową. Niestety w niektórych miejscach brakowało polskich liter, spis treści był wyświetlany dziwacznie, a prawie wszystkie obrazki poznikały. Już chciałem szpetnie zakląć i powiedzieć: "Miało być inaczej, a wyszło jak zwykle!", ale zanim wydałem z siebie ten pochopny sąd, postanowiłem sprawdzić, jak to wygląda na Kindelce (Amazon Kindle 3 z oprogramowaniem w wersji 3.1).

Uruchomiłem Kindelkę, włączyłem jej WiFi, wybrałem z menu opcję "Sync & Check for Items", która służy do synchronizacji publikacji w czytnikach przypisanych do jednego konta i... nic. "Polityka" nie pojawiła się. Wszedłem więc do sklepu Amazon i ponownie zaprenumerowałem tygodnik - tym razem dla Kindelki. Okazuje się, że trzeba oddzielnie płacić za prenumeratę przesyłaną na każde posiadane urządzenie i nie można synchronizować "miejsca czytania" pomiędzy czytnikami! To mi się zdecydowanie nie podoba!

"Polityka" na czytniku Amazon Kindle 3 to zupełnie inna para kaloszy niż na Kindle 2. Niech świadczy o tym poniższy fotoreportaż.

Po pierwsze - okładka. Czarno-biała, ale precyzyjnie odwzorowana:

Kindle Polityka 1

Po drugie - wygodny spis treści podzielony na sekcje (lewa kolumna ekranu) i artykuły należące do danej sekcji (prawa kolumna ekranu). Można wygodnie skakać po całym tygodniku:

Kindle Polityka 2

Po trzecie - artykuły są ilustrowane czarno-białymi fotografiami. Jak można zauważyć nie ma gwarancji, że wydanie elektroniczne będzie zawierało te same fotografie, co wydanie papierowe. Zapewne zawiłości prawa autorskiego w pewnych przypadkach na to nie pozwalają:

Kindle Polityka 3

Po czwarte - rysunki satyryczne. Zgromadzone zostały w osobnej sekcji i możliwe jest ich automatyczne przybliżanie:

Kindle Polityka 4

Podsumowując, uważam elektroniczne wydanie tygodnika "Polityka" dla czytnika Amazon Kindle za bardzo udany eksperyment i usilnie proszę o jego kontynuowanie.

Jeden z czytelników zapytał mnie ostatnio, czy warto kupować Kindle 3 będąc posiadaczem Kindle 2. Redakcja "Polityki" dała mi do ręki potężny argument, żeby odpowiedzieć na to pytanie twierdząco:

TAK, warto wymienić Kindle 2 na Kindle 3 - chociażby po to, żeby cieszyć swoje oczy znakomitą treścią "Polityki" w jednej z najnowocześniejszych form przekazu.

czwartek, 20 stycznia 2011
Bezpieczna okładka dla Kindelki

We wpisie Ubieranie Kindelki - Kindle 3 Covers przedstawiłem wyczerpujący opis dwóch okładek dla czytnika Kindle oferowanych przez producenta - internetową księgarnię Amazon. W podsumowaniu napisałem wówczas:

Uważam, że okładka z ledową latarką jest ciekawym rozwiązaniem koncepcyjnym, jednak nie będzie sprawdzać się w większości zastosowań. Jak często czytasz książki z latarką w ręku? No chyba, że pod kołdrą...

Okładka standardowa jest nieco lżejsza i dobrze zabezpiecza urządzenie przed nieszczęściami w podróży. Jednak i ona ma poważną wadę - waży co najmniej tyle, co Kindelka. Podczas czytania ciężar ten daje się odczuć - pamiętajmy, że Kindelka waży zaledwie 241 gramów - tyle co zeszyt o tej samej grubości (to zupełnie inna klasa niż iPad ważący 680 gramów).

Chciałbym, żeby ktoś zaoferował bardzo lekkie etui, które służyłoby głównie do ochrony ekranu Kindle 3 przed uszkodzeniem. To - moim zdaniem - byłby strzał w dziesiątkę.

Od tego czasu w ofercie Amazon pojawiły się postulowane przeze mnie lekkie pokrowce, lecz dla mnie wystarczająco dobra wydawała się być okładka standardowa. Jednak niedawno dowiedziałem się (bezpośrednio od osoby, którą dotknęła ta bolączka), że okładka ta może powodować niestabilną pracę czytnika - jego zawieszanie się i okresowe zerowanie. Huczy o tym na forach internetowych, zaś Amazon nabrał wody w usta i bez szemrania wymienia błędnie działające urządzenia zamiast ogłosić wymianę feralnych okładek.

Źródłem problemu są ładunki elektrostatyczne, przenoszone przez metalowe zaczepy okładki (w wersji ze światełkiem zjawisko to nie występuje, ponieważ obwód elektryczny zamyka się przez wbudowaną latarkę ledową). Zaczepy te są co prawda pomalowane, ale ciągłe odłączanie i dołączanie czytnika powoduje zdrapywanie farby, co z kolei prowadzi do niepożądanego kontaktu najwyraźniej słabo zabezpieczonej elektroniki ze światem zewnętrznym.

Przeraziłem się zatem, chwilę pomyślałem i skonstruowałem bezpieczną, prowokacyjnie czerwoną, ekskluzywną okładkę dla mojej Kindelki:

Moleskine Kindle 7

Jako bazę przyjąłem dostępny w Polsce, z pewnością zbyt drogi (ale czego nie robi się dla kobiet) segregatorek Moleskine Red Memo Pockets - Large - na poniższej ilustracji umieściłem go obok standardowej okładki Amazon Kindle. Oczywiście zamiast przepłacać za segregatorek, równie gustowną okładkę można wykonać ze zwykłego zeszytu A5 w twardych okładkach i ładnej gumki od majtek. :-)

Moleskine Kindle 1

Początkowo zamierzałem wykorzystać jedną z sześciu kieszeni segregatorka, jednak bez usunięcia pozostałych całość nie domykała się należycie:

Moleskine Kindle 2

Przystąpiłem zatem do usunięcia pięciu niepotrzebnych kieszeni:

Moleskine Kindle 3

Niestety okazało się, że po tej operacji, ze względu na konstrukcję całości, szósta kieszeń jest dziurawa i Kindelka wysuwa się z zamkniętej okładki. Usunąłem więc ze środka wszystko:

Moleskine Kindle 4

Teraz pozostał do rozwiązania problem, jak zabezpieczyć czytnik przed wypadnięciem. Po chwili myślenia i szperania po szufladach znalazłem cztery samoprzylepne elementy stosowane w szafach do amortyzowania uderzenia drzwi podczas zamykania:

Moleskine Kindle 4A

Przykleiłem je w rozsądnie wybranych miejscach i... okładka gotowa!

Moleskine Kindle 5

Kindelka może się teraz wygodnie ułożyć w przygotowanej dla niej okładce i nie bać się, że grozi jej uszkodzenie mechaniczne lub nieprzyjemny wstrząs elektryczny.

Moleskine Kindle 6

czwartek, 09 września 2010
Ubieranie Kindelki - Kindle 3 Covers

Kindelka, jak każda niewiasta, powinna dysponować garderobą na każdą okazję. Firma Amazon przygotowała dla niej dwa fasony skórzanych okładek - standardową oraz wyposażoną w ledową latarkę. Okładki te występują w siedmiu kolorach: czarnym, pomarańczowym, brązowym, różowym, niebieskim, zielonym i czerwonym. Żeby ocenić ich przydatność, postanowiłem kupić jeden egzemplarz standardowy (w kolorze niebieskim za $34.99) i drugi - świecący (w kolorze pomarańczowym za $59.99). Taka jest skala mojego poświęcenia dla drogich czytelników BIZNESU BEZ STRESU! :-)

Oto Kindelkowe ubranka - po lewej niebieskie, standardowe, nieco mniejsze od pomarańczowego, świecącego widocznego po prawej:

Kindle 3 Cover 1

A to widok z góry - czarny narożnik z tworzywa sztucznego to schowana w tylnym skrzydle okładki ledowa latarka do czytania, gdy oświetlenie zewnętrzne jest niewystarczające (pamiętajmy, że papier elektroniczny tak, jak papier papierowy nie męczy wzroku, ponieważ nie świeci, ani nie jest podświetlany od spodu):

Kindle 3 Cover 2

Na kolejnym zdjęciu widać, że okładka standardowa (u góry) ma czarne zaczepy do mocowania czytnika, zaś okładka świecąca zaczepy złocone, które służą także do zasilania ledowej latarki z baterii urządzenia:

Kindle 3 Cover 3

Tak wygląda Kindelka ubrana w niebieską okładkę standardową:

Kindle 3 Cover 4

A tak wygląda w tej okładce w ciemności:

Kindle 3 Cover 5

Na kolejnym zdjęciu Kindelka prezentuje się w okładce pomarańczowej:

Kindle 3 Cover 6

Żeby włączyć latarkę ledową należy ją wyciągnąć do oporu z obudowy. Sprężynujący wysięgnik ustawia światło pod odpowiednim kątem:

Kindle 3 Cover 7

Latarka jest dostatecznie jasna, żeby rozświetlić absolutne ciemności:

Kindle 3 Cover 8

Jednak oświetlenie całego ekranu nie jest równomierne. Treść w prawym górnym rogu widać doskonale (mimo odblasków na obudowie). Natomiast podczas czytania dolnych wierszy (szczególnie z lewej strony) niektóre osoby (na przykład ja) mogą odczuwać pewien dyskomfort:

Kindle 3 Cover 9

Czas na podsumowanie.

Uważam, że okładka z ledową latarką jest ciekawym rozwiązaniem koncepcyjnym, jednak nie będzie sprawdzać się w większości zastosowań. Jak często czytasz książki z latarką w ręku? No chyba, że pod kołdrą...

Okładka standardowa jest nieco lżejsza i dobrze zabezpiecza urządzenie przed nieszczęściami w podróży. Jednak i ona ma poważną wadę - waży co najmniej tyle, co Kindelka. Podczas czytania ciężar ten daje się odczuć - pamiętajmy, że Kindelka waży zaledwie 241 gramów - tyle co zeszyt o tej samej grubości (to zupełnie inna klasa niż iPad ważący 680 gramów).

Chciałbym, żeby ktoś zaoferował bardzo lekkie etui, które służyłoby głównie do ochrony ekranu Kindle 3 przed uszkodzeniem. To - moim zdaniem - byłby strzał w dziesiątkę.

I jeszcze jedno: zaczepy okładek Kindle 3 są rozstawione szerzej niż w przypadku Kindle 2, więc nie da się użyć starej okładki do ochrony nowej wersji czytnika.

poniedziałek, 30 sierpnia 2010
Rozbieranie Kindelki - Kindle 3 Unboxing

Od samego rana Kindelek niespokojnie miotał się po mieszkaniu, ale gdy po południu zobaczył w moich rękach brązowe pudełko oklejone firmową taśmą Urzędu Celnego, z wrażenia otworzył swoją okładkę i w niemym zachwycie przypatrywał się rozbieraniu Kindelki - czyli wydobywaniu jej z opakowania:

Kindle 3 Unboxing 0

Czarnulka smacznie sobie spała w pudełeczku, czekając na pocałunek królewicza, który obudzi ją do życia:

Kindle 3 Unboxing 1

Kindelkowe pudełko jak zwykle zawiera czytnik, kabel USB i amerykańską ładowarkę sieciową oraz skróconą instrukcję obsługi:

Kindle 3 Unboxing 2

Po wyjęciu Kindelki z opakowania, Kindelek zaprosił ją, żeby się ogrzała w jego okładce:

Kindle 3 Unboxing 3

Kindelka jest niższa...

Kindle 3 Unboxing 4

...i węższa od swego poprzednika:

Kindle 3 Unboxing 5

Wykonując tę figurę Kindelek przewrócił się na Kindelkę, ale obojgu nic się nie stało i po chwili wspólnie pozowali do kolejnych zdjęć:

Kindle 3 Unboxing 6

Kindelka nawet położyła się na Kindelku. Na jej ekranie cały czas wyświetlona była instrukcja pierwszego uruchomienia - obraz, który pozostawiono na wyświetlaczu w fabryce (elektroniczny papier nie wymaga zasilania, jeśli prezentowana treść się nie zmienia):

Kindle 3 Unboxing 7

Plecy Kindelka są metalowe - w dotyku zimne i śliskie, plecy Kindelki wykonano z materiału antypoślizgowego. W nowej wersji czytnika wszystkie złącza i boczne przyciski przeniesiono na dolną krawędź urządzenia (sterowanie głośnością dźwięku, gniazdo słuchawkowe, mikrofon (obecnie niewykorzystywany), gniazdo USB/zasilania, włącznik oraz diodę sygnalizującą stan procesu ładowanie akumulatora):

Kindle 3 Unboxing 8

Klawiatura Kindelki jest mniejsza, ale... - moim zdaniem - wygodniejsza. Zmniejszenie odległości pomiędzy klawiszami jest nieodczuwalne, brak klawiszy numerycznych nie doskwiera zbytnio, a przeniesienie klawiszy Home, Menu, Back i sterowania kursorem okazało się znakomitym pomysłem. Najlepsze jest jednak zastąpienie niewygodnego prztyczka nawigacyjnego kwadratowym klawiszem, którego krawędzie służą do przemieszczania kursora, a środek do "klikania":

Kindle 3 Unboxing 9

Ekran Kindelki jest rzeczywiście jaśniejszy, a wyświetlane litery ciemniejsze (do wyboru mamy trzy kroje czcionek):

Kindle 3 Unboxing A

Wielbiciele tajemnic mogą czytać małym drukiem:

Kindle 3 Unboxing B

Osoby o gorszym wzroku mogą powiększyć litery aż do przesady:

Kindle 3 Unboxing C

Obrazy czarno-białe pozwalają dostrzec nieco większą kontrastowość ekranu Kindelki:

Kindle 3 Unboxing D

Także odwzorowanie stopni szarości wydaje się być milsze oku w nowej wersji urządzenia:

Kindle 3 Unboxing E

Kindelkowy parytet

Amazon Kindle Beach
(photo by: Amazon.com)

Kiedy mój Kindelek dowiedział się od Pawła Wimmera o nowej wersji Amazon Kindle (Jeszcze tańszy Kindle), zaczął być podejrzanie niespokojny. Wydawało mi się nawet, że co pewien czas na jego ekranie migał napis "Jestem taki samotny! Pomóż mi TesTequ!" Wszedłem więc na stronę Amazon.com, spojrzałem na reklamę nowej wersji czytnika i zrozumiałem, skąd wzięły się te zero-jedynkowe emocje.

Nowy Kindle dysponuje ekranem o takiej samej wielkości i rozdzielczości jak jego poprzednik, ale ma:

  • o 21% mniejsze wymiary obudowy;
  • o 15% mniejszą masę;
  • o 50% większy kontrast wyświetlacza;
  • wyraźniejsze, ciemniejsze czcionki;
  • 2 razy większą pojemność;
  • wbudowaną bezprzewodową kartę sieciową WiFi;
  • poręczniejszy układ klawiszy.

Oprócz tego czytnik ten można ubrać w gustowną i kosztowną ($34.99) okładkę oferowaną w 7 kolorach. Jeszcze droższa ($59.99) wersja kindlowego "ubranka" wyposażona jest w ledową latarkę do czytania o zmroku na werandzie lub nad jeziorem.

A co ma do tego wszystkiego tytułowy parytet? Otóż, po głębszej analizie problemu, doszedłem do wniosku, że powodem ekscytacji mojego Kindelka nie są parametry nowej wersji urządzenia. Prawdziwa przyczyna to fakt, że

Kindle 3 jest kobietą!

Smuklejszą, lżejszą, piękniejszą i pożądającą pięknej garderoby!

Nie mogłem pozostać obojętny na cierpienia mojego wiernego towarzysza czytelniczych podróży i zamówiłem Kindelkę. Teraz razem drżymy z niecierpliwości wiedząc, że Kindelka czeka na odprawę celną w magazynie UPS na warszawskim Okęciu.

Jak wyglądało nasze pierwsze spotkanie napiszę już niebawem.

Amazon Kindle Light
(photo by: Amazon.com)

wtorek, 20 kwietnia 2010
Wylewanie dziecka z kąpielą

Kindle price

W liceum miałem nauczycielkę geografii, która objawy ignorancji i nieuctwa wśród młodzieży kwitowała zwykle następującą wypowiedzią:

Mówiłam, tłumaczyłem, dyktowałam do brudnopisu i co? I NIC!

Cytat ten niczym błyskawica zajaśniał w mojej głowie, gdy zobaczyłem powyższą ofertę cenową dla książki "Making Ideas Happen":

  • cena wydania elektronicznego (Kindle) = $18.71
  • cena wydania papierowego (twarde okładki) = $11.69

Na rynku amerykańskim wybór wydaje się jednoznaczny: "Drwale! Wycinajcie drzewa!". A i z polskiej perspektywy, nawet po doliczeniu kosztów przesyłki przez Atlantyk, wydanie w eleganckiej twardej oprawie nie jest wcale droższe od paczki bitów bezszelestnie pomykającej po internetowych łączach.

Przemysł fonograficzny już to przećwiczył, ale - jak widać - każdy chce się uczyć na własnych błędach, więc wydawcy książek bezczelnie korzystają z zasobności portfeli tych, których stać na zakup czytnika Amazon Kindle. W ten sposób - dla doraźnego zysku - próbują zawrócić kijem Wisłę, to znaczy podtrzymać sprzedaż książek papierowych. Za wszelką cenę, jak mniemam.

Podobna, oczywista niedorzeczność wystąpiła kiedyś w momencie pojawienia się na rynku płyt CD, które wyparły kasety magnetofonowe (czy ktoś oprócz mnie pamięta jeszcze te czasy?). Otóż przez cały okres współegzystowania tych nośników na rynku ceny kaset w sklepie muzycznym były o połowę niższe od cen płyt CD z tą samą zawartością. Biorąc pod uwagę fakt, że jednostkowy koszt wyprodukowania kasety był wielokrotnie wyższy, widać było jak na dłoni, że ktoś tu kogoś robi w konia. I w dodatku nie wiadomo, po co!

Cóż, jak dotąd w dziedzinie książek elektronicznych firmie Apple nie udało się narzucić agresywnej polityki cenowej (takiej, jak w przypadku muzyki), więc nie jest wykluczone, że po pierwszych zachwytach ludzie powrócą do kupowania zadrukowanych, ściętych drzew.

Tylko, czy o to tak naprawdę wszystkim nam chodzi? Tracą na tym zarówno czytelnicy, jak i - w dłuższej perspektywie - wydawcy i autorzy. Zobaczymy, czy walka konkurencyjna pozwoli na zwycięstwo rozsądku nad doraźną pazernością.

piątek, 29 stycznia 2010
iPad dla... no właśnie. Dla kogo?

iPad Jobs
(photo by: mattbuchanan)

Oglądając zdjęcia z premiery tableta iPad firmy Apple zacząłem zastanawiać się, dla kogo przeznaczone jest to urządzenie. Oto moja analiza poszczególnych funkcji iPada:

  1. iPad jako przeglądarka Internetowa. Wygląda na to, że jest to sztandarowe funkcja tableta. Szybka, przystosowana do dotykowej obsługi przeglądarka Safari powinna zapewniać miłe i wygodne surfowanie po Internecie. Oczywiście w zasięgu bezprzewodowej sieci lokalnej WiFi lub - w przypadku droższych modeli - sieci telefonii komórkowej trzeciej generacji.
  2. iPad jako klient poczty elektronicznej. Z daleka funkcja ta wygląda imponująco, jednak dwuręczne korzystanie z dotykowej klawiatury wymaga położenia tableta na biurku lub na kolanach. W pierwszym przypadku patrzymy na ekran pod pewnym kątem, co - moim zdaniem - jest nieergonomiczne i będzie powodować odbijanie się w otoczenia w szklanej powierzchni ekranu. W drugim przypadku konieczne jest założenie nogi na nogę (tak, jak robi to Steve Jobs na zdjęciu powyżej), co na dłuższą metę bywa niewygodne. No i to pochylenie głowy do przodu powodujące zwyrodnienie kręgosłupa szyjnego!
  3. iPad jako ramka do fotografii. Przewijanie fotografii muśnięciem dłoni to element interfejsu użytkownika, który swoją doskonałością zamyka drogę rozwojową w tej dziedzinie. Lepiej już po prostu się nie da. Ale przeglądanie to jedno, a załadowanie swoich fotografii do urządzenia to drugie. iPad nie dysponuje żadnym złączem umożliwiającym podłączenie aparatu fotograficznego, pamięci USB lub karty SD. Zdjęcia trzeba przesyłać synchronizując urządzenie z innym komputerem za pomocą oprogramowania iTunes. Chyba wolę telewizor lub odtwarzacz DVD z odpowiednimi złączami.
  4. iPad jako telewizor. Moc obliczeniowa tableta wystarcza do płynnego oglądania filmów i programów w rozdzielczości HD. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że urządzenie to należy trzymać w rękach oglądając dwugodzinny film. Można je ustawić na podstawce, ale czy nie prościej i wygodniej jest po prostu włączyć telewizor? Na pewno zdrowiej dla kręgosłupa.
  5. iPad jako odtwarzacz muzyczny. No cóż... Do kieszeni się nie zmieści, więc należy traktować tę funkcjonalność jako dodatek otrzymany w promocji.
  6. iPad jako czytnik książek elektronicznych. Tu pomocne będzie porównanie z Amazon Kindle DX:
    Parametr Apple iPad Amazon Kindle DX
    Wymiary [mm] 242.8 x 189.7 x 13.4 264.2 x 182.9 x 9.7
    Masa [kg] 0.73 0.54
    Ekran 9.7" LCD/IPS/LED 9.7" E Ink Vizplex
    Rozdzielczość 1024 x 768 1200 x 824
    Kolor TAK NIE
    Dotykowy? TAK NIE
    Klawiatura Dotykowa Prztyczki
    Pamięć 16GB 4GB
    Cena $629 $489
    Każdy może wyciągnąć własne wnioski, ale ja do czytania książek wybrałbym Amazon Kindle DX. Świecące ekrany zbyt męczą moje oczy.
  7. iPad jako komputer/konsola do gier. Większość spośród 140 000 aplikacji opracowanych dla iPhone'a powinna działać w skali 1:1 i w trybie dwukrotnego powiększenia. Nowe aplikacje będą wykorzystywały dodatkowe zasoby urządzenia. Kto wie? Może doczekamy się "zabójczej aplikacji".
  8. iPad jako elektroniczna mapa. Wszystko byłoby dobrze, gdyby prawdopodobnie (informacje są w tym względzie niejednoznaczne) nie zapomniano wbudować prawdziwego odbiornika nawigacji satelitarnej GPS. Po prostu tego nie rozumiem. W dzisiejszych czasach?
  9. iPad jako osobisty asystent. Kalendarz, książka adresowa i notatnik są piękne i intuicyjne. Ale przecież to samo mogę mieć w iPhone'ie, który mieści się w kieszeni!
  10. iPad jako narzędzie profesjonalisty. Badania pokazują, że profesjonaliści (architekci, projektanci, muzycy, pisarze, menedżerowie itp.) znacznie efektywniej wykonują swoją pracę, gdy mają do dyspozycji standardową klawiaturę i mysz. Urządzenia dotykowe nie zapewniają odpowiedniej precyzji i szybkości działania. iPad umieszczony w oferowanej przez Apple podstawce z klawiaturą mógłby pełnić taką rolę, ale wówczas użytkownik musiałby dodatkowo wozić ze sobą takie akcesorium. Wątpię, żeby zestaw taki zapewniał wygodną pracę w podróży.
  11. iPad jako telefon/wideotelefon. Nic na ten temat. Z podanych informacji wynika, że dostępne będą tylko usługi przesyłania danych.

Podsumowując - uważam, że iPad jest kolejnym dziełem sztuki w dziedzinie wzornictwa przemysłowego i powinien być omawiany na zajęciach z projektowania wyrobów i interfejsów człowiek-maszyna mimo, że nazbyt przypomina iPoda Touch.

Dręczy mnie jednak zasadnicza wątpliwość:

Czy ludzie potrzebują komputerów w kształcie tabliczki?

Moim zdaniem: NIE!

Uważam, że standardowy notebook/netbook jest doskonalszą i wygodniejszą w użytkowaniu formą komputera osobistego - przynajmniej w przypadku narzędzia służącego twórczemu człowiekowi XXI wieku. Tabliczka być może bardziej przyda się biernemu konsumentowi treści multimedialnych, przesiadującemu od rana do wieczora na kanapie.

A ty? Co o tym sądzisz?

czwartek, 07 stycznia 2010
Duży Kindel u bram

Drżyj konkurencjo!

Na stronie Amazon pojawiła się informacja, że 19 stycznia 2010 rozpocznie się wysyłka międzynarodowej wersji Kindle DX - czytnika książek elektronicznych z ekranem o przekątnej 9.7 cala. Dla osób, które powstrzymały się do tej pory z zakupem wersji 6-calowej ze względu na zbyt mały - ich zdaniem - ekran, to ciekawa propozycja. Oto najważniejsze parametry urządzenia:

  • wyświetlacz: elektroniczny papier o przekątnej 9.7", rozdzielczości 1200 x 824 punktów (150 punktów na cal), wyświetlający obraz monochromatyczny o16 poziomach zaczernienia;
  • wymiary: 264 mm x 183 mm x 10 mm;
  • masa 535 g;
  • wymagania systemowe: brak - nie wymaga posiadania komputera;
  • pojemność pamięci: 4 GB (w tym 3.3 GB dla użytkownika);
  • czas pracy pomiędzy ładowaniami akumulatora: 2 tygodnie z wyłączoną łącznością bezprzewodową, 1 tydzień z włączoną;
  • czas pełnego ładowania akumulatora: 4 godziny;
  • łączność bezprzewodowa: modem komórkowy HSDPA (3G) obsługujący także EDGE/GPRS - Amazon pokrywa wszelkie koszty korzystania z sieci komórkowych;
  • port USB: USB 2.0 (gniazdo mikro-USB) do ładowania akumulatora i opcjonalnego połączenia z komputerem;
  • audio: gniazdo stereo 3.5 mm do podłączenia słuchawek, wbudowane głośniki stereofoniczne;
  • obsługiwane formaty danych: bez konwersji: Kindle (AZW), PDF, TXT, Audible (formaty 4, Audible Enhanced (AAX)), MP3, niechroniony MOBI, PRC; po dokonaniu konwersji: HTML, DOC, RTF, JPEG, GIF, PNG, BMP;
  • cena: $489.00 plus koszty przesyłki i opłat celnych.

Drogo? Nie da się ukryć, ale cena jest zbliżona do cen innych urządzeń dysponujących tak dużym ekranem. Niewątpliwą zaletę stanowi dostęp do olbrzymiej (300 tysięcy publikacji w języku angielskim) księgarni i bardzo wygodny sposób dostarczania książek za pomocą sieci komórkowych.

poniedziałek, 14 grudnia 2009
"Odroczone czytanie" Internetu Kindelkiem

Jak już wcześniej pisałem Amazon Kindle nie zapewnia w Polsce bezpośredniego dostępu do Internetu. Niemożliwe jest więc surfowanie za pomocą tego bezprzewodowego czytnika. Natomiast "odroczone czytanie" jest jak najbardziej możliwe. We wszechświatowej sieci można znaleźć wiele wartościowych tekstów, wpisów, felietonów, którym należy poświęcić więcej uwagi niż tylko przemknięcie wzrokiem po nagłówkach i wytłuszczeniach. Które warto odłożyć do późniejszego przeczytania. Udało mi się znaleźć i przetestować znakomitą metodę wykorzystywania mojego Kindelka do tego celu.

Marco Arment opracował doskonałe narzędzie wspomagające "odroczone czytanie" Internetu - jest to Instapaper. Służy ono do tworzenia półki ze znalezionym w internecie ciekawymi tekstami. Odnośniki do tych tekstów można grupować w folderach tematycznych:

Instapaper 1

Najważniejsze jest jednak to, że Instapaper potrafi za pomocą opcji "Kindle" ze skatalogowanych w danym folderze tekstów stworzyć jeden, zgrabnie sformatowany, wyposażony w spis treści i hyperlinki plik .mobi:

Instapaper 2

Jeśli przed tą operacją Amazon Kindle zostanie podłączony do złącza USB komputera, powstały w ten sposób plik .mobi można zapisać bezpośrednio w katalogu "documents" czytnika:

Instapaper 3

Nowe pliki pojawiają się natychmiast w katalogu książek urządzenia i można zacząć je czytać - w domu, w łóżku, na plaży, na łódce albo w lesie - z dala od jakiegokolwiek zasięgu.

W celach testowych sporządziłem dwa pliki .mobi. Po pierwsze utworzyłem folder "spolsky", w którym umieściłem odnośniki do trzech tekstów Joela Spolsky'ego (w języku angielskim):

  • The Duct Tape Programmer
  • Things You Should Never Do, Part I
  • When and How to Micromanage

Do pliku .mobi zostały wciągnięte pierwsze dwa teksty. Trzeci był niestrawny - zarówno w zestawie, jak i po umieszczeniu w osobnym folderze. Zapewne występuje jakiś problem zgodności Instapaper z witryną Inc. Oto perfekcyjny wynik konwersji pierwszych dwóch tekstów - odpowiednia treść została pobrana ze stosunkowo złożonej witryny Joel on Software:

Kindle Mobi 0

Na drugi ogień poszły trzy artykuły Pawła Wimmera o czytniku eClicto (w języku polskim):

Umieściłem je w folderze "eclicto", poddałem konwersji i zapisałem w Kindelku. Kolejność w spisie treści okazała się zgodna z kolejnością zdefiniowaną w folderze Instapaper, polskie litery nie sprawiły żadnego kłopotu, czytelność tekstu jest doskonała, a ilustracje wyraźne, choć czarno-białe. W tym przypadku Instapaper także poprawnie rozpoznał, co jest właściwą treścią wpisu, a co tylko oprawą:

Kindle Mobi 1

Kindle Mobi 2

Eksperyment ten przekonał mnie, że Amazon Kindle w połączeniu z Instapaper jest doskonałym narzędziem do "odroczonego czytania" Internetu. Format .mobi, w przeciwieństwie do PDF, nie narzuca sztywnego formatu prezentacji tekstu, a Instapaper zaskoczył mnie inteligencją wyboru ze stron internetowych tych treści, o które chodzi czytelnikowi.

poniedziałek, 30 listopada 2009
Uaktualnienie Kindelka

Mój Czytelnik Krissto doniósł uprzejmie tydzień temu, że Amazon udostępnia właśnie uaktualnienie oprogramowania swojego czytnika książek elektronicznych. Włączyłem więc bezprzewodowość Kindelka i z niecierpliwością czekałem, co się stanie. Już po chwili w menu ekranu "Settings", wyszarzona do tej pory opcja "Update Your Kindle" stała się czarna. Wybrałem ją i... nic. Przeszedłem do ekranu "Home", a tam, znienacka pojawił się podręcznik "Kindle User's Guide, 4th Ed." Wróciłem ponownie do ekranu "Settings", wybrałem opcję "Update Your Kindle" i... znowu nic. Odczekałem chwilę i spróbowałem trzeci raz. Udało się:

Kindle Version 2.3

Podejrzewam, że nieudane próby wynikały z faktu, że moja niecierpliwość była większa od szybkości transferu uaktualnienia oprogramowania przez Whispernet (w tym bezpłatnie przez polską sieć komórkową).

Aktualizacja zakończyła się pełnym sukcesem - nic nie zginęło, a Kindelek ochoczo wyświetlił listę załadowanych do niego książek. Dopiero teraz zauważyłem, że listę tę można filtrować ("Personal Docs" - tu są PDF-y, "Subscriptions" - tu są gazety, "Books" - tu są książki zakupione w Amazon lub pozyskane w inny sposób - na przykład w formacie PRC oraz "All My Items" - tu jest wszystko) i sortować ("Most Recent First" - ostatnio czytane na górze, "Title" - tytuły w kolejności alfabetycznej oraz "Author" - autorzy w kolejności alfabetycznej):

Kindle Filter & Sort

Nową funkcją czytnika jest możliwość obracania zawartości ekranu, dostępna wszędzie za wyjątkiem sklepu Amazon i Wikipedii (a propos - czytnik oferuje dostęp tylko do angielskiej wersji Wikipedii). Jednocześnie odpowiednio modyfikowany jest kierunek działania minidżojstika. Do zmian orientacji ekranu służy dodatkowa opcja "Screen Rotation" w menu wywoływanym klawiszem zmiany wielkości czcionki i układu tekstu:

Kindle Screen Rotation

Najiwększą sensacją medialną było jednak wzbogacenie urządzenia o możliwość przeglądania plików PDF bez - wymaganej wcześniej - konwersji. We wpisie Kindelek z PDF-ami na plaży przedstawiłem problemy, jakie czasami stwarzała ta konwersja. Teraz jest znacznie lepiej. Polskie litery w podręczniku ZTDPL.PDF i w podręczniku Wakacyjny_kurs_ZTD są interpretowane prawidłowo. Treść pliku PDF jest automatycznie dopasowywana do szerokości ekranu zarówno podczas wyświetlania w pionie (wówczas mieści się cała strona), jak i w poziomie (wówczas widać tylko pół strony). Nie ma możliwości ręcznego powiększania zawartości! Nie można też dodawać własnych notatek i podkreśleń - pozostają tylko zakładki. Jeśli PDF nie składa się z samych ilustracji, można go przeszukiwać, ale w pliku ZTDPL.PDF oprogramowanie nie znalazło słowa "prosty", zaś w pliku Wakacyjny_kurs_ZTD bez problemu. Oczywiście o wprowadzaniu polskich znaków nie ma mowy:

Kindle PDF PL

Zmasakrowany poprzednio podczas konwersji z formatu PDF "Productive Magazine" obecnie jest prawidłowo interpretowany, lecz... prawie nieczytelny. Niewyłuskany tekst jest tak mały, że przeczytanie go graniczy z cudem - nawet, gdy jest wyświetlony w poziomie. Można jedynie ogólnie podziwiać wspaniałą pracę projektanta szaty graficznej tego wydawnictwa. Podsumowując - dobrze prezentują się jedynie proste PDF-y z wyraźną, nieskomplikowaną treścią:

Kindle PDF EN

Na koniec przeprowadziłem jeszcze eksperyment z polską klasyką pobraną z witryny bookini.pl, którą wskazał mi mój Czytelnik Aldek. W formacie PRC ściągnąłem "Wiersze wybrane" Bolesława Leśmiana i dwa pierwsze tomy "Winnetou" Karola Maya (dlaczego nie ma trzeciego, ja się pytam!). Kindelek wyświetla je bez żadnego problemu:

Kindle PRC

Wiele radości może sprawić włączenie czytania na głos polskich książek przez oprogramowanie czytnika, spodziewające się tekstów w języku angielskim. Jest to doprawdy odkrywcza interpretacja, która uwalnia poezję i prozę od ich potocznego znaczenia, na rzecz praktycznie niezrozumiałych ewolucji fonetycznych. :-)

Nowa wersja oprogramowania jest zdecydowanie żwawsza - szybciej przełącza strony i odświeża ekran, jednak to przyspieszenie nieco mnie niepokoi. Mam obawy, że niebezpiecznie podkręcono szybkość pracy procesora, bowiem od czasu do w okolicach mojego Kindelka czuję zapach rozgrzanej elektroniki. Naprawdę. Nie żartuję. Mam nadzieję, że nie skończy się to efektownym stopieniem obudowy urządzenia.

To tyle na temat uaktualnienia oprogramowania Amazon Kindle. W związku z dużą popularnością tego tematu, utworzyłem nową kategorię BIZNESU BEZ STRESU o nazwie "kindle" i umieściłem w niej wszystkie dotychczasowe wpisy dotyczące tego czytnika:

poniedziałek, 02 listopada 2009
Tajemnice mojego Kindelka

Oto kilka nieudokumentowanych funkcji, które zdradził mi mój Kindelek - możesz je wywołać wprowadzając "w ciemno" trzycyfrowy kod, gdy wyświetlony jest ekran "Settings & Device Information":

  • 311 - wyświetla ekran "Available Wireless Providers" zawierający listę operatorów sieci komórkowych, w których zasięgu znajduje się urządzenie (we wpisie Kto się boi mojego Kindelka? zamieściłem przykład takiego ekranu);
  • 411 - wyświetla ekran "411 Page" zawierający szereg informacji o urządzeniu - między innymi: czy jest zarejestrowane, numer fabryczny, numer fabryczny części radiowej i wersję oprogramowania systemowego;
  • 611 - wyświetla ekran "611 Page" zawierający 5 stron parametrów technicznych dotyczących między innymi: wbudowanego modemu (w tym numer IMEI), karty SIM, sieci komórkowej oraz parametrów komunikacji z siecią komórkową i serwerami Amazon.

Oprócz tego zawsze, gdy za pomocą klawisza Menu wywołasz... menu, u góry ekranu pojawia się ilość wolnej pamięci, bieżący czas i informacja o trybie dostępu do sieci komórkowej - na przykład "3G".

Jednak najważniejsza, ukryta funkcja Kindleka jest dostępna po naciśnięciu kombinacji klawiszy Shift-ALT-M:

Kindle 31

Oprócz gry "Saper" dostępne jest też GoMoku, czyli kółko i krzyżyk "do pięciu w linii":

Kindle 32

Dla zainteresowanych podaję, że póki co nie musiałem jeszcze po raz drugi ładować akumulatora mimo, że nie wyłączam Kindelka całkowicie, tylko pozostawiam go w stanie uśpienia.

06:32, testeq , kindle
Link Komentarze (8) »
środa, 28 października 2009
Kindelek z PDF-ami na plaży

Jesienne dni sprawiły, że rozmarzyłem się i oczyma wyobraźni ujrzałem złocistą plażę nad lazurowym morzem, na plaży wygodny leżak, a na nim siebie z Kindelkiem w ręku. Elektroniczny papier doskonale sprawdza się w warunkach silnego oświetlenia, więc ten scenariusz wykorzystania czytnika firmy Amazon silnie przemawia do mojej wyobraźni. Ponieważ mnóstwo ciekawych publikacji i dokumentów jest dostępnych w formacie PDF, postanowiłem sprawdzić, jak mój Kindelek sobie z nimi poradzi i ile będzie mnie to kosztowało.

W dziale pomocy Amazon można przeczytać, że:

Amazon Kindle 2 bezpośrednio, bez konwersji obsługuje następujące typy plików:

  • dokumenty: Kindle (.AZW, .AZW1), tekstowe (.TXT) i niezabezpieczone Mobipocket (.MOBI, .PRC);
  • audio: Audible (.AA, .AAX);
  • muzyczne: MP3 (.MP3).

Amazon Kindle 2 obsługuje, po konwersji następujące typy plików:

  • Microsoft Word (.DOC);
  • Structured HTML (.HTML, .HTM);
  • RTF (.RTF);
  • JPEG (.JPEG, .JPG);
  • GIF (.GIF);
  • PNG (.PNG);
  • BMP (.BMP);
  • PDF (.PDF) (obsługa eksperymentalna w Kindle 2, natywna w Kindle DX);
  • Microsoft Word (.DOCX) (obsługa eksperymentalna).

Istnieją dwie możliwości konwersji pliku PDF i umieszczenia go w pamięci Kindelka:

  1. Metoda darmowa przez komputer - zgodnie z następującą procedurą:
    • wyślij plik PDF jako załącznik listu elektronicznego na adres jan-kowalski@free.kindle.com (identyfikator "jan-kowalski" to adres twojej skrzynki pocztowej w domenie kindle.com, który możesz sam zdefiniować);
    • poczekaj 5 minut;
    • odczytaj list elektroniczny, będący odpowiedzią Amazon, zawierający łącze do skonwertowanego pliku;
    • ściągnij na dysk swojego komputera wskazany, skonwertowany plik;
    • podłącz Kindle do komputera i umieść plik w odpowiednim katalogu.
  2. Metoda płatna przez szepto-sieć (whispernet) - zgodnie z następującą procedurą:
    • wyślij plik PDF jako załącznik listu elektronicznego na adres jan-kowalski@kindle.com;
    • poczekaj 5 minut;
    • twój dokument już został bezprzewodowo doręczony do twojego czytnika Amazon Kindle (kosztowało cię to $0.99 za każdy megabajt transferu).

Najpierw wysłałem więc do płatnej konwersji Wakacyjny kurs ZTD, przygotowany w formacie PDF, przez Moją Czytelniczkę Queenofspades ZTDPL.PDF. Jest to prosty plik tekstowy z podstawowym formatowaniem - doskonały jako rozgrzewka przed trudniejszymi zadaniami. Jedyną trudność mogły sprawić polskie znaki diakrytyczne. I sprawiły:

Kindle PDF 00

Zamiast liter - paskudne krzaczory porosły moją wymarzoną plażę. :-(

Natomiast sam proces dostarczenia tego krótkiego pliku do mojego Kindelka odbył się niezauważalnie - musiałem jedynie włączyć moduł GSM, który wcześniej wyłączyłem.

Po tym częściowym sukcesie postanowiłem posłać tą samą drogę jakąś większą i bardziej skomplikowaną przesyłkę. Ze strony Productive Magazine ściągnąłem 3 wydania Productive Magazine. Dwa pierwsze (skomplikowane pliki PDF o rozmiarach 3MB i 2.5MB) wysłałem razem do płatnej konwersji. Po 4 minutach mój Kindelek zapytał mnie, czy chcę zapłacić za dostawę pierwszego pliku. Po potwierdzeniu zainicjowany został - trwający około minuty transfer. Po chwili procedura powtórzyła się dla drugiego pliku. Nie wiem, dlaczego kurs ZTD został przesłany bez pytania. Prawdopodobnie rozliczanie transferów działa z megabajtową rozdzielczością, a pierwszy plik miał tylko 230KB.

Po dostarczeniu plików natychmiast otworzyłem Productive Magazine 1 i liczyłem, że ujrzę czarno-białe odwzorowanie jego gustownej okładki:

Productive Magazine 1

Tymczasem zobaczyłem to:

Kindle PDF 17

Siedem stron pociętej bezładnie okładki. Proces konwersji nie poradził sobie z profesjonalnie zaprojektowanym układem strony. Pewną osłodę może stanowić fakt, że dalsza część wydawnictwa, zawierająca w głównie teksty najznamienitszych blogerów, nie została zmasakrowana i nadaje się do wygodnego czytania:

Kindle PDF 08

Na koniec posłałem do darmowej konwersji trzecie wydanie Productive Magazine i po dwóch minutach otrzymałem odpowiedź z łączem do przetworzonego pliku, który mogłem ściągnąć na dysk komputera i załadować do Kindleka.

Podsumowując:

  1. Procedura konwersji jest bardzo dobrze pomyślana.
  2. Wersja płatna jest bardzo wygodna, wersja darmowa wygodna, więc według mnie nie warto przepłacać.
  3. Konto pocztowe w domenie kindle.com odbiera tylko listy ze zdefiniowanych przez użytkownika adresów pocztowych, więc nie należy spodziewać się otrzymywania jakiegokolwiek spamu.
  4. Brak jest niezawodnej obsługi polskich znaków diakrytycznych.
  5. Proces konwersji nie radzi sobie ze skomplikowanym formatowaniem - to jest rzeczywiście funkcjonalność na poziomie ewidentnie eksperymentalnym.

Tak więc na mojej pięknie wymarzonej plaży wyrosły nieoczekiwanie krzaczory, a gdzieniegdzie walają się pocięte okładki czasopism.

wtorek, 27 października 2009
Kto się boi mojego Kindelka?

Z pewnym zdziwieniem stwierdziłem, że pojawienie się możliwości zakupu w Polsce czytnika książek elektronicznych Amazon Kindle spotkało się z wyrazami głębokiej niechęci i niezadowolenia. Kiedy jednak zastanowiłem się nad tą reakcją, doszedłem do wniosku, że każda myszka czuje się nieswojo, gdy do pokoju wchodzi sprytny kocur. Tylko dlaczego adwokatami myszek stali się dziennikarze, którzy powinni dbać o swoją reputację i dokładać wszelkich starań, żeby obiektywnie opisywać otaczającą nas rzeczywistość. Tymczasem niektórzy z nich w swojej tendencyjności posunęli się nawet do podawania niesprawdzonych i - jak się okazuje - nieprawdziwych insynuacji na temat właściwości produktu Amazon.

Pan Vadim Makarenko w swoim artykule W Polsce do sprzedaży trafi okrojona wersja Kindle z 14 października 2009 (swoją drogą cóż za zachęcający tytuł) stwierdza:

Poza granicami USA użytkownicy Kindle'a nie będą mogli przeglądać stron internetowych ani czytać blogów. Będą mogli korzystać z urządzenia tylko do czytania książek i gazet. Zakupione w największym sklepie internetowym na świecie tomy i gazety będą musieli ściągnąć najpierw na twardy dysk komputera, a dopiero potem przegrywać na Kindle. Podczas gdy Amerykanie mogą ściągać książki i gazety z Amazon.com bezpośrednio na czytnik.

Przyznaję, że swobodnego dostępu do Internetu i blogów rzeczywiście w Polsce jeszcze nie udostępniono, ale nie jest to podstawowa funkcja czytnika:

Kindle 33

Natomiast nieprawdą jest, że książki trzeba wgrywać do urządzenia za pośrednictwem komputera - pokazałem to w swoim poprzeddnim wpisie.

Vadim Makarenko dalej pisze:

Za oceanem bowiem Kindle łączy się z internetem za pośrednictwem sieci komórkowej 3G należącej do firmy Sprint, z którą jego producent wynegocjował ciągły i bezpłatny dostęp dla użytkowników gadżetu. Pod względem technicznego rozwoju sieci komórkowych oraz ich standardów Stary Kontynent wyprzedza USA, a więc to nie zasięg telefonii komórkowej ogranicza Amazon.com. Żeby powtórzyć rozwiązanie zastosowane na rodzimym rynku, producent Kindle'a musiałby porozumieć się w każdym kraju Europy z co najmniej jednym operatorem komórkowym. Zabrałoby to sporo czasu i byłoby dużo bardziej kosztowne niż podpisanie jednej umowy obejmującej całą Unię Europejską. Gdy w zeszłym tygodniu Amazon zapowiedział, że rozpocznie wysyłanie swego czytnika do ponad stu krajów, w tym do Polski, zadzwoniliśmy do operatorów komórkowych. Usłyszeliśmy, że nikt nie rozmawiał z nimi w sprawie podłączenia Kindle'a do sieci..

Powtórzono tu za magazynem "Wired" niemądrą spekulację techniczną i poparto odpowiedziami, jakie "my, Vadim Makarenko, otrzymaliśmy" od polskich operatorów komórkowych. Jakie pytanie, taka odpowiedź. To jest tylko zwykły roaming międzynarodowy i Sprint ma z pewnością podpisane odpowiednie umowy ze wszystkimi działającymi operatorami. Żadne dodatkowe rozmowy z Amazon nie są do niczego potrzebne. Oto lista operatorów komórkowych, z których sieci może korzystać mój Kindelek:

Kindle 30

Czy komuś mowę odjęło, Panie Vadimie?

Końcowy fragment artykułu też ma za zadanie zniechęcić potencjalnego nabywcę - na szczęście w zadziwiająco infantylny sposób:

Ponadto klientów czeka kolejny wydatek: wymiana wtyczki do zasilania albo zakup przejściówki. Dostarczona w komplecie wtyczka będzie bowiem w standardzie amerykańskim.

Przy cenie Kindle zakup odpowiedniego adapterka w Media Markcie to naprawdę pestka. A jak ktoś nie chce, to może używać do tego celu swojego komputera ze złączem USB.

Brzmienie polskiego chóru powitalnego wzmocnił ostatnio artykuł Nook - pogromca Kindle'a od Barnes & Noble z 23 października 2009. Czytamy tam między innymi:

Jeśli właśnie zamówiłeś Kindle'a, to najlepiej natychmiast przestań czytać ten tekst - w przeciwnym razie będziesz bardzo wkurzony i rozczarowany.

A może by tak coś więcej o polskich planach Barnes and Noble? Nic? No właśnie! Ja jednak wolę wróbla w garści.

Dalej czytamy:

Moim zdaniem możliwość pożyczania będzie gwoździem do trumny Kindle'a - po co kupować urządzenie o ograniczonych możliwościach, którym możesz cieszyć się wyłącznie ty sam, skoro na rynku jest czytnik w podobnej cenie i z tańszymi książkami, które na dodatek można pożyczać znajomym?

Znów uszczypliwości i oparte jedynie na zapowiedziach spekulacje na temat technologii i modeli biznesowych. Pożyjemy, zobaczymy...

Jedno jest tylko dla mnie oczywiste: Konkurencja Amazona jest przerażona! Natomiast chciałbym wierzyć, że negatywne reakcje na pojawienie się Kindle w Polsce są jedynie zbiegiem okoliczności, a nie rozpaczliwym chwytaniem się brzytwy przez innych chętnych na kawałek tego smakowitego tortu publikacji elektronicznych.

poniedziałek, 26 października 2009
Mój Kindelek

Zgodnie z obietnicą w piątek w południe u moich drzwi pojawił się kurier UPS z pokaźną brązową paczką. Oprócz znaku firmowego Amazon paczka udekorowana była taśmą samoprzylepną z napisem "CŁO". W jej wnętrzu znajdowało się dużo powietrza z Kentucky i dwa niepozorne, kartonowe pudełka w nienaruszonym stanie:

Kindle 00

Większe z pudełek zawierało międzynarodową wersję czytnika książek elektronicznych Amazon Kindle 2:

Kindle 01

Wraz z czytnikiem otrzymałem kabel USB do połączenia z komputerem i ładowania akumulatora, miniaturowy zasilacz sieciowy w postaci wtyku w standardzie amerykańskim i skróconą instrukcję obsługi:

Kindle 02

Gdy z mojego Kindelka odkleiłem folię zabezpieczającą go przed uszkodzeniem, okazało się, że widniejący na ekranie przepis pierwszego uruchomienia nie został nadrukowany na folii, lecz naprawdę "trwa" na ekranie urządzenia. Elektroniczny papier nie potrzebuje zasilania do podtrzymywania swojego stanu, więc to, co wyświetlono w fabryce pozostaje na ekranie do momentu włączenia czytnika przez nabywcę. W celu porównania wielkości Kindelka z innym gadżetami oraz czytelności ich ekranów, położyłem je obok siebie (od lewej Nokia E71, Amazon Kindle 2 i iPod Touch):

Kindle 03

Pierwszą czynnością, jaką należy wykonać jeszcze przed włączeniem czytnika jest podłączenie go do źródła zasilania w celu naładowania akumulatora. Ponieważ nie miałem pod ręką amerykańsko-polskiego adaptera wtyków, postanowiłem wykorzystać do tego celu zasilacz USB firmy Apple służący do ładowania iPodów (TO BŁĄD - NIE RÓB TEGO):

Kindle 04

Po podłączeniu zasilania i przesunięciu włącznika Kindelek wyczyścił ekran i wczytał system operacyjny - trwało to ponad minutę, ale podczas normalnej eksploatacji urządzenie startuje błyskawicznie, ponieważ jest tylko usypiane. Dioda świecąca i ikona na ekranie wskazywały, że proces ładowania akumulatora przebiega pomyślnie (ale powtarzam - użycie zasilacza USB firmy Apple TO BŁĄD - NIE RÓB TEGO):

Kindle 05

Pierwszą funkcją Kindelka, którą przetestowałem był wbudowany słownik angielski "The New Oxford American Dictionary, Second Edition". Dostęp do poszczególnych haseł następuje poprzez tekstowe pole wyszukiwania i jest wystarczająco szybki. Mechanizm indeksowania książek elektronicznych sprawia, że przy pracy z każdym tekstem możliwy jest podgląd znaczenia poszczególnych słów (ale o tym później):

Kindle 06

Klawiatura czytnika składa się z małych "guzików" - nie ma więc mowy o komfortowym pisaniu, jednak nie jest gorzej niż w przypadku Nokii E71 czy iPoda Touch. Niestety zauważyłem, że mój Kindelek czasami nie zwracał uwagi na wciskane klawisze, trzeba je było długo przytrzymywać, a funkcja czytania tekstów zacinała się. Jak się później okazało te denerwujące objawy były tylko i wyłącznie wynikiem mojego błędu pierworodnego (pamiętaj - użycie zasilacza USB firmy Apple TO BŁĄD - NIE RÓB TEGO).

Tymczasem obok, na swoją kolej czekało mniejsze opakowanie. Znajdowała się w nim elegancka, skórzana okładka na urządzenie wraz ze stosowną instrukcją obsługi.

Kindle 07

Wpinanie czytnika w grzbiet okładki jest łatwe i niezawodne - wykorzystywane są dwa specjalne otwory w jego obudowie:

Kindle 08

Po zamknięciu całość prezentuje się doskonale i wygląda jak ekskluzywny kalendarz Prezesa, Premiera lub nawet Prezydenta:

Kindle 09

Mój Kindelek bez oporów połączył się za pomocą amazonowej szepto-sieci (whispernetu) z moim kontem w księgarni i odebrał - przeznaczony dla mnie - list powitalny:

Kindle 10

W tym momencie mogłem już przystąpić do zakupów. Jest to szalenie niebezpieczna funkcja urządzenia, będąca podstawą modelu biznesowego Amazon. Żeby wydać pieniądze wystarczy jedno kliknięcie - wszystkie przeszkody w postaci wyboru metody i kosztu wysyłki, pakowania, czy grupowania przesyłek znikają. Naciskasz i po minucie masz. Aby sprawdzić ten mechanizm, postanowiłem zatem nabyć jedną książkę. Co TesTeq mógłby kupić? Moi stali Czytelnicy z pewnością nie mają żadnych wątpliwości:

Kindle 11

W przypadku sprzedaży poza granice USA do ceny książki doliczany jest VAT i koszty międzynarodowego roamingu komórkowego. Wystarczy jeden klik i bity płyną szybkim strumieniem z serwerów Amazon do czytnika:

Kindle 12

Minutka i gotowe - można czytać. Spis rozdziałów zawiera łącza do odpowiednich miejsc w książce. Jednocześnie, u dołu ekranu pojawiają się słownikowe definicje wskazywanych za pomocą kursora wyrazów (bardzo podoba mi się ta funkcja):

Kindle 13

W przeciwieństwie do książek papierowych czytnik elektroniczny umożliwia dostosowanie wielkości czcionki i układu tekstu do potrzeb użytkownika. W każdym momencie można ustawić małą czcionkę:

Kindle 14

...standardową czcionkę:

Kindle 15

...dużą czcionkę:

Kindle 16

...szeroką (standardową) kolumnę:

Kindle 17

...średnią kolumnę:

Kindle 18

...i wąską kolumnę:

Kindle 19

W każdej chwili dostępne jest też menu, za pomocą którego można wygodnie przenieść się w inne miejsce lektury, dodać zakładkę, oznaczyć fragment tekstu lub dołączyć własną notatkę:

Kindle 20

W celach badawczych porównałem czytelność tekstu książki "Getting Things Done" Davida Allena w wydaniu papierowym w miękkiej okładce z ekranem Kindelka i moje niemłode już i zdrowo oczytane oczy zdecydowanie wybrały wyraźny druk elektroniczny:

Kindle 21

Dostępna oferta elektronicznej księgarni Amazon obejmuje blisko 300 tysięcy książek, kilkadziesiąt dzienników i magazynów oraz ZERO blogów. Kontrowersyjne to bogactwo, bowiem szukając Harry'ego Pottera znalazłem szereg amerykańskich omówień, jednak samej serii autorstwa J.K.Rowling brak:

Kindle 22

Na szczęście istnieje metoda ograniczenia swoich apetytów zakupowych - zamiast wciskać przycisk "BUY" można pobrać próbkę tekstu książki wybierając łącze "Try a Sample". Zrobiłem tak w celach testowych w przypadku doskonałej książki "Ignore Everybody: and 39 Other Keys to Creativity" Hugh MacLeoda (mam ją w postaci papierowej):

Kindle 23

Już po chwili fragment wybranej książki znalazł się w pamięci mojego Kindelka:

Kindle 24

...na liście książek do przeczytania:

Kindle 25

Oprócz wbudowanego słownika Amazon Kindle zapewnia dostęp do zasobów Wikipedii. Wystarczy wpisać zapytanie w polu wyszukiwania i poprosić o dane z tej skarbnicy wiedzy. Tak też uczyniłem:

Kindle 26

Zapytanie zostało przekierowane przez szepto-sieć do Internetu:

Kindle 27

...i już po chwili na ekranie pojawiła się Wisława Szymborska we własnej postaci:

Kindle 28

Na tym skończyłem swoje piątkowe eksperymenty i - ponieważ dioda świecąca wskazująca stan procesu ładowania akumulatora wciąż nie zmieniła koloru z pomarańczowego na zielony - zostawiłem mojego Kindelka na noc, podłączonego do zasilacza USB firmy Apple. O tym, że TO BŁĄD - NIE RÓB TEGO, przekonałem się następnego ranka:

Kindle 29

Niezwłocznie podłączyłem czytnik do komputera stacjonarnego z porządnym złączem USB i po kilku godzinach dioda sygnalizacyjna zaświeciła w kolorze nadziei. Na wszelki wypadek wystartowałem system operacyjny urządzenia od nowa i wszelkie niepokojące objawy minęły - okazało się, że leniwa reakcja na klawisze i pewne kłopoty z transmisją plików przez szepto-sieć były tylko i wyłącznie wynikiem zbyt niskiego napięcia zasilającego dostarczanego przez rozładowany akumulator.

Podsumowując pierwsze wrażenia, muszę stwierdzić, że:

  • Amazon Kindle 2 to dojrzały, elegancki produkt;
  • Amazon Kindle 2 w pełni zdaje egzamin jako urządzenie, za pomocą którego można wygodnie konsumować książki dostępne w księgarni Amazon;
  • czytelność ekranu jest rewelacyjna;
  • klawiatura jest jaka jest - do pisania wypracowań się nie nadaje, ale do wyszukiwania fraz i sporządzania króciutkich notatek ujdzie w tłoku;
  • interfejs użytkownika jest prawie intuicyjny (prawie ponieważ czasem, żeby coś wybrać lub uruchomić trzeba nacisnąć klawisz Enter, czasami klawisz sterowania kursorem, a czasami działają oba);
  • łączność za pomocą sieci komórkowych nie stwarza żadnych problemów;
  • urządzenie jest widziane przez komputer jako dysk USB.

To tyle na dziś, ponieważ kolejne eksperymenty - szczególnie w zakresie umieszczania w Kindelku własnych PDF-ów - czekają niecierpliwie na swoją kolej.

wtorek, 20 października 2009
Mój Kindelek leci!

Blisko dwa tygodnie temu zelektryzowała mnie - podana przez Pawła Wimmera - informacja, że słynny czytnik książek elektronicznych firmy Amazon Kindle idzie do Polski. Dwa dni później (2009-10-09) złożyłem stosowne zamówienie:

  • Kindle Wireless Reading Device (6" Display, U.S. & International Wireless, Latest Generation) - czyli czytnik jako taki w wersji międzynarodowej - $279.00
  • Amazon Kindle Leather Cover (Fits 6" Display, Latest Generation Kindle) - czyli skórzana okładka na czytnik (o książki należy dbać, nieprawdaż?) - $29.99
  • Shipping & Handling - czyli koszty dostawy - $26.97
  • Import Fees Deposit - czyli kaucja na należności celne w kraju docelowym - $75.51
  • Razem - $411.47

Termin wysyłki określono - zgodnie z obietnicą - na 19 października 2009, a termin dostawy na 21-23 października 2009. Uzbroiłem się więc w cierpliwość i wyjechałem do Tarnowa. :-)

Gdy dziś sprawdziłem stan zamówienia, okazało się, że Amazon dotrzymał słowa i wczoraj o godzinie 4:43:28 w Campbellsville, KY przekazał mojego Kindelka w ręce kuriera firmy UPS. Przewidywany termin dostawy to obecnie 23 października 2009.

Swoją drogą, potęga połączonych ze sobą systemów komputerowych jest niesamowita - niemalże w czasie rzeczywistym obserwuję, jak skierowana do mnie paczka podróżuje sobie tu i tam po świecie!

Archiwum

Napisz do mnie na adres:

adres zwrotny autora


Creative Commons License

Ten utwór jest dostępny na
licencji Creative Commons
Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne
.