|
piątek, 18 maja 2012
GTD Dominoes w HugeThing
A oto dwa zdjęcia związane z moją mentorską prezentacją w siedzibie akceleratora Huge Thing:
czwartek, 17 maja 2012
GTD Dominoes
Wczoraj, 16 maja 2012 roku, w siedzibie akceleratora Huge Thing odbyła się - ciepło przyjęta - premiera mojej prezentacji "GTD Dominoes" przedstawiającej podstawowe założenia metodyki Getting Things Done Davida Allena. A oto slajdy składające się na tę prezentację:
poniedziałek, 14 maja 2012
Hipermarket szczęścia
Jedni twierdzą, że nie znoszą zakupów, inni - wprost przeciwnie - że je uwielbiają. A ja jak zwykle mam pokręcony stosunek do tej sprawy. Szczególnie, jeśli chodzi o wizyty w hipermarketach. Lubię czasami spędzić trochę czasu w wielkiej, wypełnionej ludźmi i towarami hali. Bardziej latem niż zimą, bo wiem, że na olbrzymim, płaskim dachu nie zalega wówczas gruba warstwa ciężkiego, zlodowaciałego śniegu, gotowego za chwilę spaść mi na głowę. Przechadzam się wówczas po hipermarketowych alejkach niczym po parku lub salach muzealnych i podziwiam rozlokowane kunsztownie na półkach kolorowe towary. Każdy mogę dokładnie obejrzeć i dotknąć - nie tak, jak w przybytkach kultury, gdzie obowiązuje słuszna, chroniąca dobra światowe i narodowe zasada: "RĘCE PRECZ OD EKSPONATÓW!" To pouczający spacer, ponieważ okazuje się, że na półkach leżą albo takie rzeczy, których wcale nie potrzebuję, albo takie, które już mam. Często nawet nie biorę wózka lub koszyka, bo wiem, że i tak nic do nich nie włożę. Gdy już się naoglądam, wolnym krokiem zmierzam w kierunku kas, omijam skłębione w kolejkach, spocone tłumy ludzi najwyraźniej robiących zapasy na wypadek wojny atomowej, powodzi lub upadku drugiego meteorytu tunguskiego i z uśmiechem na twarzy wychodzę na rozświetlony słońcem, olbrzymi parking. I jestem szczęśliwy - nieobciążony rzeczami, niepozbawiony gotówki i wszystko-co-potrzebne-do-życia-mający.
czwartek, 10 maja 2012
Sztuka zapominania
Jednym z fundamentów szczęśliwego życia jest umiejętność puszczania w niepamięć rzeczy nieprzyjemnych i uraz żywionych w stosunku do niektórych osobników zaludniających naszą planetę. Moje zdolności w tym zakresie nie są jeszcze doskonałe, ale udało mi się wypracować sztuczkę umysłową ułatwiającą świadome zapominanie, opierającą się na ułomności mojego umysłu polegającej na nieświadomym zapominaniu. Brzmi pokrętnie? Być może - ale działa! Kiedy byłem nastolatkiem, nagle zauważyłem, że mam pamięć dobrą, ale krótką i o niektórych sprawach - na przykład odrobieniu pracy domowej z polskiego - zapominam (do tego momentu łudziłem się, że jestem doskonały :-) ). Z drugiej strony zauważyłem też, że są sprawy (głównie te nieprzyjemne), które bez zaproszenia zadomawiają się na dłużej w mojej głowie. - To dziwne! - stwierdziłem. - Przecież smutki powinny ulegać zapomnieniu z równym prawdopodobieństwem, co radości! Nie miałem wówczas zielonego pojęcia o emocjonalnych uwarunkowaniach działania ludzkiego mózgu. Wymyśliłem więc następujące podejście do dręczących mnie przykrych wspomnień: "Hej, porażko! Wiem, że TERAZ siedzisz w mojej głowie, ale moja pamięć jest zawodna i jestem pewien, że jutro albo za tydzień nie będzie po tobie ani śladu! Okazało się, że moje wewnętrzne oficjalne stanowisko przekazane nieprzyjemnej myśli w większości przypadków załatwia sprawę. Mój mózg uznaje wówczas problem za rozwiązany i... pozwala sobie na zapomnienie. Zajęcie świadomego stanowiska zamyka otwartą dotąd pętlę gonitwy myśli i uruchomia nieświadomy proces zaniku informacji uznawanej od tej chwili za nieistotną. Spróbuj sam! Twój mózg nie ma własnego rozumu i można go w dobrej wierze skutecznie oszukać! PS. Kilka lat później rozszerzyłem nieco swoje oświadczenie i obecnie brzmi ono tak: "Hej, porażko! Dzięki za nauczkę! Wnioski wyciągnąłem. Wiem, że TERAZ siedzisz w mojej głowie, ale moja pamięć jest zawodna i jestem pewien, że jutro albo za tydzień nie będzie po tobie ani śladu!
poniedziałek, 07 maja 2012
Dobrodziej
Jest taki typ menedżera, którego można określić mianem "dobrodzieja". Jego głównym pragnieniem jest czynienie dobra - powszechnego i bezdyskusyjnego. Za te wysiłki powinieneś być mu wdzięczny i okazywać tę wdzięczność z gracją. Jeśli zaś nie podzielasz jego poglądów, poddawany jesteś resocjalizacji. Bo dobrodziej nie przyjmuje do wiadomości, że może istnieć wiele, nie kolidujących ze sobą, odcieni dobra. A gdy okazujesz się niewdzięcznym recydywistą, nie poddającym się procesowi resocjalizacji, popadasz w jeszcze większe kłopoty. Dobrodziej cię nie zwolni. Wręcz przeciwnie - zrobi wszystko, żeby zatrzymać cię w firmie. Dla twojego dobra, oczywiście. Zintensyfikuje i zróżnicuje serwowaną ci "uzdrawiającą" dietę składającą się z perswazji, kija i marchewki, odrzucenia i przytulenia, szantażu moralnego, kłamstw i intryg oraz każdej metody, która może być pomocna w prostowaniu twojego kręgosłupa. To nie są przelewki - w walce o dobro cel uświęca środki z nawiązką! Zastanów się, czy warto być uszczęśliwianym na siłę? Czy sprawi ci radość "dobra" rzeczywistość, ulepiona dla ciebie przez dobrodzieja? Zastanów się i podejmij decyzję.
czwartek, 03 maja 2012
Przeciążenie głowy
Wiele osób narzeka, że ich głowy są stale przeciążone nadmiarem informacji pojawiających się w ich otoczeniu, atakujących ze wszystkich stron i zapełniających skrzynki spraw przychodzących. Jednak to nie liczba tych komunikatów przytłacza twój umysł, lecz ich potencjalne znaczenie. Na przykład jeden list elektroniczny, nad którego znaczeniem jeszcze się nie zastanowiłeś, absorbuje się całą gamą potencjalnych możliwości, z których - po analizie - zostanie tylko jedna:
GTD, czyli metodyka Getting Things Done Davida Allena służy właśnie do tego - do odciążenia twojej głowy od bezcelowego przetwarzania potencjalnych znaczeń spraw!
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
Źródła władzy
Eksperci wyróżniają trzy źródła władzy w biznesie:
Jeśli nie dysponujesz dostępem do żadnego z powyższych źródeł władzy, trenuj boks. Zdolność do fizycznego znokautowania konkurentów zadziwiająco często pozwala objąć przywództwo. Powodzenia!
piątek, 27 kwietnia 2012
Sens życia za darmo na Kindle!
Nie, nie chodzi o sens życia według Monty Pythona. :-) Tylko do jutra możesz za darmo "kupić" książkę: The On-Purpose Person: Making Your Life Make Sense Kevina W. McCarthy'ego. Ściągnij na swój czytnik, tablet, telefon lub komputer, przejrzyj i sam oceń, czy warto! To nic nie kosztuje.
czwartek, 26 kwietnia 2012
5 rzeczy do zrobienia
Cztery lata temu czytałem książkę Johna Izzo "The Five Secrets You Must Discover Before You Die" (Dziś jest dobry dzień - to jeden z wpisów jej poświęconych). Podobnym tematem zajął się ostatnio Paul Graham we wpisie (The Top of My Todo List. Zainspirowany obserwacjami Bronnie Ware (pielęgniarki, która pracowała w hospicjum i wyselekcjonowała sprawy gryzące ludzi w obliczu śmierci), wpisał na początek swojej listy rzeczy do zrobienia 5 punktów:
Oto mój komentarz:
Ogólniejsze pytanie brzmi: czy na tego typu refleksje (lub chociaż na przyjęcie ich do wiadomości) większość ludzi nie zdobywa się dopiero wtedy, gdy jest już za późno? Na łożu śmierci?
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Miejsce pracy?
Twórca oprogramowania do zarządzania zadaniami Nozbe Michał Śliwiński napisał w swoim blogu: The work is not a place to go, it's a thing you do - was my favorite quote when I was writing my master thesis years ago about tele-working... czyli Moim ulubionym cytatem podczas pisania pracy magisterskiej dotyczącej telepracy (wiele lat temu) było stwierdzenie: Praca to nie miejsce, do którego się udajesz - praca to jest to, co robisz. Zawsze zdumiewa mnie to, że takie oczywistości stają się oczywiste dopiero wtedy, gdy uświadomisz sobie ich oczywistość. A do tego czasu leżą odłogiem na peryferiach twojego postrzegania. Miliony osób codziennie rano wychodzą ze swoich mieszkań i udają się do pracy. Potem odbębniają te swoje osiem godzin i z poczuciem należycie straconego dnia powracają do domu. To straszne! Dla nich praca to ponury, odrapany budynek na peryferiach albo szklana wieża w centrum, gdzie udają, że robią coś pożytecznego usiłując dotrwać do fajrantu. Dla nich praca to czas, który trzeba wytopić, żeby na koniec miesiąca otrzymać zapłatę za okupację przydzielonego im biurka i krzesła. A przecież może być inaczej - ale tylko wtedy, gdy zaczniesz traktować pracę jako ciąg zadań, które służą pomocy innym ludziom, rozwojowi firmy i czynieniu tego świata lepszym. Pamiętaj: Praca to nie miejsce, do którego się udajesz - praca to jest to, co robisz. |
Ostatnie wpisy
Napisz do mnie na adres:
Ten utwór jest dostępny na | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||